Pomiędzy miłością, przyjemnością i zabobonem

Energia seksualna jest tylko jedną z energii obecnych w kosmosie, równie ważną jak mentalna czy emocjonalna. Mylimy się, gdy kojarzymy ją wyłącznie z ludzkością.

Jest ona również odpowiedzialna za istnienie i tworzenie galaktyk oraz innych wymiarów, jako że mieści się w czakrze drugiej, nazywanej sakralną lub seksualną. Nazwa ta nie jest zresztą przypadkowa i nie odnosi się wyłącznie do ciała człowieka. Wszelkie dzieło kosmosu, które żyje własnym życiem i wpływa na to, co je otacza, ma takie same czakry jak człowiek. Energia seksualna jest opisywana w starożytnych pismach i podaniach nie tylko jako siła podtrzymująca trwanie gatunków, ale również rozwijająca twórczość człowieka, jego wrażliwość i empatię. A to właśnie wrażliwość i empatia, które pozwalają nam otworzyć się na drugą istotę, obojętnie czy jest nią człowiek, czy zwierzę, i podziwiać świat: przyrodę czy nocne niebo, są w dużym stopniu uzależnione od rozwoju energii seksualnej.

 

Im bardziej jesteśmy wyczuleni na emocje i potrzeby drugiego człowieka, tym piękniejsze i bardziej świadome pod wieloma względami jest przeżywanie każdego dnia. Represjonowanie energii seksualnej przez wszelkie religie i różne systemy edukacyjne powoduje wypieranie ze świadomości wszelkich odczuć seksualnych i postrzeganie ich jako złych i brudnych.

 

Podstawowym błędem jest zabranianie kilkuletnim dzieciom swobodnego poznawania własnego ciała, a zwłaszcza karanie ich za to, że przejawiają taką ciekawość. Bardzo często powoduje to w późniejszych latach rozwój różnych obsesji i zaburzeń na tle seksualnym (parafilii). Karanie wywołuje silne poczucie winy, co w dorosłym życiu skutkuje poważnymi kłopotami w doborze partnera.