Bernie Siegal

Gdy pacjent nie jest w stanie myśleć pozytywnie, trudno prowadzić terapię, zwłaszcza w przypadku chorób onkologicznych.

W XXI wieku znaczenia stanu psychiki w walce z chorobą nie kwestionują ani lekarze, ani psychoterapeuci. To w pełni zrozumiałe, że mózg, który steruje całym organizmem, ma wpływ na uwalnianie lub hamowanie wydzielania pewnych substancji. Może więc także wspomagać terapię, ułatwiać znoszenie bólu i niedogodności towarzyszących leczeniu. Takie podejście do pacjenta i jego samopoczucia stało się w medycynie oczywiste stosunkowo niedawno, a jednym z najbardziej znanych propagatorów tej idei wśród lekarzy jest amerykański chirurg Bernie Siegel. Gdy w 1986 r. ukazała się jego książka pt. "Miłość, medycyna i cuda", błyskawicznie stała się bestsellerem i przyniosła mu rozgłos.

"Silny system odpornościowy może pokonać raka", uważa Siegel. Pracując z pacjentami onkologicznymi, zaobserwował, że wielu chorych żyło znacznie dłużej, niż wynikało to z czysto medycznych rokowań. "Chciałem wiedzieć dlaczego", wyznał nasz bohater. "Zacząłem obserwować i dociekać, wtedy zauważyłem, że dłużej żyli ci, którzy zaczęli zwracać uwagę na swoje uczucia".

Gdy Bernie S. Siegel ogłaszał światu swoje obserwacje medyczne, był już doświadczonym lekarzem z wieloletnią praktyką. Urodził się 14 października 1932 r. w Nowym Jorku. Studiował na Colgate University i Weill Cornell University Medical College. Należał do prestiżowych bractw akademickich Phi Beta Kappa i Alpha Omega Alpha. Specjalność chirurgiczną zdobywał w Yale, w szpitalach w New Haven i w UPMC Children’s Hospital w Pittsburghu.

W latach 70. XX w. zainicjował praktykę kierowania pacjentów z nowotworami na autorskie terapie psychologiczne. W 1978 r. założył Exceptional Cancer Patients (ECP), organizację non profit, która proponowała chorym nową formę terapii indywidualnej i grupowej. Opierając się na swoich obserwacjach i doświadczeniach z pracy lekarskiej, Siegel wykorzystywał rysunki pacjentów, ich sny, myśli i uczucia do wprowadzania zmian w stylu życia swoich podopiecznych i wzmacniania ich psychiki.

"Gdybym kazał pacjentom podnieść poziom immunoglobulin lub limfocytów T cytotoksycznych, nikt nie wiedziałby, jak to zrobić. Jednak mogę ich nauczyć, jak kochać siebie i innych – wówczas te zmiany fizjologiczne następują automatycznie".