Szczepić czy nie? Oto jest pytanie!

Artykuł pochodzi z magazynu

Holistic Health listopad - grudzień 2016

Kup ten numer

Za wynalazcę szczepień w pełnym tego słowa znaczeniu uznaje się Edwarda Jennera, który w 1796 r. chcąc chronić 8-letniego chłopca przed zachorowaniem na ospę prawdziwą, zaszczepił go o wiele mniej niebezpiecznym wirusem krowianki. Eksperyment się powiódł - dziecko zyskało odporność na ospę. Co najmniej od tego czasu, czyli od 220 lat, toczy się nieustająco gorąca dyskusja między zwolennikami i przeciwnikami szczepień.

W ostatnich dekadach przybierają na sile ruchy antyszczepionkowe działające na Zachodzie, a także w Polsce. Ukazujące się na ich temat informacje prasowe, zwłaszcza w kontekście niepożądanych skutków ubocznych immunizacji, dają wielu rodzicom do myślenia. Lawinowo rośnie liczba osób odmawiających przeprowadzenia wakcynacji.

W roku 2009 nie zaszczepiono w Polsce niespełna 3 tys. dzieci, podczas gdy w 2014 roku - aż 13 tys. Nieoficjalne dane za rok 2015 mówią o 16,5 tys. dzieci nieobjętych szczepieniami z różnych powodów (także w związku z odroczeniem ze względu na chorobę)1. Lekarze biją na alarm, grożąc nowymi epidemiami chorób, o których zdążyliśmy zapomnieć.

Dyskusję między obiema stronami sporu można śledzić także w internecie. Właśnie w tym medium sprawdziliśmy, na jakie argumenty powołują się obie strony sporu.

Koniec z zarazami

TAK Wielkim argumentem zwolenników szczepień jest to, że dzięki immunizacji ludzkość uwolniła się od dziesiątkujących ją plag, takich jak ospa prawdziwa. Była to straszna choroba, w której śmiertelność wynosiła od 30% (z powodu ospy małej) do 95% (z powodu ospy zlewającej się). W Europie w XVIII w. umierało na nią rocznie 400 tys. osób, a jedna trzecia tych, którzy przeżyli, traciła wzrok. Dzięki szczepieniom uznano tę chorobę w 1980 r. za wykorzenioną.

FAKT CZY MIT?

  • 1,7 mln dzieci udałoby się rocznie uratować dzięki upowszechnieniu szczepień.
  • Śmiertelność z powodu odry spadła w USA zanim wprowadzono szczepienia.
  • Następstwem immunizacji mogą być uszkodzenia mózgu, drgawki, śpiączka, ślepota, a nawet autyzm.
  • Szczepienie jest mniejszym zagrożeniem dla zdrowia niż przejście choroby bez szczepienia.
  • Do produkcji wakcyn wykorzystuje się linie komórkowe pochodzące z aborcji.
  • Skuteczność szczepień przeciw grypie bywa bardzo niska i jest nieprzewidywalna.
  • Obecna w szczepionkach rtęć wykazuje działanie neurotoksyczne, prowadzące do poważnych chorób.
  • Lekarze szczepią swoje dzieci.

Inną chorobą niemal usuniętą z powierzchni Ziemi dzięki szczepieniom jest polio (łac. poliomyelitis), inaczej: ostre nagminne porażenie dziecięce, czyli choroba Heinego-Medina. W pierwszej połowie XX w. półkulę północną, zwłaszcza Stany Zjednoczone, opanowała pandemia tej bardzo zaraźliwej wirusowej choroby, która miewa niezwykle zróżnicowany przebieg, od łagodnego po kończący się paraliżem lub nawet śmiercią.

Apogeum zachorowań na polio w USA miało miejsce podczas epidemii w 1952 r. - stwierdzono wtedy 58 tys. przypadków, z czego 21 tys. zakończyło się paraliżem i 3 tys. śmiercią. Średnio w latach 50. ubiegłego wieku na polio zapadało w USA rocznie 20 tys. osób (co 20. umierała).

W 1955 r. rozpoczęto w związku z tym szczepienia. W 1994 r. WHO ogłosiła, że Stany Zjednoczone są wolne od tej choroby. W 2002 r. znikła ona także z Europy. Choroba Heinego-Medina nadal występuje endemicznie w Nigerii, Pakistanie i Afganistanie, pojedyncze przypadki odnotowuje się także w Etiopii, Kamerunie, Somalii, Kenii i Syrii.

W USA dzięki szczepieniom udało się zmniejszyć o 99% liczbę zachorowań na takie choroby jak błonica, odra, świnka, różyczka czy zakażenia Hib (pałeczką hemofilną typu b), które w XX w. zbierały śmiertelne żniwo - w samych Stanach Zjednoczonych ok. 780 tys. zgonów rocznie2.

To zwycięstwo wykorzystują do swoich celów także przeciwnicy sztucznej immunizacji. Argumentują oni bowiem, że nie ma potrzeby dalszego prowadzenia szczepień na choroby, które w danym kraju praktycznie nie występują. Po co narażać dzieci na efekty uboczne?

TAK Zwolennicy szczepień twierdzą jednak, że choć w określonym czasie nie odnotowuje się na jakimś terenie zachorowań na daną chorobę, to ryzyko jej wystąpienia nadal istnieje, zwłaszcza że żyjemy w świecie powszechnego i szybkiego przemieszczania się, w odległości jednego lotu samolotem od ognisk chorób, które w związku z tym łatwo przenieść. Jak realne jest to ryzyko, dowiodło rozprzestrzenianie się w Stanach Zjednoczonych odry, uznanej wcześniej (w 2000 r.) za wykorzenioną.

W maju 2014 r. odnotowano tam 288 zachorowań, z czego 97% było wynikiem importowania wirusa z innych krajów, w większości przypadków z Filipin, gdzie jesienią 2013 r. panowała epidemia odry. Zgodnie z tą optyką, dopóki istnieje możliwość przedostania się patogenów na teren danego kraju, nie można powiedzieć, że szczepienia są zbędne.

Ratujmy dzieci!

TAK Głównym argumentem zwolenników szczepień jest to, że zmniejszają one zachorowalność na daną chorobę, łagodzą jej przebieg w przypadku zachorowania i chronią przed śmiercią z jej powodu. Według amerykańskiego Centrum Kontroli Chorób w latach 1994 - 2014 szczepienia zapobiegły śmierci 732 tys. amerykańskich dzieci, a także nie dopuściły do 322 mln zachorowań na choroby wieku dziecięcego. Jedną z nich jest odra. Szacuje się, że dzięki szczepieniom liczba przypadków śmierci z jej powodu zmniejszyła się o 74%.

TAK Strona ONZ-owskiej kampanii Shot@Life podaje, że na świecie co 20 sekund umiera dziecko z powodu choroby, której udałoby się zapobiec dzięki szczepieniom - daje to rocznie liczbę 1,7 mln dzieci3. Gdyby dostępność szczepionek była większa, można byłoby je uratować.

NIE Antyszczepionkowcy twierdzą jednak, że głównym czynnikiem, który zmniejszył śmiertelność z powodu chorób zakaźnych w XX w., była radykalna poprawa w zakresie stanu odżywienia populacji oraz poziomu higieny. Powołują się m.in. na dane wskazujące na to, że śmiertelność z powodu odry w Stanach Zjednoczonych spadła aż o 98% zanim w 1963 r. wprowadzono szczepionki.

BRUTALNE POCZĄTKI

Od wieków poszukiwano sposobu na ochronę ludzi przed groźnymi, często śmiertelnymi chorobami. Już w średniowiecznych Chinach do nosa dzieci wprowadzano starte na proszek strupy chorych na ospę prawdziwą (zwaną także czarną). Na Bliskim Wschodzie, a później także w Imperium Osmańskim, stosowano nieco inną metodę - w nacięcia na skórze wprowadzano ropę z pęcherzy osób już chorych.

Zabiegi takie nie były bezpieczne. W ich wyniku 2-3% osób umierało na ospę, stawało się źródłem epidemii albo zarażało się gruźlicą lub syfilisem, jeśli "dawca" był dotknięty którąś z tych chorób. Mimo to zainteresowanie nawet tak ryzykowną ochroną nie słabło, gdyż przechorowanie ospy prawdziwej w sposób naturalny było dziesięciokrotnie groźniejsze.

Gdy metoda w XVIII w. dotarła do Europy, również zyskała sporo zwolenników. Znaleźli się wśród nich austriacka cesarzowa Maria Teresa, król Prus Fryderyk II, król Francji Ludwik XVI, a także caryca Katarzyna II15.

Groźne efekty uboczne

NIE Przeciwnicy szczepień kontrują, że szczepionki nie są wcale tak cudownym wynalazkiem, ponieważ niosą ze sobą ryzyko wystąpienia efektów ubocznych, zwanych także niepożądanymi odczynami poszczepiennymi (NOP). Chociaż w znakomitej większości przypadków są one przemijające i niegroźne dla zdrowia (np. obrzęk w miejscu wkłucia, gorączka), czasami dochodzi do poważniejszych komplikacji prowadzących do trwałego uszczerbku na zdrowiu, niepełnosprawności lub nawet śmierci.

TAK/NIE O efektach ubocznych szczepień mówi nawet proszczepionkowe amerykańskie Centrum Kontroli Chorób. Przyznaje ono, że szczepienie przeciw każdej chorobie obarczone jest ryzykiem zagrażającego życiu wstrząsu anafilaktycznego (zdarza się raz na milion przypadków).

Na stronie internetowej Centrum można znaleźć informacje o efektach ubocznych, jakie były zgłaszane po zastosowaniu danej szczepionki. I tak na przykład wśród najpoważniejszych (a przy tym najrzadszych) niepożądanych odczynów poszczepiennych szczepionki DTPa (błonica, tężec, bezkomórkowy krztusiec) wymienia się trwałe uszkodzenie mózgu, drgawki i śpiączkę.

Te same poważne efekty uboczne, a do tego jeszcze głuchota, są podawane w odniesieniu do szczepionki MMR (odra, świnka, różyczka). Centrum jednak zastrzega, że wymienione odczyny poszczepienne występują tak rzadko, iż trudno ustalić ich związek przyczynowy ze szczepieniem.

Wśród innych poważniejszych efektów ubocznych szczepień Centrum wymienia wgłobienie jelita (patologiczny stan, w którym część jelita cienkiego wsuwa się teleskopowo w inną część jelita), do którego dochodzi u jednego na 20-100 tys. niemowląt szczepionych przeciwko rotawirusom, a także zapalenie płuc, jako bardzo rzadkie powikłanie szczepienia przeciw ospie wietrznej, oraz nieznacznie zwiększone ryzyko wystąpienia zespołu Guillaina-Barrego po szczepieniu przeciw grypie.

Antyszczepieniowe amerykańskie Narodowe Centrum Informacji o Szczepieniach twierdzi, że immunizacja może także przyczynić się do wystąpienia astmy, cukrzycy, chronicznego stanu zapalnego, a także autyzmu.

TAK Zwolennicy szczepień zauważają, że ryzyko związane ze szczepieniem jest o wiele niższe niż prawdopodobieństwo zaistnienia poważnych powikłań po przejściu choroby bez szczepienia. Na przykład prawdopodobieństwo wystąpienia reakcji anafilaktycznej po immunizacji wynosi 1:1000000, podczas gdy ryzyko encefalopatii (uszkodzenie mózgu) po zachorowaniu na odrę wynosi już 1:1000, czyli jest 1000 razy większe.

NIE Przeciwnicy szczepień mówią jednak, że mogą być one groźniejsze od choroby. Przypominają, odwołując się także do przykładu odry, że zgodnie z tym, co ogłosiło Centrum Kontroli Chorób, w latach 2003 - 2015 nie odnotowano w Stanach Zjednoczonych ani jednego przypadku zgonu z powodu tej choroby. W tym samym czasie zgłoszono co najmniej 108 przypadków śmiertelnych powiązanych ze szczepieniami na odrę.

Zgłaszanie NOP-ów

Bardzo ważne w ocenie bezpieczeństwa szczepionek jest sprawne pozyskiwanie informacji o powiązanych z nimi efektach ubocznych. W Stanach Zjednoczonych funkcjonuje VAERS (Vaccine Adverse Event Reporting System - system zgłaszania niepożądanych poszczepiennych efektów ubocznych), dzięki któremu rodzic lub lekarz może wysłać przez internet informację o wystąpieniu niepożądanego odczynu poszczepiennego. Jest to działanie dobrowolne, a nie obowiązkowe, dlatego FDA szacuje, że doniesienia dotyczą tylko 5% niepożądanych odczynów poszczepiennych.

W Polsce zgłoszenie efektów ubocznych po szczepieniu jest obowiązkiem nałożonym na lekarza przez prawo, ale do niedawna funkcjonowało w zasadzie tylko na papierze. W portalu Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego niepożądany odczyn poszczepienny (NOP) definiowany jest jako "nieprawidłowa reakcja organizmu, występująca po podaniu szczepionki".

Jej źródłem może być "działanie samej szczepionki (np. uczulenie na składniki), nieprawidłowe podanie szczepionki lub inna przyczyna, przypadkowo występująca w tym samym czasie co szczepienie". NOP może wystąpić natychmiast lub po kilku dniach, a nawet tygodniach. Zgłaszany jest przez lekarza w ciągu 24 godzin od powzięcia podejrzenia o jego wystąpieniu, a następnie zostaje poddany weryfikacji przez specjalistów Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego - Państwowego Zakładu Higieny.

WSPÓŁCZESNE PROGRAMY SZCZEPIEŃ

Amerykańskie Centrum Kontroli Chorób zaleca podanie dzieciom w wieku 0 - 6 lat szczepionek przeciwko 14 chorobom (WZW typu B, WZW typu A, rotawirusy, błonica, tężec, krztusiec, haemophilus influenzae typu b, pneumokoki, poliomyelitis, odra, świnka, różyczka, grypa i ospa wietrzna).

Teoretycznie immunizacja nie jest obowiązkowa, ale zgodnie z ustawodawstwem poszczególnych stanów każde dziecko powinno zostać zaszczepione przeciwko niektórym z tych chorób przed rozpoczęciem edukacji szkolnej. Prawie wszystkie stany dopuszczają wyjątki od tej reguły, umotywowane przyczynami natury medycznej, religijnej lub filozoficznej16.

W Polsce program szczepień obowiązkowych przewiduje podanie dzieciom do ukończenia 6. roku życia 30 dawek szczepionek przeciwko 10 chorobom (WZW typu B, gruźlica, poliomyelitis, błonica, tężec, krztusiec, haemophilus influenzae typu b, odra, świnka, różyczka). Są to szczepienia refundowane.

Oprócz nich Ministerstwo Zdrowia zaleca dodatkowo odpłatne zaszczepienie dzieci w tym wieku przeciwko kolejnym sześciu chorobom (WZW typu A, ospa wietrzna, grypa, rotawirusy, pneumokoki i meningokoki)17. W 18 krajach europejskich szczepienia są dobrowolne i refundowane.

Na stronie stopnop.pl czytamy, że praktyka wygląda jednak zupełnie inaczej. Po pierwsze, by zgłosić lekarzowi podejrzenie wystąpienia NOP-u, rodzice musieliby mieć świadomość, że objawy występujące u dziecka są następstwem szczepienia. Niestety, zwykle nie otrzymują nawet do wglądu ulotki dotyczącej szczepionki (na szczęście mamy internet).

Po drugie, informację rodzice przekazują przeważnie temu samemu lekarzowi, który kwalifikował dziecko do szczepienia, a więc często niechętnie nastawionemu do stwierdzenia NOP-u, chociażby ze względu na odpowiedzialność lekarską za błąd. A jeśli nawet lekarz poważnie potraktuje swoje obowiązki, to niejednokrotnie brakuje mu wiedzy.

Jak wykazała analiza liczebności zgłoszeń zespołu hipotoniczno-hiporeaktywnego (HHE - jedno z możliwych powikłań szczepionki pełnokomórkowej przeciw błonicy, tężcowi i krztuścowi) w Wojewódzkiej Poradni Szczepień Ochronnych w Krakowie w latach 1997-2002, "występują trudności z rozpoznawaniem HHE przez lekarzy rodzinnych i pediatrów, co powoduje znacznie zaniżoną liczbę rejestrowanych w Polsce przypadków tego niepożądanego odczynu poszczepiennego". Lekarze kierujący dzieci na konsultację do poradni rozpoznali zespół hipotoniczno-hiporeaktywny zaledwie w 4 z 46 przypadków.

O tym, że zgłaszanie niepożądanych odczynów poszczepiennych w Polsce szwankuje, najlepiej świadczy wystosowany przez prof. dr. hab. Andrzeja Zielińskiego, Krajowego Konsultanta ds. Epidemiologicznych, apel o "skrupulatne dokonywanie obowiązkowych zgłoszeń zachorowań i NOP-ów dla wspólnego dobra lekarzy i pacjentów".

Prof. Zieliński przekonany jest o niedostatecznie częstym zgłaszaniu efektów ubocznych szczepionek. Niedopełniania tego obowiązku przez lekarzy dowodzą dane o zgłoszeniach z rozbiciem na województwa. Wynika z nich, że najbezpieczniej byłoby się szczepić w Opolskiem lub Podkarpackiem (najmniejsza liczba zgłoszeń), a unikać należy województwa podlaskiego, lubuskiego czy wielkopolskiego (najwięcej zgłoszeń).

Oczywiście dane te nie świadczą o różnicach w bezpieczeństwie szczepień, tylko o większej rzetelności w zgłaszaniu NOP-ów w tej drugiej grupie województw.

Statystyki zgłoszeń wskazują, że apel Krajowego Konsultanta ds. Epidemiologicznych wystosowany w 2008 r. nie odniósł większego skutku. Liczba zgłaszanych NOP-ów zaczęła znacząco wzrastać dopiero w 2011 r., kiedy to działalność rozpoczęło Ogólnopolskie Stowarzyszenie Wiedzy o Szczepieniach STOP NOP.

Czy to działa?

TAK/NIE Nawet zwolennicy szczepień przyznają, że nie zapewniają one tak dobrej odporności, jak nabyta po przejściu choroby. Skuteczność, czyli wytworzenie odpowiedniego poziomu przeciwciał u jak największej liczby zaszczepionych, oraz czas trwania ochrony zapewnianej przez szczepienie są różne dla poszczególnych szczepionek. Ogólnie można powiedzieć, że są one efektywne.

Najlepsza pod tym względem jest szczepionka przeciw WZW typu B (skuteczna w ponad 96%, chroni prawdopodobnie na całe życie - obserwacje rozpoczęto dopiero przed 20 laty), chorobie Heinego-Medina (skuteczna w 96%, ochrona co najmniej na 18 lat) i odrze (skuteczna w 96%, ochrona prawdopodobnie na całe życie).

Nieco gorzej wypadają na tym tle szczepionki przeciw takim chorobom jak tężec (96-procentowa skuteczność w okresie 13-14 lat; u 75% zaszczepionych ochrona trwa ponad 25 lat) czy błonica (96-procentowa skuteczność w ciągu 10 lat), które wymagają podawania dawek przypominających w wieku dorosłym.

Jeszcze niższą ochronę zapewniają szczepionki przeciw takim chorobom jak świnka (skuteczność wynosi 90% w okresie ponad 10 lat, ale słabnie z czasem) czy krztusiec (skuteczność słabnie z każdym rokiem: u dzieci wynosi 70% w piątym roku po pełnym programie szczepień, wśród dorosłych i młodzieży spada do tego poziomu już w pierwszym roku po szczepieniu, a po czterech latach wynosi 30 - 40%; naturalna odporność po zachorowaniu na krztusiec także z czasem słabnie).

Szczególnym przypadkiem są szczepionki na grypę. Jako że wirusy grypy szybko mutują, szczepionki są przygotowywane na podstawie prognozy dotyczącej kierunku mutacji wirusa w danym roku. Prognozy nie zawsze są trafne i być może dlatego skuteczność szczepień jest stosunkowo niska. Według danych Centrum Kontroli Chorób w najlepszych sezonach wynosiła ona 50-60%, a w sezonie 2014-2015 zaledwie 23%. Nic dziwnego więc, że można na webinariach spotkać lekarzy, którzy opowiadają się za szczepieniami, równocześnie odradzając przeciwgrypowe.

WYNALAZCA I DOBRODZIEJ Z POLSKI

Warto podkreślić, że pierwszą szczepionkę na polio wynalazł pochodzący z Polski prof. Hilary Koprowski. Dokonał tego pod koniec lat 40. ubiegłego wieku w USA, dokąd trafił pod koniec II wojny światowej. Nie używano jej jednak w Stanach Zjednoczonych, gdyż wyparły ją inne, autorstwa Jonasa Salka i Alberta Sabina.

Szczepionkę Koprowskiego zastosowano w 1958 r. do immunizacji 250 tys. dzieci w Kongu. Prof. Koprowski pomógł także polskim dzieciom. W wyniku jego działań liczba zachorowań na chorobę Heinego-Medina w Polsce spadła z 1112 w 1959 r. do ok. 30 w 1963 r., a liczba zgonów odpowiednio ze 111 do 2.

Kontrowersyjny doktor Wakefield

Kwestia powiązania autyzmu ze szczepieniami pojawiła się pierwszy raz w roku 1998, kiedy Andrew Wakefield opublikował w czasopiśmie The Lancet artykuł oparty na przeprowadzonych przez siebie badaniach, które miały dowodzić istnienia związku między szczepionką MMR (odra, świnka, różyczka) a zwiększonym ryzykiem wystąpienia zaburzeń ze spektrum autyzmu

Jednak Wakefieldowi zarzucano później konflikt interesów (badania finansowane były przez prawników rodziców, którzy walczyli przed sądem o odszkodowania dla swoich dzieci cierpiących na autyzm), a także nierzetelność (np. dobór tylko tych wyników, które odpowiadały stawianej przez niego tezie), a nawet fałszowanie danych. W konsekwencji odebrano mu tytuł lekarza i prawo wykonywania zawodu.

Warto zauważyć przy tym, że współautor pracy prof. J.A. Walker-Smith, któremu również odebrano prawo wykonywania zawodu, wygrał proces o zniesławienie i odzyskał dobre imię. Powiązanie autyzmu ze szczepieniami stało się przedmiotem wielu badań. Zwolennicy szczepień twierdzą, że żadne z nich nie potwierdziło takiego związku, a ich oponenci dopatrują się go wyłącznie dlatego, że pierwsze objawy autyzmu można dostrzec u dzieci właśnie w tym wieku, kiedy szczepi się je na odrę, świnkę i różyczkę.

Przeciwnicy szczepień powołują się na badania, które taki związek dostrzegają. Przeważnie obarczają oni winą za autyzm rtęć obecną w niektórych szczepionkach (w formie tiomersalu), znaną z działania neurotoksycznego.

Niebezpieczne żywe srebro

NIE Według dra Rashida A. Buttara niegroźne dla większości osób szczepionki niekiedy powodują zaburzenia ze spektrum autyzmu. Lekarz ten tłumaczy, że zaburzenia pojawiają się wtedy, gdy organizm z powodu uwarunkowań genetycznych ma obniżoną zdolność samodzielnego oczyszczania się z toksyn. Ich zwiększona dawka z różnych źródeł, w tym ze szczepionek, powoduje wtedy, że nie są usuwane odpowiednio szybko, co skutkuje zaburzeniami ze strony układu nerwowego.

Warto zauważyć, że dr Buttar ma syna, który w wieku 14-15 miesięcy, kilka tygodni po standardowej trzeciej serii szczepień, zaczął wykazywać objawy autyzmu. Okazało się, że poziom rtęci w jego organizmie czterokrotnie przekraczał normy. Zdesperowany ojciec nie poddał się i w końcu wynalazł nową metodę oczyszczania organizmu z toksyn. Zastosował ją z powodzeniem - Abie jest obecnie zupełnie zdrowym siedemnastolatkiem. Dr Buttar skutecznie użył swojej metody leczenia w odniesieniu do ponad 700 innych dzieci.

NIE Również organizacja Safe Minds, założona przez rodziców dzieci z autyzmem, winą za autyzm obarcza szczepienia. W publikacjach organizacji można znaleźć następujące argumenty:

  • autyzm daje podobne objawy jak zatrucie rtęcią,
  • pojawienie się objawów autyzmu jest zbieżne w czasie ze szczepieniami,
  • wzrost liczby przypadków autyzmu w latach 90. ubiegłego wieku nastąpił niedługo po wprowadzeniu do użytku dwóch szczepionek zawierających rtęć,
  • u pacjentów z autyzmem odnotowano zwiększony poziom rtęci w organizmie.

TAK Zwolennicy szczepień argumentują jednak, że rtęć występuje w szczepionkach w postaci tiomersalu (środek konserwujący) metabolizowanego do etylortęci, która nie akumuluje się w organizmie, a więc jest bezpieczna. Powołują się na serię badań4, które nie wykazały związku między szczepionkami z zawartością tiomersalu a występowaniem zaburzeń ze spektrum autyzmu.

CZY LEKARZE SZCZEPIĄ WŁASNE DZIECI?

W roku 2004 w Szwajcarii przeprowadzono wśród 1017 lekarzy ankietę18, która miała dać odpowiedź na pytanie, kiedy i jakie szczepionki podali oni (lub podaliby) własnym dzieciom - 90% badanych miało co najmniej jednego potomka. W wyniku ankiety okazało się, że 93% lekarzy szczepi swoje dzieci w przewidzianych terminach.

Jedynie 5% lekarzy ze specjalizacją inną niż pediatryczna nie podałoby swojemu dziecku szczepionki przeciw HIB (Haemophilus infuenzae typu b - pałeczka hemofilna typu b); podobny odsetek nie zgodziłby się na immunizację, ewentualnie ją opóźnił, w przypadku kombinowanych szczepionek MMR (odra, świnka, różyczka) i/lub DTP (błonica, tężec, krztusiec).

Większość ankietowanych podaje swoim dzieciom także szczepionki dodatkowe przeciw takim chorobom jak WZW typu A, grypa, ospa wietrzna, pneumokoki czy meningokoki.

NIE Ich przeciwnicy twierdzą z kolei, że po szczepieniu z tiomersalem poziom rtęci we krwi niemowlęcia jest przez miesiąc podwyższony, a później spada, ale rtęć przemieszcza się do wątroby, nerek i innych organów, w tym do mózgu, gdzie się akumuluje. Powołują się przy tym na badania przeprowadzone na małych dzieciach5,6 i niemowlętach małp7.

TAK/NIE Bywa, że obie strony sporu powołują się na to samo badanie. Organizacja Safe Minds wraz z National Autism Association finansowała badania nad wpływem szczepień na niemowlęta makaków. Pilotażowy etap tych badań zakończono w roku 2010. Obejmował on niewielką grupę zwierząt (17), a jego wyniki wskazywały na pewien związek szczepień z opóźnieniami w rozwoju neurologicznym niemowląt. Następnie przeprowadzono te same badania na większej liczbie (79) zwierząt.

Po ich zakończeniu naukowcy skonkludowali, że szczepionki nie powodują u naczelnych żadnych zmian zachowania ani zmian w mózgu8. Sallie Bernard, przewodnicząca Safe Minds, sugeruje ponowne przeanalizowanie danych: "większość poddana szczepieniom ma się dobrze, wierzymy jednak, że istnieje podgrupa, która doznała efektów ubocznych. Patrząc na dane surowe, a nie zagregowane, być może moglibyśmy zidentyfikować tę podgrupę".

Kontrowersje wokół rtęci obecnej w szczepionkach doprowadziły do wycofania tiomersalu z prawie wszystkich szczepionek dla dzieci w Stanach Zjednoczonych, Australii i wielu innych krajach. W Polsce, zgodnie z zaleceniami Państwowej Inspekcji Sanitarnej z roku 2009, szczepionki z tiomersalem miały zostać wyeliminowane z programu szczepień ochronnych w ciągu dwóch lat.

Sławomir Neumann, sekretarz stanu w Ministerstwie Zdrowia, w wypowiedzi z 26.09.2014 r. stwierdził9, że tiomersal nadal stosowany jest w czterech produkowanych w Polsce szczepionkach firmy BIOMED: błoniczo-tężcowo-krztuścowej dla dzieci do 3. roku życia, błoniczo-tężcowej dla dzieci do 7. roku życia, błoniczej dla młodzieży i dorosłych oraz błoniczej dla dzieci szczepionych ze wskazań epidemiologicznych. Sekretarz stanu jednocześnie zapewnił o bezpieczeństwie szczepionek z tiomersalem, powołując się na liczne badania.

NIE Dr Rashid A. Buttar twierdzi, że chociaż w Stanach Zjednoczonych oficjalnie wycofano rtęć ze szczepionek podawanych dzieciom, to nadal jest ona w nich obecna. Jak to możliwe? Otóż prawo amerykańskie nie wymaga ponoć podawania pełnego składu leku - można nie wymieniać na ulotce danego składnika, jeśli użyto go wyłącznie na etapie produkcji samej substancji leczniczej. Wymagane jest wyszczególnienie wszystkich składników dodanych później (np. konserwantów), tak więc szczepionka opisana jako "bez konserwantów" może zawierać rtęć, jeśli użyto jej na wcześniejszym etapie produkcji.

TAK Z kolei zwolennicy szczepień zauważają, że tiomersal występuje w szczepionkach w ilościach 100 - lub 1000-krotnie mniejszych od groźnych dla zdrowia i że jedynym skutkiem ubocznym, jaki może on powodować, jest przejściowe zaczerwienienie i pieczenie w miejscu wkłucia, występujące jedynie u 10% osób spośród wszystkich na niego uczulonych. Dodają też, że o wiele bardziej niebezpieczna od tiomersalu jest metylortęć, jeden z organicznych związków rtęci, który w odróżnieniu od etylortęci łatwo akumuluje się w organizmie i uszkadza układ nerwowy.

Istotnym źródłem metylortęci, z którym mamy do czynienia w życiu codziennym, są ryby i owoce morza. Jest to zagrożenie na tyle poważne, że dietetycy zaczęli ostrzegać kobiety w ciąży przed spożywaniem ryb, mimo iż zawierają one kwasy DHA, bardzo korzystne dla rozwoju układu nerwowego dziecka. Okazuje się bowiem, że w przypadku większości gatunków ryb korzyści wynikające z ich spożycia są mniejsze niż szkody wywołane metylortęcią10.

Leki z dodatkiem trucizny

NIE Szczepieniowi sceptycy wymieniają także inne szkodliwe substancje występujące w wakcynach. Jedną z nich są sole glinu dodawane jako adiuwant, czyli środek mający zwiększyć odpowiedź immunologiczną na antygeny. Jednakże znane jest toksyczne działanie glinu na układ nerwowy, kostny i krwiotwórczy człowieka. Pierwiastek ten może powodować encefalopatię (uszkodzenie mózgu), a także przyczyniać się do powstania stwardnienia rozsianego, choroby Parkinsona i Alzheimera.

ZANIM ZASZCZEPISZ DZIECKO, ZADAJ SOBIE 8 PYTAŃ:

1. Czy dziecko jest obecnie chore?

2. Czy organizm dziecka w przeszłości źle zareagował na jakąkolwiek szczepionkę?

3. Czy dziecko lub ktoś z rodziny przeszedł złą reakcję na szczepienie, wykazywał zaburzenia neurologiczne, poważne alergie lub problemy z układem odpornościowym?

4. Czy wiem, jakie jest ryzyko choroby i ryzyko szczepienia dla mojego dziecka?

5. Czy posiadam pełną informację o efektach ubocznych szczepionki?

6. Czy wiem, jak zidentyfikować i zgłosić ewentualne efekty uboczne?

7. Czy wiem, że wszystkie szczepienia muszą być zapisywane w dokumentacji, łącznie z nazwą producenta i numerem partii szczepionki?

8. Czy wiem, że mam prawo do świadomego wyboru? Stan faktyczny dylematów szczepionkowych w Polsce został zaprezentowany w obszernej dyskusji telewizyjnej, która miała miejsce 19 listopada 2016 r., dostępnej na kanale You Tube19, 20.

TAK Zwolennicy szczepień jednak studzą emocje. Sole glinu w szczepionkach występują w dawkach o wiele mniejszych niż dopuszczalna norma, która wynosi 1 mg na kg masy ciała na dobę. Są one używane od 90 lat i ich bezpieczeństwo zostało dobrze udokumentowane. Żadne z 35 badań klinicznych nie ujawniło ciężkich i przedłużających się reakcji niepożądanych. Jedynymi potwierdzonymi efektami ubocznymi działania tych substancji w szczepionkach są sporadyczne odczyny miejscowe (rumień, guzek podskórny, kontaktowe zapalenie, ziarniniak zapalny).

Warto także zauważyć, że glin występuje również w pożywieniu, z którego jest adsorbowany w większej ilości niż ze szczepionek: zawartość soli glinu w pojedynczej wakcynie wynosi od 0,125 do 0,85 mg/l, a w mieszankach mlecznych dla niemowląt - 0,225 mg/l. Występuje on nawet w mleku kobiecym (ok. 0,04 mg/l). Dziecko karmione piersią przez pierwszych 6 miesięcy życia zjada 6,7 mg glinu, karmione mieszanką mleczną - 37,7 mg, a mieszanką sojową - aż 116 mg.

Po 12 miesiącu spożycie glinu w związku z rozszerzaniem diety zwiększa się do 4,6 mg dziennie. U dziesięciolatków wynosi ono przeciętnie 6,8 mg na dobę. Należy także dodać, że związki glinu zwarte w szczepionkach nie przechodzą przez ściany przewodu pokarmowego, czyli ich wchłanianie jest bardzo ograniczone, dużo mniejsze niż zawiązane z pożywieniem. Jak widać, glin w szczepionkach nie stanowi raczej zagrożenia.

NIE Inną substancją na celowniku środowisk antyszczepionkowych jest formaldehyd, czyli aldehyd mrówkowy. W dużym stężeniu jest on trucizną, znaną także z działania rakotwórczego. W procesie produkcji szczepionek używany jest do inaktywacji, czyli "zabijania" bakterii, wirusów i toksyn, aby szczepionka była bezpieczna dla pacjenta. Portal VaxTruth.com twierdzi, że formaldehyd w szczepionkach może powodować takie efekty uboczne jak pogorszenie pracy serca, hamowanie czynności ośrodkowego układu nerwowego, "zmiany w wyższych funkcjach poznawczych", śpiączka, konwulsje i zgon.

TAK Inni jednak uspokajają. Formaldehyd jest obecny w szczepionkach w ilości śladowej, nie większej niż 0,1 mg. Nie stanowi więc zagrożenia dla niemowląt, ponieważ ludzki organizm sam produkuje go nawet więcej (podczas syntezy tymidyny, puryn i niektórych aminokwasów). W krwiobiegu niemowlęcia ważącego 5 kg znajduje się ok. 1,1 mg formaldehydu - ponad 10 razy więcej niż w jednej wakcynie. Ponadto badania przeprowadzone na zwierzętach wykazały, że dawki formaldehydu nawet 600-krotnie większe od obecnych w szczepionkach nie dają szkodliwych efektów11.

Odporność zbiorowiskowa

TAK Zwolennicy immunizacji argumentują, że należy prowadzić masowe szczepienia, ponieważ dzięki nim chroni się również osoby, które z powodu przeciwwskazań zdrowotnych nie mogą się szczepić. Jest to możliwe dzięki zjawisku odporności zbiorowiskowej. Już w XIX w. podczas szczepień przeciw ospie prawdziwej zauważono, że im większa część populacji zostaje uodporniona, tym mniejsze jest ryzyko zakażenia osób podatnych na chorobę, ponieważ dochodzi do ograniczenia możliwość transmisji zakażenia. Obecnie uważa się, że populacja jest bezpieczna epidemiologicznie, jeśli liczba osób zaszczepionych przekracza 90-95%.

NIE Przeciwnicy szczepień kontrują, że odporność zbiorowiskowa jest iluzją. Owszem, działałaby, gdyby bazowała na naturalnych infekcjach, a nie szczepieniach. Odporność poszczepienna nie jest bowiem zjawiskiem trwałym, jak kiedyś uważano. Przeciwciała poszczepienne niektórych chorób zanikają po 2-10 latach. W związku z tym, aby zagwarantować odporność na daną chorobę, należałoby się szczepić co kilka lat do końca życia.

Neurochirurg dr Russell Blaylock wylicza, że odporność zapewniana przez szczepienia dotyczyła w ostatnich kilku dekadach najwyżej 50% amerykańskiej populacji, a mimo to nie dochodziło w Stanach Zjednoczonych do wybuchów epidemii. Stąd wniosek Blaylocka, że odporność zbiorowiskowa to oszustwo mające zastraszyć lekarzy i opinię publiczną, by łatwiej było wprowadzić masowe szczepienia12.

NIE Według Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Wiedzy o Szczepieniach STOP NOP immunizacja powoduje tak naprawdę pogorszenie odporności zbiorowiskowej. Dlaczego? Otóż im częstszy kontakt z patogenami, tym dłużej utrzymuje się ochrona przed chorobą u osób zaszczepionych lub odpornych dzięki wcześniejszej infekcji.

Szczepienia natomiast zmniejszają ilość wirusów chorób wieku dziecięcego krążących w społeczności, co pociąga za sobą redukcję liczby bezobjawowych infekcji i reinfekcji, a to z kolei powoduje spadek liczby przeciwciał u osób, które przeszły infekcję w dzieciństwie (wolniejszy) i u osób zaszczepionych (szybszy).

POSTULATY OGÓLNOPOLSKIEGO STOWARZYSZENIA WIEDZY O SZCZEPIENIACH STOP NOP

1. Wyeliminowanie wszystkich szczepionek z tiomersalem.

2. Zrezygnowanie ze szczepienia noworodków przeciwko WZW typu B (z wyjątkiem przypadków, gdy matka jest nosicielką wirusa).

3. Zrezygnowanie ze szczepienia noworodków szczepionką BCG.

4. Rozpoczęcie szczepień od 4. miesiąca życia.

5. Zrezygnowanie ze szczepionki krztuścowej pełnokomórkowej.

6. Podanie szczepionek przeciwko maksymalnie trzem chorobom w jednym dniu.

7. Rezygnacja z podawania skojarzonych szczepionek zawierających żywe wirusy i podawanie ich pojedynczo w bezpiecznych odstępach czasu.

8. Udostępnienie szczepionek monowalentnych, szczególnie przeciwko odrze.

9. Zobowiązanie szczepiącego lekarza do przeprowadzenia wstępnego wywiadu z rodzicami na temat alergii, astmy i innych chorób typu autoimmunologicznego i neurologicznych oraz powikłań poszczepiennych u członków rodziny, co pozwoli przewidzieć, czy u danego dziecka mogą wystąpić groźne reakcje poszczepienne. Takie dziecko powinno mieć opracowany indywidualny, bardzo ostrożny program szczepień.

10. Stworzenie systemu monitorowania stanu zdrowia dziecka po szczepieniu, by w porę uchwycić stany zagrażające życiu lub zdrowiu dziecka.

11. Stworzenie narodowego programu obowiązkowej rejestracji powikłań i zgonów poszczepiennych. (…)

12. Udostępnienie etycznych odpowiedników dla nieetycznych szczepionek produkowanych w oparciu o linie komórkowe z aborcji, w szczególności szczepionki przeciw odrze i różyczce.

13. Zamiana terminu "szczepienia obowiązkowe" na "szczepienia refundowane" w obowiązujących przepisach.

14. Stworzenie Narodowego Programu Karmienia Naturalnego mlekiem matki w celu przeciwdziałania wielu chorobom.

Reinfekcje zwiększały także skuteczność biernego uodpornienia niemowląt karmionych piersią (przeciwciała matczyne). Przed wprowadzeniem obowiązkowych szczepień uodpornienie to było skuteczne, czego dowodzi znikoma liczba zachorowań niemowląt na odrę, świnkę czy różyczkę mimo powszechności zachorowań na te choroby wśród dzieci i młodzieży. Wskutek szczepień, które bardzo rzadko dają ochronę na całe życie, ryzyko zachorowania przenoszone jest na wiek dojrzały, kiedy przechodzi się te choroby ciężej i z poważniejszymi powikłaniami.

Przykładem takiej choroby jest ospa wietrzna. W Wielkiej Brytanii nie wprowadzono przeciwko niej szczepień do powszechnego programu immunizacji ze względu na ryzyko przesunięcia zachorowania na wiek dojrzały, a przede wszystkim z powodu badań13, które wykazały, iż brak kontaktu osób dorosłych z wirusem tej choroby zwiększa u nich ryzyko zachorowania na półpasiec.

Dylemat moralny

NIE Niektóre szczepionki budzą także sprzeciw moralny wielu osób z powodu nieetycznego sposobu produkcji, czyli eksploatowania komórek pochodzących z ludzkich płodów. Firmy farmaceutyczne korzystają z trzech różnych linii komórkowych pochodzących z trzech aborcji - dwóch dokonanych w latach sześćdziesiątych (linie WI-38 i MRC-5) i jednej z roku 1985 (linia PER.C6). Komórki te są namnażane i przechowywane w bankach komórek.

Ponadto dokonano wielokrotnych aborcji (podczas epidemii różyczki w Stanach Zjednoczonych w latach 60. ubiegłego wieku) w celu wyodrębnienia na potrzeby szczepionek wirusa różyczki (wirus RA/27/3 namnożony następnie na tkankach linii WI-38). Większość rodziców nie zdaje sobie sprawy z pochodzenia komponentów wakcyn.

Linie komórkowe ludzkich płodów obecne są we wszystkich stosowanych w Polsce szczepionkach przeciw różyczce (także skojarzonych, które chronią w jednym zastrzyku przed kilku chorobami), a także przeciw ospie wietrznej i WZW typu A i B, oraz w doustnej szczepionce Polio-Sabin-oral, wykorzystywanej do szczepienia przypominającego przeciw chorobie Heinego-Medina u dzieci 5-6-letnich (od 1 kwietnia br. zgodnie z zaleceniami Ministerstwa Zdrowia, a także Światowego Zgromadzenia Zdrowia, jest ona wycofana z użycia ze względu na przedostawanie się żywego wirusa typu 2 do środowiska, co mogło stanowić źródło nowych zakażeń tym wirusem - dziki szczep typu 2 został wykorzeniony już ponad 10 lat temu).

Etyczne odpowiedniki szczepionki na ospę wietrzną nie są dostępne ani w Polsce, ani w innych krajach. Jeśli chodzi o różyczkę, jedynym alternatywnym rozwiązaniem jest japońska szczepionka produkowana przez Kitasato Institute z użyciem tkanki z króliczej nerki. Niestety, nie jest dostępna w Polsce. Nie jest także zatwierdzona do stosowania w Wielkiej Brytanii ani w Stanach Zjednoczonych. Również w Japonii produkowany jest niedostępny w Polsce etyczny ekwiwalent szczepionki na WZW typu A - Aimmugen (wykorzystuje tkankę z nerki małpy).

Według stanowiska14 Papieskiej Akademii Życia "istnieje obowiązek stosowania alternatywnych szczepionek oraz sprzeciwu sumienia w odniesieniu do tych, które są moralnie problematyczne". Jeśli etyczne ekwiwalenty nie istnieją, dokument zaleca "potrzebę ubiegania się o to, aby mogły być przygotowane", a także dopuszcza "stosowanie istniejących w międzyczasie tak dalece, jak jest to konieczne w celu uniknięcia poważnego zagrożenia nie tylko dla własnych dzieci, ale także, a może nawet bardziej, dla stanu zdrowia społeczeństwa jako całości - szczególnie dla kobiet w ciąży".

Jednocześnie Papieska Akademia Życia podkreśla, iż brak działań koncernów farmaceutycznych i władz zmierzających do stworzenia etycznej alternatywy powoduje istnienie "kontekstu przymusu sumienia", który "należy jak najszybciej wyeliminować". Na stronie www.dobreszczepionki.pl można znaleźć więcej informacji na ten temat, a także podpisać apel do Ministerstwa Zdrowia i firm farmaceutycznych w sprawie etycznych szczepionek.

NIE Wśród przeciwników szczepień pojawiały się głosy, że pochodzące z aborcji linie komórkowe mogą być przyczyną autyzmu u szczepionych dzieci.

NIE Obiekcje natury etycznej wobec wielu szczepionek pojawiają się także wśród wegan i wegetarian, ponieważ do wytworzenia tych preparatów bardzo często wykorzystuje się tkanki zwierzęce.

Konflikt interesów

Zwolennicy wakcynacji często powołują się w dyskusji na autorytet instytucji medycznych, takich jak Światowa Organizacja Zdrowia (WHO), Food and Drug Administration czy Centrum Kontroli Chorób, które zalecają szczepienia i zapewniają o braku zagrożeń z ich strony. Oponenci wskazują jednak na często nakładające się na siebie obszary interesów koncernów farmaceutycznych i instytucji powołanych do sprawowania nad nimi kontroli. Trudno bezkrytycznie ufać koncernom farmaceutycznym, biorąc pod uwagę, że ich głównym celem jest zysk ze sprzedaży leków.

Co gorsza, także strona rządowa mająca je kontrolować w imieniu pacjentów nie zawsze jest godna zaufania. Jak powiedział kongresmen William Posey, "nie wolno pozwolić na dalsze istnienie kazirodczego związku między środowiskiem publicznej ochrony zdrowia, wytwórcami szczepionek i urzędnikami rządowymi". Zauważył też, że zbyt wielu pracowników wyższego szczebla bezpośrednio po zakończeniu pracy w Centrum Kontroli Chorób znajduje zatrudnienie w koncernach farmaceutycznych, co tworzy poważny konflikt interesów.

Najbardziej spektakularnym przykładem takiej diametralnej zmiany perspektywy w zawodowej karierze jest Julie Gerberding, która w latach 2002- 2009 była dyrektorem Centrum Kontroli Chorób, by następnie zostać prezesem działu produkującego szczepionki w firmie farmaceutycznej (Merck Vaccines). Dzisiaj jest wiceprezesem całego koncernu Merck.

Trudno także dziwić się sceptycznemu podejściu do instytucji rządowych, jeśli pamięta się o zbrodni dokonanej na brazylijskich Indianach, której celem było przejęcie terytoriów roponośnych, ujawnionej w 1968 r. Przekupieni pracownicy państwowego Urzędu Opieki nad Indianami wymordowali 100 tys. Indian ze stanu Mato Grosso za pomocą szczepionek przeciw gruźlicy i zatrutej żywności.

Bibliografia

  1. Nowakowska K., http://serwisy.gazetaprawna.pl/zdrowie/artykuly/922684,nieszczepione-dzieci-2016-nop-liroy.html
  2. Orenstein W., Opening Session: An Overview of Vaccinology, www.nfid.org
  3. http://www.unfoundation.org/what-we-do/campaigns-and-initiatives/shot-at-life/
  4. Parker S.A., Schwartz B., Todd J., Pickering L.K., Pediatrics 2004 Sept;114(3):793-801.
  5. Stajich et al., J Pediatr, 2000, 136:679-681
  6. Pichichero et al., Pediatrics, 2008, 121:208-214
  7. Burbacher et al., Environ Health Prospects, 2005, 113:1015-1021
  8. Firger J.,http://europe.newsweek.com/anti-vaxxers-accidentally-fund-study-showing-theres-no-link-between-autism-and-334039?rm=eu
  9. Neumann S., http://sejm.gov.pl/Sejm7.nsf/InterpelacjaTresc.xsp?key=1B2CA4D8
  10. Bylinowska J., http://dietetycy.org.pl/spozycie-ryb-ciazy-zagrozenie-metylortecia/
  11. Mrukowicz J., http://www.mp.pl/szczepienia/praktyka/ekspert/zagadnienia_rozne_ekspert/109630,czy-szczepionki-zawieraja-toksyczne-skladniki
  12. Blaylock R., http://www.vaccinationcouncil.org/2012/02/18/the-deadly-impossibility-of-herd-immunity-through-vaccination-by-dr-russell-blaylock/
  13. Van Hoek A.J., Melegaro A., Gay N., Bilcke J., Edmunds W.J., Vaccine, 2012, 30: 1225-1234.
  14. Moral Reflections On Vaccines Prepared From Cells Derived From Aborted Human Foetuses, Papieska Akademia Życia, 9.06.2005.
  15. Riedel S., Proc (Bayl Univ Med Cent), 2005 Jan.; 18(1):21-25.
  16. http://vaccines.procon.org/
  17. Dziennik Urzędowy Ministra Zdrowia, Warszawa, 19.10.2015, Poz. 63.
  18. Posfay-Barbe K.M., Heininger U., Aebi C., Desgrandchamps D., Vaudaux B., Siegrist C.A., Pediatrics, 2005 Nov, 116(5):e623-33.
  19. https://www.youtube.com/watch?v=o05-SnIGORg
  20. https://www.youtube.com/watch?v=dOBw9NDOSA

Kwestie finansowe

TAK Zwolennicy szczepień podnoszą także argument ekonomiczny. Podkreślają, że zaszczepienie dziecka wymaga od rodziców mniej czasu i pieniędzy (nawet przy braku refundacji) niż choroba, która generuje koszty leczenia, powoduje nieobecność w pracy, a w przypadku powikłań może prowadzić nawet do niepełnosprawności, co dla rodziny jest także finansowo obciążające, nie mówiąc już o związanej z tragedią traumie.

Szczepienia są opłacalne nie tylko na poziomie rodziny, ale także całego państwa.

Szacuje się, że w Stanach Zjednoczonych jeden dolar wydany na szczepienia przeciw błonicy, tężcowi i krztuścowi przynosi państwu 27 dolarów oszczędności.

Centrum Kontroli Chorób obliczyło, że w latach 1994 -2014 dzięki szczepieniom prowadzonym wśród dzieci Amerykanie zaoszczędzili 1,38 biliona dolarów na kosztach społecznych, które obejmują m.in. koszty utraty produktywności z powodu niepełnosprawności lub zgonu.

NIE Przeciwnicy przymusu szczepień zauważają, że powikłania poszczepienne także generują koszty.

Oprócz wydatków na leczenie czy rehabilitację, a także strat spowodowanych zgonem, na Zachodzie dolicza się do nich odszkodowania wypłacane pacjentom lub ich rodzinom (dzieje się tak m.in. w 14 krajach europejskich). W Polsce sytuacja wygląda inaczej.

Jak stwierdza Stowarzyszenie STOP NOP, polskie prawo nie precyzuje jasno, kto odpowiada za niepożądane odczyny poszczepienne, w związku z czym to rodzice sami ponoszą wszelkie koszty leczenia i rehabilitacji poszkodowanego dziecka.

Prawo nie przewiduje również żadnej formy zadośćuczynienia za szkody moralne, nawet w przypadku śmierci dziecka. W związku z tym stowarzyszenie postuluje utworzenie funduszu odszkodowań dla osób dotkniętych trwałym uszczerbkiem na zdrowiu lub zgonem osoby bliskiej wskutek szczepienia, a także wprowadzenie odpowiednich uregulowań, które określałyby, kto odpowiada prawnie za powikłania poszczepienne u pacjenta.

Wolność wyboru

Zatem szczepić czy nie? Pytanie wydaje się trudne, wręcz hamletowskie.

W większości przypadków szczepienia są dobroczynne, chronią przed chorobą, a także jej groźnymi powikłaniami. Nie ulega jednak wątpliwości, że czasem prowadzą do równie groźnych powikłań, a nawet zgonu.

Trudno przewidzieć, czy nasze dziecko znajdzie się w większości, która na szczepieniu skorzysta, czy w zdecydowanej mniejszości, dla której szczepienie kończy się tragedią.

Jak argumentują przeciwnicy przymusu szczepień, skoro wiążą się one z ryzykiem, to decyzja w tej sprawie powinna należeć do pacjenta lub jego rodziców, a nie do rządu czy organów administracji publicznej.

Inaczej nie możemy mówić o swobodach obywatelskich czy wolności jako takiej.

Zobacz też:

Zobacz także

5 właściwości witaminy C

5 właściwości witaminy C

Badania wykazują, że kwas askorbinowy wspomaga leczenie wielu chorób. I nie chodzi tu jedynie o wysokie dożylne dawki, które mogą zwalczać raka. Tak naprawdę już odpowiednia jego podaż w codziennej diecie może okazać się zbawienna dla całego organizmu.

Jak oczyścić organizm z toksyn?

Jak oczyścić organizm z toksyn?

Wrogiem naszych organizmów są nie tylko pasożyty i drobnoustroje, ale także chemia obecna we wszystkim, co jemy, co wdychamy, czym się upiększamy.

Pokochaj berberynę

Pokochaj berberynę

Czy roślinny związek naturalny może być równie skuteczny co metformina, najpopularniejszy lek obniżający poziom cukru we krwi?

Fibrodysplazja - kiedy mięśnie zamieniają się w kości

Fibrodysplazja - kiedy mięśnie zamieniają się w kości

Fibrodysplazja to rzadka choroba, w przebiegu której każdy uraz tkanki miękkiej prowadzi do jej skostnienia. Z czasem chory traci zdolność ruszania się, mówienia i jedzenia - a w końcu oddychania.

TST pomoże w padaczce

TST pomoże w padaczce

Tatijana Hall-Roberts miewała do 7 ataków epileptycznych dziennie, aż jej matka odkryła łagodną technikę masażu, która odmieniła ich życie.