Placentofagia (zjadanie łożyska) - nowa moda?

Artykuł pochodzi z magazynu

Holistic Health marzec - kwiecień 2018

Kup ten numer

Będąc w ciąży, szukałam informacji na temat zachowań okołoporodowych kobiet i natrafiłam na niezwykle ciekawy i kontrowersyjny temat - placentofagię, czyli zjadanie przez kobiety łożyska po porodzie.

O ile wiedziałam, że jest to zachowanie charakterystyczne dla zwierząt, o tyle nie spodziewałam się, że dotyczy także ludzi. Czy to tylko chwilowa moda? A może kobiety na całym świecie niepotrzebnie bagatelizują rolę łożyska i powinny je jednak zjadać? Postanowiłam zgłębić ten temat.

Zjadanie po porodzie łożyska przez matkę to zjawisko od zawsze obecne w przyrodzie. Większość dziko żyjących ssaków usuwa w ten sposób ślady po porodzie, aby ochronić młode przed drapieżnikami, które wyczuwają krew i charakterystyczny zapach towarzyszący narodzinom. Poza tym łożysko to cenne źródło białka, tak potrzebnego matce do wykarmienia młodych, a w przyrodzie nic, co jadalne, nie może się zmarnować. Jak postępowali w tym przypadku ludzie pierwotni? Czy w dzisiejszych czasach takie zachowanie ma swoje uzasadnienie medyczne lub kulturowe?

Aby zrozumieć, co zjadają kobiety praktykujące placentofagię, należy dowiedzieć się, czym tak naprawdę jest łożysko. To narząd tworzący się w życiu płodowym człowieka wkrótce po zapłodnieniu. Część komórek zewnętrznej warstwy zarodka po połączeniu z błoną śluzową macicy przekształca się w ten życiodajny organ. To właśnie dzięki łożysku możliwa jest wymiana tlenu i dwutlenku węgla, a także substancji odżywczych, pomiędzy organizmem matki i dziecka. W łożysku odkładają się też metale ciężkie oraz szkodliwe metabolity, które zatrzymuje bariera krew-łożysko, by nie przedostały się do płodu.

Z czasem tkanki łożyska mogą ulegać zwapnieniu. Dodatkowo wytwarza ono wiele hormonów odpowiedzialnych za utrzymanie ciąży (progesteron, estradiol, beta-HCG) oraz hormonów tak zmieniających fizjologię i metabolizm ciała matki, by płód otrzymywał odpowiednią ilość składników odżywczych, a organizm matki przystosował się do nowej sytuacji. Zatem zjadając łożysko, kobiety konsumują narząd wytworzony zarówno przez zarodek, jak i przez ich własny organizm, z całym dobrodziejstwem składników przez niego produkowanych oraz w nim odkładanych.

Według antropologów nie ma podstaw, by twierdzić, że kobiety w przeszłości zjadały łożysko. O ile można pokusić się o takie domysły w odniesieniu do ludzi pierwotnych, którzy tak jak zwierzęta mieli wielkie deficyty pokarmowe i żyli w ciągłym zagrożeniu ze strony drapieżników, o tyle w późniejszych czasach zjawisko to nie było powszechne. Usuwanie śladów porodu, błon płodowych i łożyska należało do obowiązków akuszerek i znachorek, a następnie położnych. Z reguły niszczyły one te tkanki, paląc je w piecu lub zakopując w ziemi.

Kobieta w ciąży

A jednak kilka lat temu w Ameryce i Wielkiej Brytanii pojawiła się moda na spożywanie łożyska. I to nie tylko przez kobiety, ale także przez ich mężów i dzieci. Prekursorkami tego zwyczaju w naszych czasach stały się celebrytki i aktorki, które uznały tę praktykę za jeden z elementów propagowanego przez siebie stylu życia ekomamy i powrotu do natury. Kobiety zjadały łożysko na surowo, smażone, gotowane na parze lub w formie koktajlu. Firmy farmaceutyczne dość szybko podchwyciły temat i na rynku pojawił się nowy rodzaj medycznego produktu - tabletki lub kapsułki z łożyska. Nie powinno nas to dziwić. Już od ponad tysiąca lat chińska medycyna ludowa stosuje sproszkowane łożysko jako lek na niepłodność, problemy z laktacją i zaburzenia hormonalne.

Chwilowa moda na placentofagię pojawiła się także wśród hipisów, kultywujących powrót do natury i pradawnych zachowań człowieka jako najbardziej naturalnych i zdrowych. Jakie zatem korzyści płyną ze zjadania łożyska po porodzie? Według propagatorów tej praktyki kobiety zyskują cenne źródło białka, witamin i żelaza, których niedobory są naturalną konsekwencją ciąży. Zmniejsza się krwawienie poporodowe i skraca czas jego trwania, ustępują dolegliwości bólowe, laktacja pojawia się szybciej i jest bardziej wydajna, przyspiesza się zwijanie macicy.

Hormony zawarte w łożysku wpływają ponoć korzystnie na samopoczucie matki, co zmniejsza ryzyko wystąpienia depresji poporodowej. Kobiety, które zjadły łożysko, wymieniały również pozamedyczne dobrodziejstwa, takie jak zwiększenie więzi z dzieckiem, spokojniejszy pierwszy etap macierzyństwa i zwiększenie sił witalnych, tak potrzebnych przy nieprzespanych nocach. Jednak nie byłabym sobą, gdybym nie skonfrontowała tych rewelacji z rzetelną wiedzą medyczną.

W toku wielu badań, prowadzonych na Uniwersytecie Northwestern, Uniwersytecie Nevady w Las Vegas i Uniwersytecie Bastyr w Kalifornii, nie udowodniono żadnego z prozdrowotnych działań łożyska i nadal nie jest znany jego wpływ na zdrowie kobiet po porodzie. Ponadto zauważono, że tkanka łożyska nie jest sterylna i w wielu przypadkach stwierdzano zakażenia bakteryjne, a także obecność szkodliwych metali ciężkich i nikotyny (u kobiet palących). Przecież to właśnie łożysko zatrzymuje wszystko, co szkodliwe, by uchronić rozwijający się płód. W kontekście tych badań spożywanie łożyska przez matkę może stanowić zagrożenie dla zdrowia dzieci karmionych piersią.

Z badań antropologicznych wynika, że placentofagia jest praktykowana w pojedynczych kulturach - ludzie generalnie nie spożywają łożyska po porodzie. W dodatku brakuje badań określających, jaka forma kulinarnego przygotowania łożyska zachowuje jego właściwości i jest bezpieczna dla organizmu. Część kobiet sygnalizowała niepożądane efekty po spożyciu łożyska, takie jak czkawka, bóle głowy, ogólne złe samopoczucie i bóle brzucha. Ponadto kobiety wskazywały na wyjątkowo silny dyskomfort związany z jego smakiem i zapachem. Lekarze zwracają też uwagę na to, że tylko całkowicie zdrowe łożysko można bezpiecznie spożyć, a często nie ma możliwości medycznej oceny tej tkanki. Czy zatem jest to aż tak zdrowy trend?

Nie bez znaczenia jest też to, że propagatorzy placentofagii powołują się na dość ogólne badania, i to w szczególności prowadzone na szczurach, własne obserwacje oraz na kulturowy aspekt zjawiska. Nie potrafią wskazać rzetelnych, medycznych źródeł popierających to zachowanie. W Ameryce istnieje możliwość dysponowania łożyskiem po porodzie, kobieta może zabrać je ze sobą do domu lub sprzedać szpitalowi.

Jak sprawa wygląda w Polsce? Otóż zgodnie z prawem zarówno łożysko, jak i wszystkie tzw. popłody (łożysko, pępowina oraz błony płodowe) muszą zostać poddane utylizacji jako odpady medyczne. Kobieta nie ma możliwości wyniesienia łożyska ze szpitala. Zwiększa się jednak liczba porodów domowych. To również wynik mody na ekorodzicielstwo, w ramach którego dąży się do minimalizowania kontaktu z lekarzami zgodnie z poglądem, że poród to proces naturalny i zbytnia jego medykalizacja jest szkodliwa. Po porodzie w domu kobieta może sama zadecydować o losach łożyska; jego zjadanie ma już swoich zwolenników także w naszym kraju.

Lansowanie obcych nam kulturowo zachowań to niejako syndrom naszych czasów. Kobiety szukają nowych sposobów ekspresji i wyrażania siebie. Nie bez znaczenia są silne trendy powrotu do natury oraz odejścia od medycyny konwencjonalnej na rzecz naturalnej. Ludzie szukają inspiracji w prymitywnych kulturach i ich zachowaniach, zafascynowani odmiennością wynikającą z silniejszego niż w naszym nowoczesnym świecie kontaktu z naturą. Prym wiodą tu gwiazdy ekranu i celebryci, których medialne istnienie wymaga szokowania i zadziwiania świata. Niektóre zachowania, odpowiednio lansowane, wchodzą na stałe do naszego życia. Czy tak się stanie z placentofagią? Czy zjadanie łożyska będzie chwilowym kaprysem, czy też kolejne lata dostarczą nam naukowych podstaw i wykażą korzyści z tego płynące? Czas pokaże. Jeśli chodzi o mnie, nie miałam odwagi na taki krok.

(ks.)

Holistic Health marzec - kwiecień 2018

Zobacz też:

Raport specjalny

Prawa pacjenta

Prawa pacjenta

 

 

Wydanie tabletowe

Tablet O Czym Lekarze Ci Nie Powiedzą App Store