Szczepionki: druga strona medalu

Mimo licznych kontrowersji wokół bezpieczeństwa szczepionek, większość lekarzy wciąż zaleca je jako najlepszą metodę profilaktyki. Dlaczego tak jest? Wyjaśnia dr n. med. Iwona Paradowska-Stankiewicz z Zakładu Epidemiologii Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego - PZH.

OCL Jest mnóstwo kontrowersji na temat bezpieczeństwa stosowania szczepionek, np. hipoteza łącząca je z występowaniem autyzmu. Jakie gwarancje bezpieczeństwa dają nam dziś producenci szczepionek?

Iwona Paradowska-Stankiewicz Postaram się rozwiać te kontrowersje i zapewnić rodziców, że obecne preparaty szczepionkowe należą do bezpiecznych. Jakie mamy dowody? Aby szczepionka znalazła się na rynku i była powszechnie dostępna, musi przejść przez cały proces związany z badaniami i produkcją. Dopuszczenie do obrotu poprzedzają badania: na początku na zwierzętach i na małych grupach ochotników, potem na większej populacji. Ostatnią fazą jest monitorowanie niepożądanych odczynów poszczepiennych, które są śledzone już po pojawieniu się takiej szczepionki w obrocie.

Drugi element, od którego bezpieczeństwo szczepionki jest uzależnione, to cały cykl produkcji. Mija kilka lat badań, zanim konkretna seria szczepionki trafia na rynek. Cykl produkcyjny szczepionek danej serii trwa ok. 3 lat, z tego 70% stanowi kontrola jakości, a to oznacza, że jeżeli na jakimkolwiek etapie, czy to na początkowym, czy też na końcowym, pojawi się jakakolwiek nieprawidłowość, to wówczas cała seria jest likwidowana i cykl produkcyjny rozpoczyna się od nowa. To na pewno gwarantuje maksimum bezpieczeństwa.

Trzecia kwestia dotyczy składu wakcyn. Obecnie w szczepionce oprócz samego drobnoustroju znajdują się także inne substancje, które także zostały zbadane pod kątem bezpieczeństwa. Są to tzw. adiuwanty, czyli wzmacniacze odporności immunologicznej - różnego rodzaju związki, np. zawierające aluminium. Ilość tego pierwiastka w szczepionkach jest niewielka w porównaniu z jego codzienną podażą w różnych pokarmach czy w środowisku. Jest to pierwiastek powszechnie obecny w skorupie ziemskiej i codziennie się z nim stykamy. Inne substancje dodawane do szczepionek to np. tiomersal.

OCL Tiomersal to związek zawierający rtęć. Czy może on budzić niepokój rodziców?

Iwona Paradowska-Stankiewicz Obawy rodziców powinny zniknąć, gdyż producenci na podstawie badań doszli do wniosku, że można wycofać się z dodawania tiomersalu do szczepionki. W większości dostępnych na rynku szczepionkach jego ilość jest zaledwie śladowa. Związek ten dodaje się jedynie na etapie formulacji, czyli początkowego procesu tworzenia szczepionki. Obecnie nie ma on też zastosowania jako konserwant. Tiomersal to związek etylortęci, która jest pod względem swoich właściwości biologicznych bezpieczna w porównaniu z metylortęcią, rzeczywiście szkodliwą dla zdrowia. Etylortęć nie kumuluje się w organizmie i jest z niego wydalana.

OCL Większość rodziców ma wątpliwości, czy to bezpieczne, że mamy np. 6 różnych szczepionek w jednym ukłuciu. Niektórzy zastanawiają się, czy nie lepsze byłyby jednak pojedyncze iniekcje w określonych odstępach czasu. Przecież dorosłym, którzy mają brać po 6-8 leków dziennie, zaleca się, aby pomiędzy jednym a drugim robili przerwę.

Iwona Paradowska-Stankiewicz Leki w tabletkach wchłaniają się w inny sposób niż te z zastrzyków. Pigułki są mniej lub bardziej przyswajane w zależności od tego, co zjemy na śniadanie, czym je popijemy (najlepiej wodą). W odniesieniu do iniekcji sytuacja jest inna. Szczepienie 6 w jednym, czy 5 w jednym jest korzystne i dla rodziców, i dla dziecka, ponieważ podczas jednej wizyty dziecko wytworzy odporność na 5-6 chorób.

OCL Czy w jednym zastrzyku kilka antygenów to dużo, czy mało?

Iwona Paradowska-Stankiewicz Wydaje nam się, że to dużo, a nasze dziecko jest jeszcze malutkie. Proszę sobie jednak wyobrazić, że w ciągu każdego dnia jest ono narażone na tysiące, dziesiątki tysięcy antygenów, których nie jesteśmy w stanie zobaczyć. Opublikowane zostały badania mówiące o tym, ile antygenów organizm jest w stanie jednorazowo przyjąć i na nie odpowiedzieć. Wynik okazał się zaskakujący, bo jest to liczba 10 do 6-7 potęgi (czyli 10 i 6-7 zer). Zatem nie musimy obawiać się dużej liczby antygenów w szczepionce, mały organizm doskonale sobie z nimi poradzi.

OCL A odczyny poszczepienne, a powikłania?

Iwona Paradowska-Stankiewicz Nie zamykamy na nie oczu, nie można też panikować. Rejestracja NOP-ów (niepożądanych odczynów poszczepiennych) jest prowadzona przez Narodowy Instytut Zdrowia Publicznego - PZH. Musimy jednak odróżniać normalne reakcje po szczepieniu od reakcji niepożądanych.

Jeżeli dziecko gorączkuje powyżej 38ºC, płacze i trudno je uspokoić, jeżeli pojawiają się też inne objawy, które niepokoją rodziców, należy zgłosić to lekarzowi, który na podstawie swojej wiedzy, doświadczenia i badania podejmie decyzję, czy dana sytuacja kwalifikuje się jako odczyn niepożądany, czy jako zwykły poszczepienny. To jest ważne rozróżnienie, ale dokonuje go lekarz. Oczywiście wśród odczynów, które obserwujemy, największy odsetek dotyczy tych tzw. miejscowych: pojawia się zaczerwienienie rączki czy nóżki. Mogą towarzyszyć mu obrzęk i ból kończyny, w związku z czym maluch jest trochę płaczliwy i traci apetyt.

Drugim objawem, który również monitorujemy, w odróżnieniu od niektórych krajów Unii, jest podwyższona temperatura. Oczywiście poza gorączką, poza odczynami miejscowymi, śledzimy także inne, niepożądane objawy. Zdarzają się one znacznie rzadziej w postaci tzw. poważnych odczynów, jak choćby niedający się niczym uspokoić płacz, trwający ponad 3 godz. Jako mama trojga dzieci wyobrażam sobie, że jest to dla rodziców straszne. Taka sytuacja na pewno wymaga zgłoszenia lekarzowi i zarejestrowania jako NOP.

Są dzieci, które reagują w sposób wygórowany, nadmierny - mdleją ze strachu przed zastrzykiem. Trzeba rozróżnić takie omdlenia od utraty przytomności po szczepieniu, które też może się zdarzyć. To są przykładowe, najczęstsze NOPy. Zainteresowanych odsyłam do naszej strony internetowej, gdzie w zakładce "Meldunki epidemiologiczne" znajduje się biuletyn "Szczepienia ochronne". Można tam dowiedzieć się, ile było odczynów, jaki był ich typ i po jakich szczepionkach wystąpiły. Nie jest to żadną tajemnicą.

OCL Jak decyzja o nieszczepieniu dziecka wpływa na dzieci zaszczepione?

Iwona Paradowska-Stankiewicz Lekarze alarmują, że niezaszczepione dzieci są zagrożeniem dla innych maluchów, a także dla nas wszystkich. Mimo, że nieszczepienie jest wyborem rodziców, to im więcej takich przypadków, tym gorzej dla nas wszystkich. Spada bowiem wówczas tzw. odporność zbiorowiskowa. Polega ona na tym, że jeśli w danej społeczności zaszczepiona jest wystarczająco duża liczba ludzi - na poziomie 90% - to wirus czy bakteria, przeciwko którym chronimy się szczepieniami, nie będzie się rozprzestrzeniał. Ostatni raz ludzie masowo umierali blisko 100 lat temu. Nigdy nie można mieć pewności, że choroba, która dzięki szczepieniom zniknęła, nie powróci, by zaatakować ze zdwojoną siłą

OCL Chyba najbardziej popularna jest szczepionka przeciwko grypie. Czy chętnie ją stosujemy?

Iwona Paradowska-Stankiewicz W odniesieniu do grypy niestety nie możemy się pochwalić wysokim stanem zaszczepienia, jesteśmy w Europie na szarym końcu. Odsetek osób, które przyjęły wakcynę w sezonie grypowym 2015/16 wyniósł zaledwie 3,5%. To jest żenująco mało! Poza wirusem grypy podobny przebieg infekcji może wywołać ponad 200 wirusów. To jest ogromna liczba, jeżeli więc zdarzy się, że po szczepieniu zachorujemy, z dużą pewnością nie jest to spowodowane wirusem grypy. Natomiast zdarzają się sytuacje, że szczepionka przeciw grypie została podana w okresie, kiedy zaczęły pojawiać się jej pierwsze objawy, może jeszcze niepostrzegane jako grypa. Wówczas rzeczywiście możemy zachorować, ale przebieg choroby będzie łagodniejszy i nie pojawią się powikłania.

OCL Kto powinien się szczepić na grypę?

Iwona Paradowska-Stankiewicz Zawsze osoby z grupy ryzyka, a więc seniorzy i dzieci. O ile rodzice nie zawsze garną się do szczepień dzieci, to w grupie osób starszych, dzięki programom samorządowym, ten odsetek jest nieco wyższy. Powinni zaszczepić się ci wszyscy, którzy chorują na przewlekłe choroby i to niezależnie od wieku, a także ci, którzy na co dzień mają kontakt z wieloma ludźmi, pracują w szkołach, urzędach, jak również wszyscy zatrudnieni w ochronie zdrowia: począwszy od pani, która sprząta, poprzez personel średni i skończywszy na lekarzach. Zabezpieczą w ten sposób nie tylko siebie, ale i pacjentów oraz własną rodzinę.

Zobacz też: