Chemioterapia i radioterapia: lekarstwo na raka czy broń masowej zagłady?

W końcu udowodniono, że zarówno chemioterapia, jak i radioterapia powoduje rozwój i rozprzestrzenianie się raka, o czym pisze Tony Edwards.

Redakcja OCL zwraca uwagę, że autor tego artykułu jest dziennikarzem specjalizującym się w kontrowersyjnych publikacjach, krytycznie analizujących standardowy stan wiedzy. Niezależnie od zebranych przez niego danych statystycznych wszyscy znamy przykłady znanych osób publicznych, które dzięki standardowym terapiom pokonały raka. Ich zwycięstwa to fakty, którym nie zaprzeczą żadne zestawienia pesymistycznych statystyk. To historie dodające sił i nadziei na pokonanie nowotworów innym chorym.

Gdy zostanie spisana historia konwencjonalnych metod leczenia raka, rok 2014 będzie w niej punktem zwrotnym, w którym wnikliwi eksperci uświadomili sobie ostatecznie, że gra jest skończona - przynajmniej jeśli chodzi o chemioterapię. Wtedy bowiem stało się wreszcie jasne, że ciągłe niepowodzenia tej terapii nie wynikają jedynie z jej topornego, a wręcz barbarzyńskiego sposobu działania, lecz wpisane są w samą jej naturę.

Na pierwszy rzut oka może się to wydać zaskakujące. Niemal co tydzień prasa cytuje zgodne wypowiedzi lekarzy, fundacji onkologicznych, firm farmaceutycznych i instytucji opieki zdrowotnej o tym, że "wygrywają walkę z rakiem" dzięki nowym, bardziej zaawansowanym i coraz droższym lekom w chemioterapii. Ile jest prawdy w tych zapewnieniach?

Tony Edwards jest niezależnym autorem oraz dziennikarzem prasowym i telewizyjnym, specjalizującym się w najnowszych osiągnięciach nauki i medycyny.

Pod koniec 2012 r. grupa wiodących specjalistów ze świata badań i leczenia nowotworów zebrała się za zamkniętymi drzwiami na konferencji w Lugano w Szwajcarii, by podjąć próbę odpowiedzi na powyższe pytanie. W następnym roku owi wybitni onkolodzy ujawnili rezultaty swych rozważań, publikując długi na 5 tys. słów raport w prestiżowym europejskim periodyku medycznym The Lancet.

Warto przytoczyć w całości stwierdzenia, będące podsumowaniem ich pracy:

"Postawiono pytanie: czy wygrywamy walkę z rakiem? Ogólna konkluzja brzmi: nie. Pomimo wprowadzenia setek nowych leków przeciwnowotworowych, włącznie z zaawansowanymi terapiami (zwanymi "magicznymi pociskami") wymierzonymi w poszczególne rodzaje broni z arsenału wroga, jesteśmy zgodni co do tego, że w przypadku większości postaci raka długotrwała wolna od choroby odpowiedź na leczenie zdarza się rzadko, a wyleczenie całkowite - jeszcze rzadziej. Godne uwagi wyjątki to m.in. niektóre formy białaczki i pewne typy raka piersi, raka jąder oraz guzów nowotworowych, np. jelita grubego, które na wczesnych etapach rozwoju mogą zostać całkowicie usunięte chirurgicznie"1.

Oto mamy opinię z pierwszej ręki: konwencjonalne leczenie raka okazało się porażką.

Wytwarzanie rakowych komórek macierzystych

Skąd biorą się podstępne i wysoce niebezpieczne rakowe komórki macierzyste? Niedawne alarmujące odkrycia ujawniły, że komórki macierzyste mogą powstawać w wyniku chemioterapii.

Grupa badaczy z Michigan pod kierownictwem prof. Wicha podawała myszom Avastin, lek stosowany w chemioterapii, i stwierdziła, że wprawdzie początkowo obkurczył on guzy raka piersi, lecz efekt ten był krótkotrwały: rak powrócił, rozprzestrzeniając się, gdyż u myszy poddanych chemioterapii powstały rakowe komórki macierzyste.

Jak powiedział prof. Wicha, "to badanie stanowi wyjaśnienie rezultatów testów klinicznych, pokazując, że u kobiet chorych na raka piersi leki takie jak Avastin opóźniają nawrót guza, lecz nie mają wpływu na przeżycie pacjentki".

W grudniu 2014 r. naukowcy z Uniwersytetu Johnsa Hopkinsa odnotowali bardzo podobne zjawisko w przypadku innego leku na raka piersi.

- Nasze badanie wykazało, że lek stosowany w chemioterapii, Paclitaxel, podnosi przeżywalność komórek macierzystych raka piersi, które muszą zostać zabite, by zapobiec nawrotom i przerzutom - stwierdził dr Gregg Semenza, kierownik zespołu11.

Pierwsza przyczyna tego stanu rzeczy jest całkiem oczywista: dwie z metod stosowanych przez współczesną medycynę mają toksyczny wpływ nie tylko na komórki rakowe, ale i na zdrowe komórki organizmu. Chemioterapia i radioterapia aplikowane są z nadzieją, że zdążą zabić raka, zanim zabiją pacjenta. Kolejny ich minus to upośledzanie układu odpornościowego, czyli właśnie tego, który w zdrowym organizmie odpowiada za niedopuszczanie do rozwoju nowotworu.

W rzeczywistości komórki rakowe powstają w każdej minucie naszego życia jako element normalnego funkcjonowania organizmu, a przed ich rozprzestrzenianiem chronią nas komórki NK (ang. natural killer - naturalni zabójcy) oraz komórki T, wytwarzane przez układ odpornościowy. Na perwersję zakrawa więc wybór takich metod leczenia, które uszkadzają własne mechanizmy obrony organizmu.

Uboczne zniszczenia, będące nieodłączną częścią terapii, mają niewątpliwie swój udział w jej niskiej skuteczności. 10 lat temu australijscy eksperci onkologiczni dokonali analizy wszystkich badań klinicznych 22 różnych odmian raka leczonych wyłącznie chemioterapią i oszacowali, że metodzie tej 5-letni okres przeżycia zawdzięczało 2,3% dorosłych pacjentów w Australii i 2,1% w USA2.

Ponieważ jednak odsetek 5-letniego przeżycia pacjentów z nowotworem przekracza obecnie w Australii 60%, staje się jasne, że chemioterapia cytotoksyczna ma bardzo niewielki wpływ na przeżycie - jak zauważają autorzy - a "uzasadnienie stałego finansowania i udostępniania leków stosowanych w chemioterapii cytotoksycznej wymaga pilnie rygorystycznej oceny ich opłacalności oraz wpływu na jakość życia pacjentów"2.

Kolejny problem polega na tym, że chemioterapia może sama wywoływać raka - przynajmniej w dłuższej perspektywie czasowej. Jak przyznaje Amerykańskie Towarzystwo Raka (American Cancer Society), najbardziej konserwatywna organizacja onkologiczna, "wśród wszystkich możliwych odległych powikłań jednym z najpoważniejszych jest rozwój drugiego nowotworu"3.

W ostatnich latach zespoły badawcze usiłowały wyjaśnić, dlaczego leki przeciwnowotworowe wywołują raka. Ku swemu zdumieniu stwierdzili, że tak jak układ immunologiczny w zdrowym organizmie broni się przed bakteriami i wirusami, tak i sam nowotwór posiada własne skuteczne mechanizmy samoobrony - a rezultaty ich działania można przewidzieć.

Przeżyć, by znów mieć nowotwór

Lekarze niechętnie przyznają, że chemioterapia może powodować raka. Oto kilka przykładów, związanych ze stosowaniem chemioterapii i innych leków przeciwnowotworowych.

• Ostra białaczka szpikowa (AML), przewlekła białaczka szpikowa (CML) i ostra białaczka limfoblastyczna (ALL) są związane z "uprzednią ekspozycją na promieniowanie", które w połączeniu z chemioterapią jeszcze bardziej podnosi ryzyko raka3.

• Rak piersi może się rozwijać pod wpływem Tamoxifenu, syntetycznego leku blokującego estrogen, stosowanego powszechnie w leczeniu tej choroby, ponieważ zaobserwowano, że guzy kurczą się po przerwaniu jego podawania4.

• Tamoxifen podwyższa również ryzyko raka endometrium (błony śluzowej trzonu macicy) u 1 na 500 pacjentek przyjmujących ten lek podczas leczenia raka piersi.

Niektóre leki stosowane w chemioterapii mogą wywoływać guzy wtórne. Badacze z Harvard Medical School wykazali, że chociaż początkowo powodowały one zmniejszenie pierwotnych guzów, wywoływały trzykrotne powiększenie guzów wtórnych5. Prof. Raghu Kalluri, główny autor badania, powiedział prasie:

- Gdy weźmiemy pod uwagę jedynie rozwój guza, rezultaty były dobre. Jeżeli jednak spojrzymy na pełny obraz, okaże się, że powstrzymywanie unaczynienia guza nie oznacza powstrzymania jego progresji. W rzeczywistości rak rozprzestrzeniał się.

Chemiooporność

W latach 70., gdy chemioterapia stała się "złotym standardem" leczenia z wyboru, panowało przekonanie, iż - skoro komórki rakowe rosną szybciej niż komórki zdrowe - zatrucie pacjenta powinno spowodować, że komórki rakowe umrą jako pierwsze. I rzeczywiście tak się dzieje, przynajmniej początkowo. Pacjent musi jeszcze tylko przeżyć leczenie.

Ponieważ wlewy chemioterapii są silnie toksyczne, nie można ich podać jednorazowo bez katastrofalnych skutków dla pacjenta. Z tego powodu robi się to zazwyczaj w kilku sześciotygodniowych sesjach, oddzielonych miesięcznymi przerwami, by pacjent zdołał odzyskać siły.

Jest tylko jeden problem: ten urlop od terapii okazuje się błogosławieństwem dla komórek rakowych, które, korzystając z przerwy w leczeniu, organizują obronę, a nawet wzmacniają ją6. Tak jak bakterie nabierają oporności na antybiotyki, tak i komórki rakowe mogą stać się oporne na chemioterapię7.

"Oporność na terapię jest nie tylko powszechna, ale wręcz spodziewana", przyznają eksperci onkologiczni. Mechanizmy są jednak odmienne, gdyż bakterie stosują prostą technikę przetrwania osobników najlepiej przystosowanych, podczas gdy komórki rakowe dysponują co najmniej czterema sposobami nabywania oporności8.

W rezultacie protokoły chemioterapii wymagają stosowania coraz silniejszych toksyn, by pokonać coraz bardziej oporne komórki rakowe, z coraz większą szkodą dla zdrowych komórek pacjenta.

Co gorsza, jak odkryto niedawno, progresywnie toksyczna chemioterapia może wytwarzać "rakowe komórki macierzyste". Komórki macierzyste, zachwalane obecnie jako cudowna szansa regeneracji wszystkiego, od rogówki po wątrobę, odznaczają się wyjątkową żywotnością - równie żywotne są rakowe komórki macierzyste, będące fundamentem raka, bez którego nie może się on rozprzestrzeniać. A właśnie rozprzestrzenianie (przerzuty) prowadzi do śmierci organizmu.

- Posiadamy dowody na to, że rakowe komórki macierzyste odpowiadają za przerzuty - są one nasionami, za pośrednictwem których nowotwór rozszerza się - tłumaczy profesor Max Wicha, dyrektor centrum onkologicznego Comprehensive Cancer Center na Uniwersytecie Michigan.

Jego zespół badawczy odkrył, że komórki macierzyste mogą w sprytny sposób pozostawać w uśpieniu, udając inne typy zwykłych komórek, a następnie przedostawać się do krwiobiegu i wędrować po całym ciele.

Uniknąwszy chemioterapii dzięki zdolności mimikry (przystosowania ochronnego), komórki macierzyste osiedlają się w nowych obszarach, gdzie powracają do życia i szybko dzielą się, tworząc nowe guzy9.

Tego rodzaju odkrycia zmusiły naukowców do podjęcia mozolnych poszukiwań odpowiedzi na pytanie, dlaczego chemioterapia, jak się wydaje, sama wywołuje raka i jak temu zapobiec.

Uzbroić organizm, by zniszczył guza

Niektórzy badacze, pamiętając o tym, że to układ odpornościowy chroni nas przed rakiem, uważają za rozsądne szukanie takich sposobów leczenia, które podnoszą odporność zamiast obniżać ją, jak czyni to chemioterapia.

Jedna z nowych metod immunoterapii przeciwrakowej polega na zwiększeniu produkcji komórek T w organizmie pacjenta, "doładowaniu" ich specyficznym antygenem nowotworowym i wstrzyknięciu ich z powrotem do organizmu. Zespół lekarzy ze Szpitala Dziecięcego w Filadelfii zastosował tę technikę z dużym powodzeniem u pacjentów z ciężką białaczką23. Jak powiedział kierownik zespołu Stephan Grupp, "nowotwory u tych dzieci były tak agresywne, że nie było już innych opcji leczenia. Trwałe odpowiedzi na terapię, jakie zaobserwowaliśmy, są bezprecedensowe".

Koncepcja immunoterapii najwyraźniej zyskuje popularność wśród onkologicznego establishmentu. Badacze ze Szkoły Medycznej Uniwersytetu Johnsa Hopkinsa podkreślają, że w porównaniu ze zniszczeniami powodowanymi przez konwencjonalną chemioterapię, "immunoterapie są aktywne i dynamiczne, jak również zdolne do wytworzenia pamięci immunologicznej, co sprzyja sukcesom w odtworzeniu równowagi pomiędzy nowotworem i jego żywicielem"24.

Lekarze z Memorial Sloan Kettering Cancer Center, najważniejszego nowojorskiego szpitala badającego i leczącego nowotwory, odkryli jeden ze sposobów, w jaki chemioterapia może wytwarzać rakowe komórki macierzyste.

Jak wyjaśniają, "wprawdzie leki stosowane w chemioterapii zabijają komórki rakowe, ale uruchamiają jednocześnie równoległą reakcję, prowadzącą do produkowania TNF-a (czynnika martwicy nowotworu alfa, białka uczestniczącego w przekazywaniu sygnałów komórkowych), w ten sposób wzmacniając "pętlę parakrynną" (komunikację międzykomórkową niezbędną dla migracji komórek rakowych) i wywołując chemiooporność. Tak wytwarza się mechanizm powiązania chemiooporności z przerzutami"12.

Chemioterapia nie tylko powoduje rozprzestrzenianie się nowotworu, lecz również może nadać guzowi pierwotnemu większą inwazyjność. Odkryto, że metoda ta może przypadkowo uruchamiać odpowiedź określaną mianem "programu wydzielniczego uszkodzeń DNA" (DDSP).

Szczegółowy przegląd badań opisuje DDSP jako złożone i intensywne zjawisko, które sprzyja progresji guza "po leczeniu pacjentów chorych na raka metodą chemioterapii uszkadzającej DNA", poprzez wywoływanie zmian w pobliskich komórkach ocalałych po terapii i stymulowanie w ten sposób złośliwych fenotypów guza13.

Mówiąc potocznym językiem, chemioterapia sprawia, że zdrowe komórki w pobliżu guza zamieniają się w komórki rakowe. Nie każdy chemiczny lek uszkadza jednak DNA - czy istnieje więc inna, bezpieczniejsza chemioterapia, stosująca prostsze toksyny farmaceutyczne? Niestety, nie.

Jak czytamy w innym raporcie ekspertów, "widać coraz wyraźniej, że w niektórych guzach, gdzie angiogeneza (tworzenie nowych naczyń krwionośnych odżywiających guz) blokowana jest farmakologicznie, komórki rakowe adaptują się poprzez bardziej agresywną migrację do zdrowych tkanek"8. I znów chemioterapia sprawia, że zdrowe komórki zamieniają się w rakowe. Badacze odkryli przypuszczalny mechanizm tej przemiany.

Analizując tkanki pobrane od pacjentów po przebyciu chemioterapii uszkadzającej DNA, stwierdzili, że reakcją zdrowych komórek jest "odpowiedź na uszkodzenia", powodująca produkcję białka WNT16B, które stymuluje rozwój nowotworu14.

- Wzrost poziomu WNT16B był dla nas zupełnym zaskoczeniem - wspomina w wywiadzie prasowym prof. Peter Nelson z centrum badawczego Fred Hutchinson Cancer Research Center w Seattle. - Wydzielane białko WNT16B wchodzi w reakcje z pobliskimi komórkami rakowymi, powodując ich wzrost, większą inwazyjność oraz, co bardzo ważne, oporność na dalszą terapię.

Diagnostyka raka wywołująca... raka

Mammografia Najpopularniejsza procedura diagnostyczna badań przesiewowych, polegająca na ściśnięciu piersi pomiędzy dwiema płytami rentgenowskimi, niemal nie zmieniła się przez ostatnie pół wieku - z wyjątkiem zredukowania dawki promieni rentgenowskich, które same działają rakotwórczo.

Ale i teraz, jak się szacuje, 3-6 kobiet na każde 10 tys. wykonujących mammografię co 3 lata zachoruje na raka piersi, będącego bezpośrednim skutkiem napromieniowania. Te dane pochodzą od silnie związanej z establishmentem organizacji Cancer Research UK, więc jest niemal pewne, że zostały zaniżone.

Mammografia, kiedyś uważana za istotny element medycyny onkologicznej, obecnie poddawana jest coraz bardziej krytycznej ocenie. Liczne analizy, jak chociażby niedawna kanadyjska, obejmująca okres 25 lat, wykazały, że badania przesiewowe raka piersi nie zmniejszają odsetka zgonów25. Wręcz przeciwnie - mammografia może zwiększać śmiertelność, co pokazało duńskie badanie blisko 60 tys. kobiet, które poddały się tej procedurze.

Te, u których błędnie zidentyfikowano raka piersi (tzw. wynik fałszywie pozytywny) były znacząco bardziej zagrożone zachorowaniem w późniejszym okresie życia niż kobiety, u których badanie nie wykryło niepokojących zmian26. Jedną z przyczyn takiej zależności może być fakt, iż pozytywny wynik mammografii uruchamia zwykle całą kaskadę dalszych testów, procedur i zabiegów leczniczych, z których każdy niesie zagrożenia dla zdrowia.

Jeżeli dodamy do tego emocjonalny wstrząs wywołany diagnozą raka, podwyższający poziom hormonu stresu (kortyzolu), to rezultatem będzie układ immunologiczny o osłabionej zdolności walki z nowotworem.

Biopsja To badanie, polegające na nakłuciu podejrzanego guza w celu pobrania próbki tkanki, od dawna podejrzewane jest o powodowanie rozprzestrzeniania się nowotworu poprzez jego rozsiew.

Przegląd historii chorób z pewnego kalifornijskiego szpitala wykazał, że biopsje igłowe w diagnostyce raka piersi wiązały się z późniejszymi przerzutami27.

Autorzy nowszego przeglądu badań z okresu 25 lat podsumowali go wnioskiem, iż wprawdzie rozsiew nowotworu zdarza się, to jednak "dochodzi do niego na poziomie mikroskopowym, jego skutki kliniczne wydają się być pomijalne, a biopsja jako przyczyna nawrotu choroby jest prawdopodobnie bardzo rzadkim zjawiskiem"28.

Tym niemniej, autorzy owi zalecają zrezygnowanie z biopsji igłowej na rzecz urządzeń próżniowych, uznawanych za "bezpieczniejsze". Wnioski nasuwają się same. Biopsje wykonywane w innych okolicach ciała stanowią jeszcze większy problem.

Jeden z największych amerykańskich szpitali wojskowych zgłosił, że 1% jego pacjentów chorujących na raka prostaty zmarło w wyniku rozsiania nowotworu przez biopsję29.

W 2014 r. w przeglądzie praktyki klinicznej z ostatnich 25 lat odnotowano przypadki rozprzestrzeniania się nowotworu po wykonaniu biopsji wątroby, brzucha i jamy ustnej30.

Bezpieczniejsze alternatywy Nowe, dobrze zapowiadające się techniki, takie jak tomografia mikrofalowa i elastografia SWE (bezinwazyjna ocena włóknienia wątroby) mogą z czasem zastąpić biopsję. W przypadku podejrzenia raka piersi wybierz termografię i ultrasonografię.

Ta "podwyższona kinetyka wzrostu guza" może wyjaśniać regenerację i ponowne mnożenie komórek rakowych pomiędzy cyklami leczenia14. Najnowsze badania nad rakiem dostarczyły zatem solidnych dowodów na to, że dwa zasadnicze typy leków przeciwnowotworowych mogą paradoksalnie powodować wzrost komórek rakowych i rozprzestrzenianie się ich w organizmie w postaci przerzutów.

Ten sam zabójczy paradoks zaobserwowano w przypadku drugiego rodzaju medycznej broni przeciwnowotworowej - radioterapii.

Napromieniowanie raka

Próby zabijania komórek rakowych poprzez atakowanie ich promieniowaniem jonizującym już od kilkudziesięciu lat stanowią filar leczenia onkologicznego. Podobnie jak chemioterapia, radioterapia zabija zarówno komórki rakowe, jak i zdrowe. Ponieważ jednak można wycelować ją jak pocisk prosto w guz nowotworowy, powszechnie uważa się ją za mniej szkodliwą.

Radioterapia bombarduje komórki rakowe promieniami gamma lub rentgenowskimi (X) z silnego źródła promieniotwórczego, powodując całkowite ich zniszczenie poprzez uszkodzenie DNA. Skutki uboczne uznawane są za minimalne - jest to zazwyczaj zmęczenie i lokalne poparzenie skóry. Lekarze przyznają wprawdzie, że istnieje długofalowe ryzyko rozwoju wtórnych nowotworów, ale - jak uważają - występują one rzadko, a korzyści płynące z terapii bilansują jej niedostatki.

Jak pokazują jednak najnowsze wyniki badań, efekty uboczne są znacznie poważniejsze niż przypuszczano do tej pory. Naukowcy z Leeds University stwierdzili np., że uszkodzenia spowodowane naświetlaniem w terapii raka piersi mogą powodować zniszczenie komórek śródbłonka, miażdżycę tętnic, zwężenie tętnic wieńcowych, zgrubienie zastawek serca, gromadzenie płynu w osierdziu, zapalenie osierdzia (worka otaczającego serce) i nieregularność akcji serca. "W niektórych przypadkach zmiany te mogą pojawiać się nawet do 20 lat po zabiegu", ostrzegają badacze15.

Obecnie wiadomo również, że radioterapia może wywoływać raka także stosunkowo krótko po jej zastosowaniu. Niedawne badania przeprowadzone w USA wykazały, że u 8% pacjentów po radioterapii, którym udało się przeżyć przynajmniej rok, pojawiły się "wtórne lite guzy, których pochodzenie można wiązać z radioterapią". Ten odsetek nie obejmuje rzecz jasna osób, które zmarły w przeciągu 12 miesięcy od zabiegów16.

W powiązanym badaniu, obejmującym blisko 500 tys. mężczyzn, którzy byli naświetlani z powodu raka prostaty, odnotowano wzrost ryzyka nowotworu pęcherza moczowego o 40%, a raka jelita grubego o 70%17.

Podobnie jak chemioterapia, radioterapia też może wytwarzać zabójcze rakowe komórki macierzyste. Wspomniani wcześniej naukowcy z Seattle odkryli, że radioterapia może uruchamiać produkcję WNT16B - białka, które wytwarza komórki macierzyste po chemioterapii14, natomiast badanie z Harvardu wykazało, że niskie dawki promieniowania gamma mogą "wzbudzać w heterogenicznych komórkach rakowych właściwości komórek macierzystych"18.

Radioterapia może więc zamienić zwykłe komórki rakowe w zabójcze komórki macierzyste, nie tylko oporne na konwencjonalną chemio- i radioterapię, lecz także ostatecznie odpowiedzialne za inicjowanie guza, nawroty i przerzuty nowotworu.

W podsumowaniu naukowcy napisali: "w naszym badaniu wykazaliśmy, że promieniowanie może indukować własności zbliżone do komórek macierzystych (...) z podwyższoną zdolnością samoodnawiania, co sugeruje nowy mechanizm radiooporności, obserwowanej powszechnie w nowotworach złośliwych u ludzi"18. Po raz kolejny eksperci onkologiczni przyznali otwarcie, że radioterapia jest często nieskuteczna, a wręcz może być przyczyną nowotworu.

Leki kombinowane nie są lepsze

Jak medycyna zareagowała na te szokujące odkrycia? W dziedzinie radioterapii podjęto już kroki mające na celu ograniczenie jej użycia w leczeniu raka piersi, stanowiącym blisko połowę wszystkich zastosowań19. Ponieważ jednak dominujący model walki z rakiem oparty jest głównie na lekach, ekspertom trudno nawet wyobrazić sobie jakiekolwiek alternatywy dla chemioterapii.

Ich odpowiedzią na porażki tej metody są eksperymenty z różnymi kombinacjami aktualnie stosowanych leków, prowadzone w nadziei natrafienia na koktajl, który okaże się bardziej skuteczny niż poszczególne składniki podawane osobno. Smutna prawda jest taka, że i ta strategia nie przynosi sukcesów, co stwierdzono w niedawnym przeglądzie badań.

"Chociaż wiele guzów nowotworowych wykazuje zadowalającą odpowiedź przy pierwszym poddaniu ich działaniu chemioterapii, to jednak wcześniej czy później wytwarza się w nich lekooporność i u większości pacjentów choroba postępuje. Wykorzystując unikalny system ochronny, zwany opornością wielolekową, komórki rakowe mogą unikać toksycznego wpływu najczęściej stosowanych leków przeciwnowotworowych pomimo ich zróżnicowanych struktur chemicznych i różnych mechanizmów działania wewnątrzkomórkowego"20.

Prestiżowy amerykański instytut onkologiczny National Cancer Institute przetestował niedawno 5 tys. losowych kombinacji 100 leków stosowanych w chemioterapii, mając nadzieję na odnalezienie receptury do zastosowań klinicznych21. Zwięźle ujął to Ian Mackenzie, specjalizujący się w komórkach macierzystych profesor z Barts Hospital w Londynie:

- Pytanie brzmi: jak można wycelować terapię w rakowe komórki macierzyste bez niszczenia zdrowych komórek macierzystych?

Obiecujące alternatywy

Homeopatia Znaczący sukces przypisywany jest metodzie Banerji, stosującej kombinacje preparatów homeopatycznych. Niedawny przegląd wyników wykazał, że w szpitalach homeopatycznych w Indiach odsetek całkowitych regresji choroby wahał się od 22 do 32% dla raka płuc, mózgu i przełyku31.

Witamina C Witamina C, której wielkim orędownikiem był laureat Nagrody Nobla Linus Pauling, oprócz wartości odżywczych posiada także właściwość przemiany w nadtlenek wodoru, który "może mieć destrukcyjny wpływ na niektóre komórki guzów nowotworowych"32. Jednakże mało jest testów klinicznych wlewów dożylnych, a ich rezultaty nie są jednoznaczne.

Terapia ozonowa W dużej mierze zainspirowała ją teoria noblisty dr. Otto Warburga, że skoro rak wywoływany jest przez niedobór tlenu, to w obecności tlenu będzie się on cofał33. Ozon niszczy komórki rakowe, nie uszkadzając zdrowych34. Audyt niemieckiej kliniki Hufeland, gdzie stosowany jest równolegle z innymi, uzupełniającymi metodami terapii, wykazał, że przynosi on znaczące korzyści35. Brak jednak formalnych badań klinicznych tej terapii.

Cytrusy "Limonoidy cytrusów są silnymi inhibitorami komórek ludzkiego raka piersi, hodowanych w kulturach in vitro"36, jak stwierdzili kilka lat temu kanadyjscy naukowcy w jednym z wielu badań doświadczalnych dostarczających "rosnącej liczby dowodów na korzystny wpływ flawonoidów cytrusów na liczne ścieżki biologiczne powiązane z nowotworami"37, przy jednoczesnym zupełnym braku szkodliwości dla zdrowych komórek.

Badania kliniczne na ludziach wciąż jeszcze są dość odległe, lecz pewna japońska firma produkuje już ekstrakt ze skórek cytrusów, który wykazuje silne działanie przeciwnowotworowe w badaniach na zwierzętach38.

Lekarstwo gorsze niż choroba

Podejście "atakujemy pacjenta, by zabić raka" wciąż wydaje się triumfować, chociaż pół wieku doświadczeń pokazuje, że jest ono nie tylko żałosną porażką, ale też przyczyną choroby, którą miało zwalczać.

Wprawdzie uwaga innowatorów onkologicznych skoncentrowana jest obecnie na immunoterapii (patrz ramka "Uzbroić organizm, by zniszczył guza"), ale zdarzają się też bardziej radykalni badacze.

W niedawno opublikowanym artykule, bezkompromisowo obnażającym niepowodzenia konwencjonalnych metod leczenia raka, prof. Sarah Crawford z Cancer Biology Research Laboratory w Connecticut wezwała do opracowania "nowego paradygmatu" leczenia, do którego włączona byłaby zarówno terapia przeciwzapalna, jak i antyoksydacyjna22.

Jest to podejście, jakie od dawna zaleca medycyna holistyczna: aby zapobiegać rakowi, prowadź zdrowy tryb życia, a jeżeli zachorujesz, wybierz takie metody leczenia, które wzmocnią naturalne mechanizmy obrony przeciwrakowej. To przecież takie logiczne!

Bibliografia

  1. Lancet, 2014; 383: 558–63
  2. Clin Oncol [R Coll Radiol], 2004; 16: 549–60
  3. American Cancer Society. 'Second Cancers Caused by Cancer Treatment'; http://goo.gl/tT6T7D
  4. Proc Natl Acad Sci U S A, 2008; 105: 288–93
  5. Cancer Cell, 2012; 21: 66–81
  6. Lancet Oncol, 2000; 1: 86–93
  7. Adv Exp Med Biol, 2007; 608: 1–22
  8. Nat Rev Cancer, 2008; 8: 592–603
  9. Stem Cell Reports, 2013; 2: 78–91
  10. Proc Natl Acad Sci U S A, 2012; 109: 2784–9
  11. Proc Natl Acad Sci U S A, 2014; 111: E5429–38
  12. Cell, 2012; 150: 165–78
  13. Protein Cell, 2014; 5: 816–26
  14. Nat Med, 2012; 18: 1359–68
  15. Br J Radiol, 2013; 86: 20120601
  16. Lancet Oncol, 2011; 12: 353–60
  17. Cancer, 2014; 120: 2735–41
  18. PLoS One, 2012; 7: e43628
  19. Breast, 2010; 19: 159–62
  20. Taiwan J Obstet Gynecol, 2009; 48: 239–44
  21. Presentation at the 24th EORTC-NCI-AACR Symposium on Molecular Targets and Cancer Therapeutics, Abstract No. 27, Dublin, Ireland, November 7, 2012
  22. Front Pharmacol, 2013; 4: 68
  23. N Engl J Med, 2013; 368: 1509–18
  24. J Clin Oncol, 2011; 29: 4828–36
  25. BMJ, 2014; 348: g366
  26. Cancer Epidemiol, 2014; 38: 619–22
  27. Arch Surg, 2004; 139: 634–9
  28. Br J Radiol, 2011; 84: 869–74
  29. J Urol, 1989; 142: 86–8
  30. J Int Soc Prev Com
  31. Glob Adv Health Med, 2014; 3: 36–53
  32. Biochem Biophys Acta, 2012; 1826: 443–57
  33. Science, 1956; 123: 309–14
  34. Science, 1980; 209: 931–3
  35. Integr Cancer Ther, 2005; 4: 156–67
  36. ACS Symposium Series, Vol 758, 2009; Chap 12: 164–74
  37. Curr Cancer Drug Targets, 2007; 7: 795–809
  38. Food Funct, 2013; 4: 944–9; Functional Foods in Health and Disease, 2014; 4: 120–9

Zobacz też:

Zobacz także

Krwawnik - sprzymierzeniec kobiet

Krwawnik - sprzymierzeniec kobiet

Badacze potwierdzają tradycyjne zastosowanie tej rośliny przy kłopotach z układem pokarmowym i odkrywają jej nowe właściwości - w tym kardioprotekcyjne, przeciwzapalne i przeciwbólowe.

Wrzodziejące zapalenie jelita grubego: plan działań Natashy

Wrzodziejące zapalenie jelita grubego: plan działań Natashy

Gdy nawet poważna operacja nie pomogła zwalczyć przewlekłej choroby jelit, Natasha zmuszona była wziąć swe zdrowie we własne ręce.

Uzdrowiska czy

Uzdrowiska czy "uzdrowiska"?

Pobyt w uzdrowisku - jak sama nazwa wskazuje - ma podreperować nasze zdrowie. Tu przecież gwarantują dobry mikroklimat i czyste powietrze. A jednak z najnowszego raportu NIK wynika, że niekoniecznie...

Angina - diagnoza i leczenie

Angina - diagnoza i leczenie

Wystarczy w upalny dzień sięgnąć po napój prosto z lodówki, wskoczyć po kilku godzinach plażowania do jeziora lub auta z klimatyzacją, by pojawiła się ona...

Roślinne wsparcie dla prostaty

Roślinne wsparcie dla prostaty

Brokuły, seler, pietruszka oraz zielona herbata mogą stać się Twoimi sojusznikami w walce z rakiem prostaty.

Raport specjalny

Niebezpieczne kosmetyki

Niebezpieczne kosmetyki

Nowości

Zamiast leków

Zamiast leków

21 październik 2017