Przekwitanie po męsku

Są trzy wyjścia. Można udawać, że andropauza, czyli męskie przekwitanie, w ogóle nie istnieje. Albo wmawiać sobie, że pewne problemy zdrowotne, nawet jeśli są z nią powiązane, znikną same. Ale można też stawić jej czoło i ten pojedynek wygrać. A jest o co walczyć!

Andropauza (z gr. andros – mężczyzna i pausis – przerwa) jest kojarzona z nieuchronnym zbliżaniem się starości, więc dla wielu mężczyzn to temat tabu. O ile jednak odsuwanie związanych z nią myśli nikomu nie zaszkodzi, o tyle lekceważenie jej objawów już tak. Co ważne, są sposoby, by w wiek średni wkroczyć po męsku i... bez uszczerbku na zdrowiu. Przerwijmy więc milczenie.


Przyjmuje się, że męskie przekwitanie zaczyna się między 45. a 50. rokiem życia. Bezpośrednią i najważniejszą przyczyną wejścia mężczyzny w okres andropauzy jest obniżenie się w organizmie poziomu testosteronu. Zmniejsza się ponadto poziom androgenów, melatoniny i hormonu wzrostu. To, jak szybko zaburzenia w metabolizmie przełożą się na samopoczucie mężczyzny, jest cechą osobniczą. Niekiedy zmiany zachodzą nagle i organizm starzeje się szybko, ale mogą też następować stopniowo, a wtedy negatywne skutki starzenia nie są odczuwane do późnej starości1.

Wszystkiemu winny testosteron?


Testosteron jest najważniejszym męskim hormonem. To on kształtuje płeć męskich płodów, w okresie dojrzewania przemienia chłopca w mężczyznę, a później steruje jego płodnością i życiem seksualnym. Jest wytwarzany w jądrach przez tzw. komórki śródmiąższowe Leydiga pod wpływem hormonu luteinizującego, wydzielanego