Wielki szkodnik w małej dawce

Na Tajwanie w latach 80. użyto do budowy 1,7 tys. mieszkań stali skażonej promieniotwórczym izotopem kobaltu. Osoby zasiedlające te lokale przyjmowały dawkę promieniowania zdecydowanie większą od uważanej za bezpieczną. Po 20 latach sprawdzono ich stan zdrowia. U mieszkańców tych domów stwierdzono niezwykle niski odsetek zgonów spowodowanych chorobą nowotworową, a także wrodzonych wad płodów, w porównaniu ze wskaźnikami dotyczącymi całej populacji (odpowiednio 3 i 7%)1. Jak to możliwe?

Już Paracelsus twierdził, że to dawka czyni truciznę. Współczesna nauka, opisując to zjawisko, posługuje się pojęciem hormezy, które oznacza dobroczynną reakcję organizmu na małe dawki szkodliwego czynnika.

Jak pisze prof. dr hab. Ludwik Dobrzyński z Narodowego Centrum Badań Jądrowych: „w przeciwieństwie do dość powszechnej opinii, że małe dawki powodują jedynie proporcjonalnie mniejsze zagrożenia dla zdrowia niż dawki duże, badania naukowe pokazują, że siły obronne organizmu działają w taki sposób, który pozwala na wystąpienie korzystnych dla organizmu skutków małych dawek”2. Edward Calabrese i Linda Baldwin definiują hormezę jako „zjawisko dualnej reakcji układu na dawkę, polegające na stymulacji organizmu w zakresie małych dawek (np. promieniowania) i hamowania jego funkcji życiowych w obszarze dużych dawek”3.

Dotyczy ono wszystkich typów organizmów – od jednokomórkowych przez roślinne do zwierzęcych, łącznie z człowiekiem. Bodźce je wywołujące są bardzo liczne; w 2005 r. utworzono bazę danych obejmującą aż 900 takich czynników chemicznych i fizycznych. Uwzględnione w bazie dobroczynne efekty działania ich małych dawek to np. rozrost, długowieczność, korzystne parametry metaboliczne, zmniejszenie zapadalności na choroby (łącznie z nowotworową), poprawa funkcji poznawczych oraz wzmocniona odpowiedź immunologiczna4.