Co jeść podczas laktacji i jak wprowadzać nowe smaki?

Czy można pozwolić małemu dziecku, by samo decydowało, kiedy chce coś zjeść? Albo przecieraną zupkę zastąpić w jego menu ziemniakiem? Spróbujmy przedrzeć się przez gąszcz dietetycznych zaleceń dotyczących mamy i dziecka, by uwolnić się od szkodliwych mitów.

Zarówno lekarze, jak i dietetycy zachęcają młode mamy, by karmiły piersią. Nie ma bowiem doskonalszego pokarmu niż kobiece mleko. Pomimo tak nieprawdopodobnego rozwoju technologicznego mleko matki jest obok krwi jednym z tych płynów, których nie potrafimy laboratoryjnie odtworzyć i produkować. Położne zalecają, by karmienie rozpocząć tuż po porodzie, gdy tylko oszołomiony noworodek zacznie instynktownie szukać piersi mamy. I czuwają nad tym, by przebiegało ono prawidłowo, by maluszek był odpowiednio przystawiony do piersi i prawidłowo ssał. Dzięki tej pomocy młodej mamie łatwiej nabrać wprawy, co zapobiega zniechęceniu. W większości polskich szpitali pracują również doradcy laktacyjni, którzy zwłaszcza kobietom rodzącym po raz pierwszy udzielają cennych technicznych wskazówek i porad, jak utrzymać i wspierać laktację. Kluczem do sukcesu jest dieta.

Pobudzanie laktacji

Przygotowanie gruczołu piersiowego do wydzielania mleka rozpoczyna się już w okresie ciąży. Pod wpływem estrogenów i progesteronu pomiędzy 16. a 22. tygodniem ciąży następuje intensywna przebudowa gruczołu i rozrost tkanki gruczołowej wraz z kanalikami. Piersi stają się obrzmiałe i tkliwe oraz powiększają się. Pod koniec ciąży na gruczoł piersiowy zaczyna oddziaływać prolaktyna, hormon pobudzający wydzielanie mleka. Wskutek jego działania niewielkie ilości mleka mogą wyciekać z piersi już w ostatnich tygodniach ciąży.

W sposób naturalny laktację pobudza noworodek. Procesem tym steruje oksytocyna, hormon, który umożliwia wydanie dziecka na świat, a w okresie karmienia odpowiada za powstawanie unikalnej więzi pomiędzy mamą a dzieckiem. Czasami wystarczy widok malucha, by organizm matki zareagował gwałtownym wyrzutem oksytocyny, prowadzącym do samoistnego wyciekania pokarmu z piersi. Ssanie z kolei pobudza wydzielanie prolaktyny, która stymuluje pracę gruczołów mlekowych. Dlatego aby utrzymać laktację, kobieta musi karmić piersią nie rzadziej niż co trzy godziny, a jeśli nie jest to możliwe, powinna odciągać pokarm za pomocą laktatora.