Nadciśnienie - tak, masz na to wpływ!

Artykuł pochodzi z magazynu

Holistic Health listopad - grudzień 2016

Kup ten numer

Zdiagnozowane nadciśnienie tętnicze nie powoduje u pacjenta tak silnego stresu jak nowotwór, choć przebieg tej choroby to prawdziwy dramat dla serca, śmiertelne zagrożenie dla mózgu i męka dla tętnic. Co robić, jak żyć - nasuwa się pytanie - żeby wygrać z tym bezwzględnym wrogiem? Zastanówmy się nad tym wspólnie.

Wymienione skutki nadciśnienia tętniczego budzą przerażenie? Brzmią zbyt strasznie? Zbyt radykalnie? A jednak wszystko to prawda. W dodatku na nadciśnienie cierpi w Polsce aż 8,5 mln osób i stało się ono główną przyczyną zgonów1 (dla porównania w Stanach Zjednoczonych ten problem dotyczy 65 mln osób2). Co istotne, w tym dramatycznym wyniku wielki udział ma społeczność diabetyków - na trzy osoby z cukrzycą aż dwie cierpią jednocześnie na nadciśnienie. Szacuje się, że przyczyną prawie 80% zgonów wśród diabetyków jest właśnie nadciśnienie, a nie inne konsekwencje związane z cukrzycą3.

Szczęśliwcy, których nadciśnienie prawie wcale nie dotyczy, zamieszkują głównie Indie, Chiny oraz niektóre wyspy pacyficzne i australijskie. W tych rejonach świata jest ono diagnozowane zaledwie w odniesieniu do ok. 5% populacji.

Zagrożenia

Nadciśnienie prowadzi wprost do zawału serca i udaru mózgu, dlatego należy traktować tę chorobę jak najpoważniej. Dopóki krew wywiera prawidłowy nacisk na ścianki naczyń krwionośnych, dopóty z naszym ciśnieniem wszystko jest w porządku. Nie mamy się czym martwić. Również wtedy, gdy ciśnienie skoczy jednorazowo po wysiłku fizycznym czy w trakcie poważnej kłótni, nie ma powodu do zmartwienia, bo jest to normalne zjawisko i każdy z nas może tego doświadczyć nawet kilka razy w ciągu dnia.

Czy Twoje ciśnienie tętnicze jest w normie?

Jeśli jednak w warunkach braku stresu czy w trakcie dłuższego wypoczynku wciąż utrzymuje się ono na podwyższonym poziomie, to konieczna jest konsultacja lekarska i podjęcie odpowiednich działań. Stawka jest wysoka, gdyż taki stan prowadzi do niewydolności serca, miażdżycy tętnic, udaru mózgu czy zaburzeń w funkcjonowaniu nerek i oczu.

Funkcjonowanie

Wędrówkę krwi przez organizm człowieka można opisać bardzo skrótowo, dzieląc ją na dwa obiegi - krążenie duże i krążenie małe1. Krążenie duże za pomocą tętnic dostarcza tlen i wszelkie substancje odżywcze, a krążenie małe przesuwa za pomocą żył "zubożałą" krew do płuc. Krew potrzebuje ciśnienia, żeby przemieszczać się od serca do nawet najdalej położonych naczyń krwionośnych i z powrotem. Oczywiście jest to niezwykle uproszczony opis i nie oddaje w żadnej mierze zawiłości transportu życiodajnych substancji ani stopnia skomplikowania układu tysięcy naczyń krwionośnych.

Dla jasności przedstawianego tematu trzeba dodać, że nadciśnienie tętnicze dzielimy na pierwotne i wtórne. Pierwotne to właśnie ta najpopularniejsza postać, która dotyczy aż 90% wszystkich przypadków. Lekarze twierdzą, że nie znają jego przyczyny, ale jednocześnie w tym samym zdaniu informują, że należy unikać złej diety, przede wszystkim słonych potraw, nadmiaru alkoholu, otyłości i stresu. Przyczyny są więc znane, tylko je lekceważymy.

Nadciśnienie wtórne występuje dużo rzadziej i dotyczy osób z zaburzeniami pracy gruczołów wydzielania wewnętrznego, leczących się na guzy mózgu, a także z zaburzeniami w obrębie naczyń krwionośnych doprowadzających krew do nerek. Bardzo często wyleczenie głównej choroby automatycznie oznacza spadek ciśnienia3. Pomiar ciśnienia krwi mówi nam o sile, z jaką krew naciska na ścianki tętnic. Wynik prawidłowo zmierzonego ciśnienia tętniczego składa się z dwóch wartości:

● ciśnienie systoliczne (skurczowe - serce się kurczy i "wyrzuca" krew) - jego wartość jest pokazana w pomiarze jako pierwsza (wyższa);

● ciśnienie diastoliczne (rozkurczowe – serce napełnia się krwią) - jego wartość jest pokazana w pomiarze jako druga (niższa).

Wyniki pomiarów mogą się nawet w ciągu tego samego dnia zasadniczo różnić, na co ma wpływ wiele czynników - wystarczy wypić filiżankę kawy czy puszkę piwa, wykonać ćwiczenia fizyczne, nie mówiąc już o wystąpieniu stresu czy całodniowym zmęczeniu. Dlatego zaleca się trzykrotne mierzenie ciśnienia w ciągu dnia, aby odnieść się potem do najniższej i najwyższej wartości. Dzięki ocenie wyników zapisywanych w dłuższym okresie, np. kilku tygodni, otrzymujemy rzeczywisty obraz choroby.

Uwidocznione dane nie uwzględniają żadnych uwarunkowań związanych z nadciśnieniem. Stanowią jedynie informację, kiedy należy zasięgnąć porady specjalisty. Dopiero w dokładnym wywiadzie z pacjentem lekarz weźmie pod uwagę wszystkie pozostałe kwestie mające nierozerwalny związek z nadciśnieniem, a mianowicie wiek, płeć, choroby przebyte w przeszłości i aktualnie leczone, jak np. cukrzyca, nadwaga, niedomoga nerek, wysoki poziom trójglicerydów czy miażdżyca.

Wywiad powinien również uwzględniać tryb życia pacjenta, ponieważ bardzo często my sami, podobnie jak w przypadku cukrzycy czy nadwagi, przykładamy się do powstania nadciśnienia2. Palimy nałogowo papierosy, nadużywamy alkoholu, pochłaniamy śmieciowe jedzenie, które zawiera nieprawdopodobne ilości soli i cukru, wreszcie spędzamy cały stresujący tydzień za biurkiem, a w sobotę i niedzielę odpoczywamy na wygodnej kanapie, oglądając ulubione seriale.

Lenistwo i cywilizacja

Tak właśnie rodzą się choroby cywilizacyjne. I nie można usprawiedliwić ich powstawania wygodną teorią o genach i dziedziczeniu, bo najnowsze badania mówią o zaledwie 10- procentowym udziale genów w powstawaniu większości chorób4. Istnieją i takie badania5, które ten udział ograniczają do 2 - 3%.

Terapia genowa, uznana ostatnio za nowatorską, nie przyniesie oczekiwanych rezultatów. Nie jest nowa, powstała już ponad 30 lat temu, ale pomogła jak dotąd w leczeniu zaledwie kilku schorzeń. Większość chorób nie jest wynikiem uszkodzenia czy zmutowania jednego genu. Do zachorowania zwykle dochodzi wskutek zaburzenia reguł zdrowego życia w środowisku danego człowieka4,5. Wciąż uparcie zaprzeczamy oczywistemu faktowi, że posiadamy olbrzymi wpływ na wiele sytuacji, współtworzymy je i odpowiadamy za nie.

Powinniśmy być świadomi roli pokarmów, które spożywamy, a także sposobu, w jaki reagujemy na stres. Warto też zadać sobie kilka pytań: czy jesteśmy niewolnikami papierosów i alkoholu, czy potrafimy poświęcić kilka razy w tygodniu czas na siłownię, czy nie należymy przypadkiem do zatwardziałych zwolenników sofy w swoim salonie?

Jeśli uważamy, że na nic nie mamy wpływu i że życie biegnie obok nas, a my jedynie możemy się temu procesowi przyglądać, to w przyszłości rzeczywiście pojawią się powody do narzekania na zdrowie. Jeśli jednak poszukujemy prawdy o nas samych jako istotach żyjących w holistycznym wszechświecie, to nie obudzimy potwora drzemiącego w naszych komórkach.

Dlatego wielką pomyłką jest twierdzenie, że skoro mama czy tata leczyli się na nadciśnienie, to również ich dzieci na tę chorobę są skazane. Najwięcej zależy od nas samych - im wcześniej zdamy sobie z tego sprawę, tym większą mamy szansę na uniknięcie nadciśnienia. W dodatku - o czym wszyscy wiemy, ale prawie nigdy tego nie realizujemy - lepiej zapobiegać niż leczyć.

Postarajmy się jak najszybciej zmienić te nawyki żywieniowe wyniesione z domu, które wpędziły mamę czy tatę w chorobę. Obecnie dostęp do wszelkiej potrzebnej wiedzy jest niezwykle ułatwiony, więc jeśli ktoś rzeczywiście chce zmienić w swoim życiu niekorzystne schematy, z pewnością może to uczynić.

Nobel za azot

Ze szkolnych lat pozostał nam w głowie schemat myślenia o powietrzu, a więc pamiętamy, że składa się ono w jednej piątej z tlenu, bez którego nie przeżylibyśmy nawet kilku minut, a pozostałe prawie cztery piąte jego zawartości to niepotrzebny człowiekowi azot. Okazało się jednak, że azot, a ściślej tlenek azotu (NO), spełnia niezwykle ważne funkcje fizjologiczne u człowieka, a także u innych ssaków.

Tlenek azotu wydzielany przez śródbłonek wyściełający naczynia krwionośne spełnia rolę cząsteczki sygnałowej w układzie sercowo-naczyniowym, powodując rozluźnienie komórek mięśniowych w naczyniach krwionośnych. Prowadzi to do rozszerzenia i uelastycznienia naczyń krwionośnych, co wspomaga prawidłowy przepływ krwi i sprzyja obniżeniu jej ciśnienia. Za odkrycie tych funkcji tlenku azotu trzej uczeni - Robert Furchgott, Louis Ignarro i Ferio Murad - otrzymali w 1998 roku nagrodę Nobla.

Rozluźnienie naczyń krwionośnych i obniżenie ciśnienia krwi przeciwdziała chorobom sercowo-naczyniowym, np. zawałowi serca czy udarowi mózgu. Okazało się ponadto, że tlenek azotu korzystnie oddziałuje na pracę płuc, serca, wątroby, nerek, a także poprawia motorykę przewodu pokarmowego. Spełnia też funkcję neuromodulatora w ośrodkowym układzie nerwowym, wpływając korzystnie na pamięć, a także jest jednym z najważniejszych neuroprzekaźników odpowiadających za zachowania seksualne.

U mężczyzn stymuluje większy dopływ krwi do ciał jamistych genitaliów, co powoduje wzmożoną erekcję. U kobiet ułatwia zaś swobodny dopływ krwi do narządów płciowych, zwiększając ich nawilżenie i wrażliwość na bodźce, co umożliwia odczuwanie większej satysfakcji ze współżycia seksualnego. Właśnie według tych mechanizmów działa lek Viagra.

Wobec dobroczynnego oddziaływania tlenku azotu na nasz organizm warto dbać, by "produkcja" NO przebiegała prawidłowo. Niestety, w miarę starzenia się śródbłonek naczyń krwionośnych wytwarza go coraz mniej.

Niezbędnym składnikiem reakcji enzymatycznej, w której śródbłonek wytwarza NO, jest aminokwas L-arginina. Wraz z upływem lat pogłębia się niedobór tego aminokwasu. Ten pogarszający się bilans można poprawić dzięki odpowiednim składnikom diety, gdyż L-arginina występuje w naturalnej formie w wielu produktach (czerwone mięso, ryby, drób, orzechy, warzywa strączkowe).

Jednak uzupełnianie niedoborów tego aminokwasu w organizmie za pomocą diety może nie wystarczyć. Wówczas zalecana jest suplementacja, np. preparatem Cardin Argin lub Cardiovascular Suport.

Objawy

Większość osób nie zdaje sobie sprawy z tego, że znajduje się w fazie lekkiego nadciśnienia tętniczego. Objawia się to zawrotami i bólami głowy, zwłaszcza rano, kołataniem serca, a także chronicznym zmęczeniem i bezsennością. Osobom tym dokucza również szum w uszach, a zadyszka nie pozwala im wbiec nawet na pierwsze piętro.

Nadal nie łączą tych objawów z nadciśnieniem, tylko raczej z przepracowaniem, ze stresującym trybem życia i brakiem czasu na dłuższy wypoczynek. Jednak gdy objawy nie ustępują przez kilka miesięcy, należy w gabinecie lekarskim wyjaśnić wątpliwości, czy nadciśnienie nie rozgościło się na dobre.

Rozszyfrowanie mitów i poznanie faktów związanych z nadciśnieniem pozwoli na wprowadzenie zmian w stylu życia i podjęcie kroków, dzięki którym wzrosną nasze szanse na odbudowanie zdrowia, a w każdym razie - na jego poprawę. Nigdy nie jest na to za późno!

Ciśnienie krwi rośnie wraz z wiekiem

FAKT. Z upływem lat ścianki tętnic tracą swoją elastyczność, co prowokuje zwiększony wysiłek mięśnia sercowego, gdyż tętnice nie pomagają mu wtedy w pracy. Bardzo ważnym czynnikiem mającym związek z wiekiem jest funkcjonowanie nerek, których praca wyraźnie się pogarsza wraz ze starzeniem się organizmu.

Daje to powikłania w czynnościach hormonalnych, które prowadzą do ciśnienia "ustawionego na stałe" na zbyt wysokim poziomie6 wskutek utraty nad nim kontroli przez trzy ważne hormony: reninę, angiotensynę i aldosteron. Dochodzi do długotrwałego podniesienia poziomu ciśnienia krwi i nerki ulegają kolejnym uszkodzeniom. Następuje upośledzenie filtrowania krwi i nieprawidłowe odprowadzanie toksyn. Tak zamyka się koło negatywnych czynników wzajemnie na siebie wpływających.

Żaden z tych procesów nie występuje gwałtownie, tylko raczej rozwija się przez lata. Badania wykazują, że wzrost ciśnienia tętniczego rozkłada się w czasie i następuje w etapach trwających kilka, a nawet kilkanaście lat. Przebieg tego procesu jest inny u kobiet i u mężczyzn. Finalnie pomiar ciśnienia wykaże wysokie wartości u 58 proc.

Polaków w okolicach 50. roku życia1. Do tej statystyki należy dodać szacunkowe dane, mówiące o tym, że ok. 30% osób, uważających się za zdrowe, nie zdaje sobie sprawy z tego, że już posiada nadciśnienie lub znajduje się w grupie bardzo wysokiego ryzyka wystąpienia tej choroby.

Ważną informacją pomijaną w relacji wiek - nadciśnienie jest to, że wraz z latami przybywa nam kilogramów, podczas gdy na aktywność fizyczną przeznaczamy coraz mniej czasu. Osoby między 40. a 50. rokiem życia z otyłością brzuszną i stwierdzoną insulinoopornością w większości cierpią na nadciśnienie, co w sumie prowadzi do zespołu metabolicznego.

Po pobieżnej nawet analizie tematu okazuje się, że wszystkie czynniki skutkujące podniesionym ciśnieniem dotyczą najczęściej osób w czwartej i piątej dekadzie życia. Skoro ten fakt nie jest tajemnicą ani dla lekarzy, ani dla pacjentów, to prostym sposobem na uniknięcie nadciśnienia jest propagowanie zdrowego trybu życia także wśród bardzo młodych osób.

Menopauza to wyrok - każda kobieta nie tylko przytyje, lecz również zachoruje na nadciśnienie tętnicze

CZĘŚCIOWO PRAWDA. Częściowo, ponieważ organizmy ludzkie nie są przecież jednakowe, a więc kobiety również menopauzę przechodzą w różny sposób. W okresie, gdy jajniki nie produkują już wystarczającej ilości estrogenów, rozpoczyna się przyspieszony proces przybierania na wadze2,3.

Te dwa czynniki jednocześnie - brak równowagi pomiędzy estrogenem a progesteronem oraz nadwaga - powodują nadciśnienie i je wzmagają. Dlatego panie po pięćdziesiątce z wysokimi ciśnieniem tętniczym są liczniejszą grupą niż panowie w tym samym wieku, ale to panie z reguły częściej odwiedzają gabinet lekarza i w związku z tym wykrywalność nadciśnienia jest u nich większa niż u mężczyzn. Dzięki temu mogą odpowiednio wcześnie podjąć systematyczne leczenie i choroba ma wtedy lżejszy przebieg.

Panowie są przeważnie niechętni wizytom u lekarza, dlatego nadciśnienie w ich przypadku jest wykrywane o wiele później i niesie ze sobą poważniejsze konsekwencje. Mężczyźni przechodzą zawały serca i udary mózgu aż o 10 lat wcześniej niż kobiety2.

U większości kobiet w okresie menopauzy nadciśnienie jest bardzo często połączone z niedoczynnością tarczycy, nadwagą i cukrzycą lub insulinoopornością. Wszystkie te czynniki razem dają poczucie niemocy i desperacji, gdy chcemy obniżyć ciśnienie, ponieważ walka z nim jest nieskuteczna, dopóki nie spadnie masa ciała, a w tych okolicznościach staje się to prawie niemożliwe.

Dlatego warto zapytać lekarza, czy w konkretnym przypadku hormonalna terapia zastępcza (HTZ) przyniesie rozwiązanie kwestii nadwagi i - co za tym idzie - obniżenia ciśnienia krwi. Na to pytanie trudno jednak uzyskać jednoznaczną odpowiedź.

Jak wykazały badania przedstawione w czasopiśmie Journal of the American Medical Association, hormonalna terapia zastępcza niesie ze sobą ryzyko zawału serca i udaru mózgu, a także mogą wystąpić skoki ciśnienia, co przy istniejącym już nadciśnieniu nie jest korzystne2.

Dla pań obawiających się tych konsekwencji jest to często informacja wystarczająca, żeby z tej kuracji zrezygnować. Może jednak warto zastanowić się nad zastosowaniem HTZ, zwłaszcza gdy objawy menopauzy stają się nie do zniesienia, waga zatrzymała się w miejscu, a nadciśnienie nadal się rozwija.

Aktywność fizyczna sprzyja prawidłowej pracy serca

Obecnie zalecane dawki hormonów są o wiele mniejsze niż kiedyś, a badania dowodzą, że ryzyko dodatkowego podniesienia ciśnienia może wystąpić jedynie w niewielkim stopniu, i to w zależności od tego, czy kobieta stosowała w przeszłości środki antykoncepcyjne. Badania wciąż trwają, więc nie jest jeszcze możliwe wyciągnięcie ostatecznych wniosków. Rozwój technologii oznacza jednak nowe możliwości w zakresie wprowadzania zmian w składzie preparatów.

Dobrym rozwiązaniem wydaje się zastosowanie kremu progesteronowego, który nie tylko może ochronić przed zwiększaniem wagi ciała, ale również pomaga efektywnie schudnąć kobietom już posiadającym otyłość czy nadwagę3. Krem progesteronowy na pewno jest bezpieczniejszy i nie wzbudza takich emocji jak HTZ. Istnieją nieliczne przykłady kobiet, które po wejściu w okres menopauzy pozostają niewrażliwe na niedobory estrogenu, czyli nie grozi im ani przytycie, ani nadciśnienie.

Unikam soli, bo wpływa niekorzystnie na ciśnienie tętnicze

SŁUSZNIE. Lekarze oceniają, że w przypadku nadciśnienia najważniejsze jest zmniejszenie spożycia soli1,2,3,6. W naszej diecie sól odgrywa niesłychaną rolę, co wynika z historycznych uwarunkowań. Sól była dawniej tak cenna i trudno dostępna, że dla wielu społeczeństw stała się synonimem bogactwa i potęgi. W przeszłości nadmierne jej spożycie nie wchodziło więc w grę.

Obecnie powinna nas przed tym chronić świadomość konsekwencji nadużywania soli. Warto w tym miejscu podkreślić zasadniczą różnicę pomiędzy chlorkiem sodu NaCl, czyli zwykłą solą kuchenną będącą rzeczywistym winowajcą, a solą himalajską czy morską, które nie podnoszą ciśnienia krwi (albo minimalnie), ponieważ dodatkowo zawierają odpowiednie minerały wpływające na organizm harmonizująco.

Co ciekawe, niektóre osoby są zupełnie niewrażliwe na nadmiar soli (nie jesteśmy jednakowi!). Jednak większość z nas musi się soli wystrzegać z powodu sodowrażliwości2, która skutkuje wyższą podatnością na nadciśnienie tętnicze.

Sodowrażliwość charakteryzuje zwłaszcza diabetyków, ludzi starszych i osoby z niewydolnością nerek. U pacjentów z tej grupy nawet ograniczenie spożycia soli niekoniecznie spowoduje spadek ciśnienia. Wielu z nich może na podstawie własnego doświadczenia powiedzieć, że już jeden posiłek z większą ilością soli powoduje wyraźny skok ciśnienia, uderzenie krwi do twarzy, obrzęk palców i brak chęci do wysiłku fizycznego. Co takiego jest w soli, że pod jej wpływem ciśnienie krwi szaleje?

Otóż winę za to ponosi sód (Na). Problem polega na tym, że jednocześnie jest on niezbędnym składnikiem płynów pozakomórkowych w organizmie, ponieważ jony Na+ utrzymują ciśnienie krwi na właściwym poziomie. Spożywanie soli jest więc niezbędne do życia. Niezdrowa jest tylko skłonność do przesady, a w tym wypadku niesie ona wręcz śmiertelne zagrożenie. Amerykanie mimo normy wynoszącej 5 g zjadają aż 50 g soli2 dziennie.

W skrócie o nadciśnieniu:

1. Ciśnienie krwi nie powinno przekraczać normy 120/80 mm Hg. Ciśnienie skurczowe w przedziale 120 - 139 mm Hg i rozkurczowe w przedziale 80 - 90 mm Hg uznaje się za podwyższone, a ciśnienie powyżej 140/90 mm Hg kwalifikuje się jako nadciśnienie, które powinno być leczone. Na ogół nadciśnienie nie powoduje żadnych odczuwalnych symptomów, dlatego może pozostawać niewykryte, dopóki nie wykaże go kontrolny pomiar ciśnienia.

2. Przyczyny nadciśnienia mogą być różnorodne: obciążenie genetyczne, niewłaściwa dieta, brak ruchu, stres, alkohol, niektóre lekarstwa. Na ogół nie udaje się określić jednej konkretnej przyczyny.

Niekiedy nadciśnienie jest wtórną dolegliwością spowodowaną inną chorobą, np. zwężeniem tętnicy nerkowej. W takich przypadkach ustępuje po wyleczeniu pierwotnej choroby (np. po wszczepieniu stentu rozszerzającego tętnicę nerkową). Ryzyko nadciśnienia wzrasta wraz z wiekiem, gdy tętnice zwężają się i stają się coraz mniej elastyczne.

3. Jeśli ciśnienie krwi tylko nieznacznie przekracza normę (140 - 160 mm Hg), to masz szansę obniżyć je przez zadbanie o właściwy tryb życia (odpowiednia dieta, ćwiczenia fizyczne, porzucenie nałogów). W przypadku znacznego nadciśnienia (ponad 160 mm Hg) lub niezadowalających efektów zmiany trybu życia, niezbędne jest przyjmowanie lekarstw. W każdej z tych sytuacji porozmawiaj o swoim problemie z lekarzem.

4. Kluczowe zalecenia dotyczące trybu życia:

  • pozbądź się otyłości;
  • ogranicz spożycie soli (dzienna norma nie powinna przekraczać 5 g);
  • zadbaj o potas w swojej diecie, spożywaj co najmniej 5 g potasu dziennie;
  • ruszaj się, ćwicz 3 - 4 razy w tygodniu co najmniej po 40 min.;
  • unikaj stresów;
  • nie pal, nie nadużywaj alkoholu.

5. Bądź wytrwały w skrupulatnym przyjmowaniu leków przepisanych przez lekarza.

Sól znajduje się przede wszystkim w przetworzonej żywności, którą tak chętnie kupujemy, ale również sami dorzucamy ją bez umiaru do wszelkich potraw przygotowywanych w domu. Gdy jonów Na+ jest zbyt wiele w płynie okołokomórkowym, czyli po zjedzeniu dobrze posolonego kotleta na obiad i porcji słonych orzeszków do puszki piwa, zaczyna się proces magazynowania wody. Ciśnienie wzrasta, nogi puchną, głowa pobolewa. I co robimy, żeby temu zaradzić? Sięgamy po tabletkę obniżającą ciśnienie. A tymczasem…

Picie wody to najprostszy sposób na obniżenie ciśnienia

PRAWDA. Proces gromadzenia się jonów Na+ można w bardzo prosty sposób uregulować dzięki wypijaniu ok. 2 l wody dziennie3. Obawy o podniesienie w ten sposób ciśnienia krwi są całkowicie bezzasadne. Taki pogląd wygłaszają zwykle osoby nieorientujące się w mechanizmach wzajemnego oddziaływania na siebie sodu, potasu i magnezu. Są to kluczowe składniki mineralne odpowiadające za prawidłową gospodarkę wodną w organizmie.

Po spożyciu potraw zawierających zbyt dużo soli organizm dopomina się o wodę, której zapasy trzeba wtedy bezzwłocznie uzupełnić, ponieważ to jej zadaniem będzie usunięcie sodu z komórek. Obecność wody i magnezu uruchamia pompę sodowo-potasową, co przyspiesza pozbycie się sodu z komórek i wydalenie go wraz z moczem. Jak widać, uregulowanie ciśnienia staje się łatwiejsze, gdy pijemy dużo wody oraz dostarczamy organizmowi magnez i potas.

Podsumujmy: brak wody w organizmie powoduje, że pozbywamy się potasu wraz z moczem, a sód wnika do wnętrza komórek, gdzie jest niepożądanym gościem. Dostarczając wodę, a wraz z nią magnez i potas, usuwamy sód z komórek, co jednocześnie obniża ciśnienie. Potas wraca wtedy na swoje miejsce, czyli do wnętrza komórek6. Bez magnezu nie nastąpi rozluźnienie ścian naczyń krwionośnych i nie zmniejszy się ciśnienie krwi. Dlatego jest on niezbędny w procesie pozbywania się jonów sodu z organizmu.

Zastosowanie tego prostego mechanizmu wystarcza, by osoby, u których po suplementacji diety magnezem i potasem następuje wyjątkowo szybko reakcja diuretyczna (wydalanie moczu), poczuły się lepiej. Przy odpowiednim poziomie wody w organizmie mechanizm diuretyczny zaczyna działać.

Niezwykle istotne przy zakupie suplementów jest uważne czytanie ulotki. W preparatach magnezowych powinien być obecny chlorek magnezu lub cytrynian magnezu3, co zapewni wchłanialność magnezu na poziomie około 80%. Wśród suplementów potasowych szukajmy takich , które zawierają cytrynian potasu - uwaga! - a nie chlorek potasu.

Potas potasowi nierówny. Ostatnie badania mówią, że chlorek potasu wchłania się na bardzo niskim poziomie ok. 10%, a dodatkowo może przyczyniać się do wzrostu ciśnienia krwi2. Tak więc w dobrej wierze przyjmujemy chlorek potasu, a on nie tylko nie działa, lecz dodatkowo rujnuje cały dotychczasowy wysiłek! Za to cytrynian potasu wchłania się na poziomie ok. 90%, a przyjmowany razem z cytrynianem magnezu lub chlorkiem magnezu przyniesie z pewnością usprawnienie procesu usuwania wody i sodu z organizmu.

Woda ma do wykonania jeszcze jedno zadanie, o którym rzadko się mówi. Chodzi o to, że im więcej wody wypijamy, tym więcej tlenu (O2) wprowadzamy do krwi, co ma olbrzymie znaczenie w sytuacji, gdy organizm jest poważnie zakwaszony. W obliczu braku tlenu i obniżonego pH krew zaczyna się zagęszczać.

Najlepszym rozwiązaniem jest wtedy picie dużej ilości wody alkalicznej, która wraz z zielonymi warzywami, jeśli są obecne w diecie, nie dopuszcza do zakwaszenia organizmu, czyli chroni przed niekorzystnymi konsekwencjami zagęszczenia krwi. Gęsta krew to zagrożenie dla normalnej pracy serca, bo wymusza silniejsze tłoczenie, a wtedy ciśnienie krwi rośnie. Jak widać, picie większej ilości wody, by schudnąć czy obniżyć ciśnienie krwi, nie jest paradoksem.

Alkohol - fatalne zauroczenie

FAKT. Choć w pierwszej godzinie od spożycia etanolu (alkohol etylowy) następuje rozluźnienie i spadek ciśnienia, to jednak potem w ciągu kilku następnych godzin ciśnienie wzrasta o mniej więcej 8 mm Hg. Długotrwałe spożywanie alkoholu powoduje rozległy skurcz naczyń w całym organizmie, obejmujący mózg, mięsień sercowy, narządy wewnętrzne i mięśnie.

Istotnie wpływa to na podniesienie ciśnienia tętniczego, a dodatkowo dochodzi do niezwykle niebezpiecznego mechanizmu wypłukiwania jonów magnezu i wapnia. O roli magnezu w obniżaniu napięcia ścian naczyń krwionośnych już wiemy, a więc łatwo sobie uświadomić, jakie szkody powoduje zbyt częste spożywanie alkoholu.

Poważne niedobory magnezu i wapnia, długotrwałe nadciśnienie - już tylko te czynniki wystarczą do wystąpienia udaru mózgu3. Regularne spożywanie wysokich dawek alkoholu prowadzi także do przyspieszenia pracy serca, a więc niedostatku tlenu, oraz powoduje odklejanie się blaszek miażdżycowych, które w dalszej wędrówce blokują naczynia w mózgu, prowokując jego udar niedokrwienny.

Jednorazowe spotkanie towarzyskie z poważnym udziałem alkoholu podnosi ciśnienie tętnicze, ale po powrocie do stanu "normalności" ciśnienie również wraca do normy. W zdecydowanie gorszej sytuacji są osoby regularnie nadużywające alkoholu, gdyż u nich podniesione ciśnienie nigdy nie otrzymuje szansy na powrót do prawidłowego poziomu.

U źródeł tego problemu często leży potrzeba odczuwania euforii, która bierze górę nad zdrowym rozsądkiem. Alkohol zwiększa wydzielanie endorfin w mózgu, a to daje poczucie szczęścia, zadowolenia, a u niektórych osób właśnie euforii2. Ten stan wywołuje już 0,5 promila alkoholu we krwi. Szczególnie zagrożone są osoby, które po wypiciu niedużej nawet ilości piwa, wina czy wódki odczuwają nagłe uderzenie gorąca do twarzy, bo jest to objaw nietolerancji aldehydu octowego (metabolit alkoholowy). Nadciśnienie tętnicze z pewnością wystąpi u takich osób szybciej.

Masz nadciśnienie? Jedz orzechy!

Badania potwierdzają, że 100 ml czerwonego wina dziennie nie ma złego wpływu na tętnice, a wręcz odwrotnie3, może nawet przyczynić się do wypłukiwania nadmiernych złogów wapnia. Takie samo działanie wykazują czerwone winogrona, które jednak posiadają wysoki indeks glikemiczny (IG) ze wskaźnikiem 45 - 50, więc należy je jeść w umiarkowanych ilościach.

Tytoń - kolejny wróg zdrowych tętnic

PRAWDA. Zaledwie w kilka sekund po dotarciu nikotyny do mózgu rozpoczynają się niekorzystne procesy spowodowane wyrzutem adrenaliny: zacieśnianie tętnic, przyspieszony puls, zwyżka ciśnienia, czasem nadmierna potliwość, rozdrażnienie następujące po początkowym rozluźnieniu. Im więcej nikotyny, tym więcej adrenaliny, tym wyższe ciśnienie tętnicze i tym mniej tlenu2.

W tych warunkach organizm rozpoczyna walkę o przeżycie, i nie ma w tym stwierdzeniu ani odrobiny przesady, ponieważ systematyczny wzrost ciśnienia krwi to tylko jeden z wielu niekorzystnych skutków palenia tytoniu. Dochodzi do tego choroba wieńcowa, rak jamy ustnej czy rak płuc, a także obniżenie gęstości kości i udar mózgu.

Dla pań uzależnionych od nikotyny, ale chcących zachować piękną cerę, mamy złą wiadomość - wysuszenie skóry i skłonność do zmarszczek to powszechny problem palaczek, któremu kremy nie zawsze są w stanie zaradzić.

Czasem dobiegają nas głosy, że zamiast papierosów można żuć specjalne odmiany tzw. tytoniu bezdymnego. Podobno uzależniają one w mniejszym stopniu i wywołują słabsze skutki uboczne, a nawet pomagają w rzuceniu nałogu. Tymczasem prawda jest zupełnie inna. Tytoń bezdymny zawiera około dwóch razy więcej nikotyny niż zwykły, a żucie kilku porcji dziennie może równać się wypaleniu nawet dwóch paczek papierosów2.

Papierosy i alkohol to bardzo często nasi nieodłączni towarzysze. Potrafią naprawdę wiele zdziałać, gdy chodzi o podniesienie ciśnienia tętniczego na niedozwolony poziom.

Filiżanka kawy z samego rana... wypłukuje magnez i podnosi ciśnienie

CZĘŚCIOWO PRAWDA. Najnowsze badania zaprzeczają utartym opiniom, zarówno jeśli chodzi o wypłukiwanie przez kawę magnezu, jak i jej wyraźny wpływ na długotrwałe podniesienie ciśnienia2,3. Nadciśnieniowcy nie muszą więc mieć wyrzutów sumienia, gdy rozpoczynają poranek od tego aromatycznego napoju.

Kłopoty zaczynają się dopiero wraz z przesadnym dostarczaniem kofeiny do organizmu w długim okresie2, gdyż wtedy rzeczywiście ciśnienie może podnieść się na stałe nawet o 5 mm Hg. Kofeina trafia do naszego organizmu nie tylko z kawą. Przyjmujemy ją również, wypijając puszkę napoju energetyzującego czy coca-coli. Jej źródłem jest też zielona herbata, kakao i czekolada, zwłaszcza gorzka. Mało kto zdaje sobie sprawę z tego, że wiele leków przeciwbólowych czy rozkurczowych zawiera kofeinę. Jeśli zsumujemy ilość kofeiny, jaką czasem nieświadomie spożywamy w ciągu całego dnia, to okaże się, że jej nadużywamy, co jest ważną informacją dla nadciśnieniowców.

Wprowadzanie nadmiernych ilości kofeiny do krwiobiegu łączy się także z uwalnianiem adrenaliny, co oprócz wyraźnego podniesienia ciśnienia daje bardzo niekorzystny efekt zwiększający insulinooporność3. Tak więc picie kawy powinno być przez osoby znajdujące się w grupie ryzyka rzetelnie kontrolowane.

Bibliografia

  1. Nadciśnienie tętnicze, Porady Lekarzy i Dietetyków, PZWL 2006, ISBN 978-83-200-3332-8
  2. High Blood Pressure for Dumnies, 2007, ISBN 978-83-246-1854-5
  3. Frank Suarez, Diabetes sin problemas, 2014, ISBN 978-0-9788437-6-2
  4. Bruce Lipton, The biology of belief, 2005, ISBN 978-1-4019-2312-9
  5. The China study. T. Colin Campbell, Ph. D and Thomas M. Campbell II, 2004, ISBN 978-1932100-66-2
  6. "Effects of low sodium diet versus high sodium diet on blood pressure, renin, aldosterone, catecholamines, cholesterols, and triglyceride." Jürgens G, Graudal NA. Cochrane Database Syst Rev. 2004;(1):CD004022.
  7. Running and fat burning for women, Barbara Galloway, Jeff Galloway, 2009,ISBN 978-83-246-3927-4
  8. Galloway's Book of Running, 2002, ISBN 978-83-246-3320-3
  9. Carlos Abehsera, Adelgazar sin milagros, 2014, ISBN 978- 84-616-6052-0
  10. Eat and Run, 2012, Scott Jurek, Steve Friedman, ISBN 978-0-547-56965-9
  11. Wheat Belly: Lose the Wheat, Lose the Weight, and Find Your Path Back to Health, Wiliam Davis, 2011, ISBN 978-1-60961-154-5

Wypłukiwanie magnezu jako szkodliwe działanie kawy może mieć w tej sytuacji wielkie znaczenie, ponieważ magnez - jak już wiemy - odgrywa ważną rolę w profilaktyce nadciśnienia. Teoria ta ma dziś zarówno swoich zwolenników, jak i przeciwników.

Często słyszy się, że to przemysł farmaceutyczny szerzy taką propagandę, żeby zmusić konsumentów do używania śmietanek z magnezem, które dzięki temu lepiej się sprzedają. Inne badania podają, że kawa zawiera niewielkie ilości zarówno magnezu, jak i potasu3, co ma ją rehabilitować w naszych oczach. Komu wierzyć? Żeby mieć pewność, że sobie nie szkodzimy, najlepiej do filiżanki kawy zjeść kilka kostek gorzkiej czekolady.

Wszystkie doniesienia na temat kawy i tak brzmią łagodniej niż kwestie dotyczące alkoholu czy tytoniu. To prawda, ale gdy te dwa czynniki zadziałają w połączeniu z kawą, a bardzo często tak właśnie jest, kłopot z podniesieniem ciśnienia staje się niesłychanie poważny.

Ćwiczenia fizyczne ratują przed nadciśnieniem

TAK. Bez aktywności fizycznej nie ma mowy o skutecznym zwalczeniu nadciśnienia2,3. Najczęściej zalecane są ćwiczenia aerobowe, czyli takie, które zapewniają komórkom stałą dostawę tlenu w trakcie treningu, o umiarkowanej intensywności i dostosowane do możliwości każdego pacjenta. Regularne ćwiczenie jest w stanie obniżyć ciśnienie systoliczne o 11 mm Hg, a dystoliczne o 6 mm Hg1. Dane te uświadamiają nam, jak skuteczne jest wprowadzenie tego najprostszego i najtańszego leku na nadciśnienie.

Aktywność fizyczna zapobiega powstawaniu nadciśnienia oraz obniża ciśnienie krwi. Zrzucenie zbędnych kilogramów daje możliwość sprawniejszego oddychania, poprawia wrażliwość na insulinę, zmniejsza poziom stresu, uelastycznia ścianki tętnic i zwiększa wydolność mięśnia sercowego. W sumie prowadzi to wszystko do obniżenia ciśnienia krwi.

Spadek ciśnienia po wykonaniu ćwiczeń może się utrzymywać nawet przez kilka godzin, dlatego jest ważne, żeby trenować codziennie2. Należy wybrać formę aktywności dostosowaną do swoich potrzeb czy upodobań. Lista ćwiczeń aerobowych jest imponująca, a otwierają ją intensywne spacery (power walking), marsz z kijkami (nordic walking) i truchtanie (slow jogging). Jazda na rowerze i pływanie to również aktywności aerobowe pomagające w obniżeniu ciśnienia.

Wiele osób rezygnuje z ćwiczeń w obawie, że przebieżka skończy się zakwasami i zadyszką albo jeszcze gorzej - zawałem serca. To oczywiste, że osoby z dużym nadciśnieniem powinny przystąpić do treningów pod okiem lekarza, jednak pozostali pacjenci mogą ćwiczyć samodzielnie, rozpoczynając od 15-minutowych spacerów, a następnie wydłużając ten czas w miarę nabierania kondycji.

Tak więc rozpoczynamy od kwadransa, ale jeśli chcemy schudnąć i obniżyć ciśnienie, to musimy docelowo przeznaczyć na ćwiczenia przynajmniej 60 min. dziennie7,8. Dopiero wysiłek na poziomie około stu uderzeń serca na minutę przyniesie zadowalające efekty.

Według najnowszych badań tradycyjne sposoby uprawiania biegów nie są wystarczająco skuteczne. Największą rolę w ogólnym wzmacnianiu organizmu, zrzucaniu kilogramów, obniżaniu ciśnienia tętniczego i podnoszeniu wrażliwości na insulinę odgrywa trening interwałowy3,7,8. Polega on na naprzemiennym wykonywaniu tych samych ćwiczeń z różnym natężeniem w krótkich interwałach. Istnieje wiele planów tego rodzaju treningów, najlepszy dla siebie warto wybrać po konsultacji z lekarzem.

Pod wpływem aktywności fizycznej wydzielają się endorfiny, co daje uczucie zadowolenia i radości. Z czasem okazuje się, że nawet najzagorzalsze leniuchy i zdemotywowani posiadacze garderoby w rozmiarze XXL stają się zapalonymi biegaczami. Najważniejsze, żeby zacząć, a efekty przyjdą szybciej niż nam się wydaje.

Dieta cud, czyli więcej warzyw, a pizzy wcale - to najskuteczniejszy lek na nadciśnienie

PRAWDA. Według wielu źródeł dieta oparta na warzywach, nierafinowanych olejach oraz proteinach (gotowane mięso, jaja, ryby) w połączeniu z programem ćwiczeń fizycznych to dla nadciśnieniowców kompleksowe rozwiązanie, które powinni bezzwłocznie zastosować3,9,10,11. Wtedy nadciśnienie zmniejszy się znacznie lub zniknie na zawsze.

Wprawdzie nadciśnienie tętnicze jest uważane za chorobę przewlekłą, a więc trwającą latami, być może nawet do końca życia, ale jednak po przejściu na odpowiednią dietę można osiągnąć bardzo wiele. Często samo wyeliminowanie produktów zawierających pszenicę, cukier i sól daje już na początku warzywno-proteinowej drogi gwałtowną poprawę wszystkich istotnych parametrów, a mianowicie: spadek wagi ciała, obniżenie poziomu cukru we krwi i oczywiście obniżenie ciśnienia tętniczego.

Owoce morza to istotny element diety nadciśnieniowca

Co niezwykle ważne, podczas stosowania tego typu diety jesteśmy zwolnieni z obsesyjnego liczenia kalorii (dotyczy to tak osób zdrowych, jak i chorych, czyli każdego, kto zdecyduje się na wyeliminowanie pszenicy i cukru ze swojego życia). Dlaczego?

Po pierwsze, nie obowiązują w tej diecie ograniczenia dotyczące spożywania surowych warzyw, zwłaszcza zielonych, które zawierają duże ilości magnezu i potasu. Po drugie, zarówno proteiny, jak i większość warzyw cechuje niski indeks glikemiczny (IG), więc nie powodują nadmiernego wyrzutu insuliny do krwi. Nadciśnienie jest silnie powiązane z poziomem insuliny, ponieważ stałe podwyższenie jej poziomu w krwi powoduje pogrubianie i zesztywnienie ścianek tętnic. Im dłużej taki stan się utrzymuje, tym mniej są one elastyczne.

Zawęża się średnica tętnic, strumień krwi musi spowolnić bieg, serce pompuje jak szalone. Jeśli nie dostarczamy wtedy potrzebnych ilości wody, to krew się zagęszcza, a oczywistym rezultatem tych zaburzeń staje się nadciśnienie.

Jak widać, zadbanie o niski poziom cukru we krwi za pomocą diety warzywno-proteinowej daje rozległe, pozytywne skutki dla całego organizmu. Wszystkie porady dotyczące redukcji nadciśnienia dotyczą także osób z insulinoopornością, cukrzycą, otyłością, miażdżycą. Oto pozytywna lista kilku potraw i składników diety dla nadciśnieniowców, którą każdy może wydłużyć zgodnie z własnymi upodobaniami kulinarnymi, ale pod warunkiem, że osobiste wybory zmieszczą się w ramach diety warzywno-proteinowej:

● potrawa nazywana gazpacho (hiszpański chłodnik) - to kilka dojrzałych pomidorów zmiksowanych z cebulą, czosnkiem, ogórkiem, kilkoma łyżkami oliwy z oliwek i odrobiną bazylii;

● czekolada gorzka, najlepiej z zawartością kakao powyżej 70%

● rodzynki i orzechy - mała garść każdego dnia (zarówno orzechy, jak i rodzynki należy wcześniej na kilka godzin zalać wodą, by uaktywniły się obecne w nich enzymy);

● świeżo wyciśnięty sok z buraka - już po kilku dniach stosowania obniża ciśnienie, ale uwaga, dla osób z zespołem jelita drażliwego może być zbyt ciężkostrawny;

● 30 g zmielonego siemienia lnianego (zalanego ciepłą wodą) codziennie na czczo - popić dużą ilością wody;

● oliwa z oliwek i olej kokosowy;

● białka jajek - zawarte w nich peptydy RVPSL obniżają ciśnienie krwi;

● czarnuszka - jej nasiona można dodać do sałatki lub przygotować z nich wywar: łyżkę zmielonych nasion gotować 5 min. na wolnym ogniu, przecedzić, pić 2 razy dziennie po szklance;

● owoce morza;

● surowe i gotowane warzywa. Owoce nie są rekomendowane, chyba że będziemy szczegółowo sprawdzać indeks glikemiczny. Dozwolone są m.in. jabłka, śliwki, czereśnie, agrest, borówki, nektarynki i pomarańcze, czyli owoce o najniższym IG.

W codziennym menu nadciśnieniowca powinny znaleźć się pomidory. Ale uwaga! Keczup to nie to samo co pomidory! Może on zawierać w 100 g nawet 35% węglowodanów, czyli przede wszystkim cukier rafinowany, który jest dodawany dla poprawienia smaku. Natomiast surowy pomidor zawiera niecałe 4% węglowodanów, nieznaczne ilości białka, a także sporo błonnika i bardzo dużo witamin oraz minerałów.

Jeśli zwalczę cholesterol, to pokonam też nadciśnienie

Pokonaj nadciśnienie i ciesz się życiem!

CZĘŚCIOWO PRAWDA. Częściowo, ponieważ cholesterol nie jest jedynym winowajcą, a już na pewno nie najbardziej groźnym, choć wciąż najczęściej oskarżanym. Na temat złego i dobrego cholesterolu napisano całe tomy. Stworzono czarnego luda, by sprzedawać leki przeciwcholesterolowe. Zawierają one słynne statyny3, które skutkują zwiększonym ryzykiem zawału serca, nowotworów i choroby Parkinsona.

Tymczasem cholesterol jest niezbędny do życia, bez niego nie istnielibyśmy, ponieważ żadna z naszych komórek nie mogłaby utrzymać się w całości. Tworzy on ścianki komórek i jest nam potrzebny w bardzo wielu reakcjach zachodzących w organizmie, takich jak synteza hormonów, tworzenie żółci czy wchłanianie witamin2,3.

Cholesterol nie jest przyczyną pożaru, cholesterol pożar gasi. Jako składnik ścian komórkowych pojawia się w tętnicach zniszczonych nadciśnieniem i insulinoopornością, usiłując je naprawić. Automatycznie podnosi się wtedy jego poziom we krwi. Tak więc zwalczanie cholesterolu w tej sytuacji nie ma sensu, ponieważ to nie on jest pierwotną przyczyną wysokiego ciśnienia. Pojawia się jako skutek. Jeśli dzięki odpowiedniej diecie i uprawianiu sportu obniżymy ciśnienie, to poziom cholesterolu sam wróci do normy.

Jest prawdą, że zwiększona obecność cholesterolu we krwi zawęża światło tętnic. To dlatego oskarża się go o podnoszenie ciśnienia, prowokowanie zawału czy udaru. Jednak sami sobie szkodzimy, bo na poziom cholesterolu najbardziej wpływa nadmierne spożycie wszechobecnych i pysznych węglowodanów rafinowanych. Kogo nie skusi pachnący pączek czy świeża bułeczka z masełkiem?

Jednak to tego typu produkty są największymi "producentami" cholesterolu. Zaliczyć do nich należy żywność wysokoprzetworzoną, czyli gotowe dania, wszelkie wyroby zawierające cukier, mąkę, kukurydzę i niefermentowaną soję. Wyeliminowanie tych produktów z diety skutecznie i szybko powoduje spadek cholesterolu do pożądanego poziomu3.

W tym miejscu możemy wreszcie wspomnieć o LDL, czyli złym bracie, a także o dobrym bracie, czyli HDL. Jeśli będziemy stosować konsekwentnie i przez długi okres dietę bez węglowodanów rafinowanych, to wtedy obaj bracia będą się utrzymywać na swoim fizjologicznym poziomie bez interwencji leków. To oczywiste, że w wielu przypadkach sprawa nie jest aż tak prosta i należy wprowadzić leki obniżające poziom cholesterolu, ale zdrowy tryb życia na pewno pomoże zmniejszyć ich dawkę, a w dalszej perspektywie zupełnie je wyeliminować.

Aż 80% cholesterolu pochodzi z naszej własnej, wewnętrznej produkcji. Nie ma więc większego znaczenia to, czy spożywamy pokarmy bogate czy ubogie w cholesterol, ponieważ nasz mądry organizm posiada mechanizmy autoregulacji poziomu cholesterolu. Z tego powodu przekonanie, że niektóre produkty są "bezpieczne" i można je jeść w dużych ilościach, nie ma sensu.

Niezależnie od tego, ile cholesterolu jest w produkcie, organizm pobierze go tylko tyle, ile w danym momencie potrzebuje. Jeśli dostarczymy więcej cholesterolu, to wątroba wyprodukuje go mniej - ot cała filozofia. Jednak mechanizmy autoregulacji nie działają wystarczająco sprawnie, gdy organizm jest zaatakowany przez nadciśnienie, cukrzycę czy otyłość. Wtedy stanowczo zabronione jest spożywanie węglowodanów rafinowanych, bo podnoszą one poziom cholesterolu we krwi do niebezpiecznych wartości3,11.

W takiej sytuacji konieczne jest wprowadzenie leków, co wiąże się z negatywnymi skutkami ubocznymi. Wyboru jednak nie ma, ponieważ zawężanie światła tętnic przez cholesterolowe złogi rzeczywiście wpływa negatywnie na ciśnienie tętnicze krwi i niesie ze sobą ryzyko zawału czy udaru.

Cholesterol sam w sobie jest pożyteczny i potrzebny, niestety wskutek naszych zaniedbań dochodzi do niebezpiecznego podniesienia jego poziomu. Dieta warzywno-proteinowa, picie większych ilości wody, opanowanie sytuacji stresogennych oraz uprawianie ćwiczeń aerobowych prowadzi nie tylko do obniżenia poziomu LDL, ale też osłabia wpływ wszystkich czynników odpowiadających za nadciśnienie tętnicze.

Znane hasło: "Twoje zdrowie w Twoich rękach" nigdy nie było tak aktualne jak dzisiaj.

Polecamy

Zobacz także

HLHS, czyli życie z połową serca

HLHS, czyli życie z połową serca

Zniekształcony mięsień sercowy można zmusić do pracy, dając dzieciom z wrodzoną wadą HLHS szansę na dorosłe życie.

Idealne urządzenie dla dietetyków? Mezator Quantum!

Idealne urządzenie dla dietetyków? Mezator Quantum!

Otyłość przestała być problemem marginalnym - przyjmuje już postać epidemii. Z drugiej strony coraz więcej pacjentów dostrzega, jak negatywny wpływ na zdrowie ma współczesny styl życia i decyduje się zadbać o swój organizm. Z pomocą przyjdzie im dietetyka - aby jednak można było rozpocząć skuteczną terapię, konieczna jest precyzyjna diagnoza.

Biofeedback, czyli mózg na siłowni

Biofeedback, czyli mózg na siłowni

Człowiek używa między 5 a 10% potencjału mózgu. Naucz się wykorzystywać siłę umysłu przy pomocy sprzężenia zwrotnego. Taki trening zwiększa zdolność uczenia się, przyswajania nowych umiejętności i zapamiętywania.

Woda - najważniejszy suplement diety. Jaką wodę pić i dlaczego?

Woda - najważniejszy suplement diety. Jaką wodę pić i dlaczego?

O konieczności picia wody słyszymy stosunkowo często. W prasie i internecie pojawiają się artykuły zachęcające nas do nawadniania. Paradoksalnie, mimo wielu przypomnień, picie wody jest wciąż niedoceniane i niewystarczające.

BFS, czyli życie z tikami. Winny ołów?

BFS, czyli życie z tikami. Winny ołów?

Dietetyczka Anna Baudrain była świadkiem sytuacji, w której jej syn uległ ciężkiemu urazowi. Wyzwoliło to w niej koszmarne schorzenie: każdego dnia atakowały ją tysiące tików nerwowych i skurczów mięśni.

Raport specjalny

Niebezpieczne kosmetyki

Niebezpieczne kosmetyki