Herbaty: przewodnik po gatunkach

Sumeryjczycy uwiecznili herbatę na glinianych tabliczkach już trzy tysiące lat przed naszą erą, ale to Chińczykom przypisuje się odkrycie jej prozdrowotnych właściwości. Jakim chorobom możemy dzięki niej stawić czoło? Czy picie herbacianych naparów rzeczywiście przedłuża życie? Jakie gatunki tej niezwykłej rośliny zasługują na szczególna uwagę?

Mieszkańcy Europy mieli szansę poznać działanie herbaty dopiero w 1610 r., kiedy Holendrzy przywieźli ją z Japonii. Dziś plantacje znajdują się głównie w Indiach, Japonii i Sri Lance. Herbata jest też uprawiana w Australii, Argentynie, Kenii, Korei, Mozambiku, Wietnamie i Indonezji, a także w niektórych stanach USA, np. w Karolinie Południowej, Alabamie czy na Hawajach. Herbaty dostępne w sklepach różnią się klasą jakości uzależnioną od rodzaju suszu herbacianego. Tradycyjnie wyróżnia się cztery podstawowe grupy: liście całe, liście łamane, miał i pył. Warto też wiedzieć, że podstawowe rodzaje herbaty: czarna, zielona, biała, żółta, czerwona i ulung, pochodzą z tego samego herbacianego krzewu. Różnią je jedynie techniki wytwarzania. Stąd również biorą się różnice w wartości zdrowotnej i smaku.

Poszczególne gatunki herbat cechuje ponadto określona zawartość kofeiny, która jest pochodną długości procesu fermentacji liści przed ich suszeniem. Poza wymienionymi pięcioma rodzajami herbat istnieją jeszcze tzw. herbatki ziołowe. Są to jednak napoje przygotowywane z surowca roślinnego niepochodzącego z krzewu herbaty, ich nazwa jest więc myląca. Ale na zdrowie niewątpliwie też oddziałują.

Jakie rodzaje herbaty należy wybierać?

To zależy od naszych oczekiwań w kwestii smaku i aromatu oraz od wskazań zdrowotnych. Sprawdźmy więc, jak oddziałują na organizm poszczególne odmiany herbaty.

Herbata czarna odznacza się wśród innych gatunków najwyższą zawartością kofeiny, dzięki której ma bardzo wyrazisty smak. Co ważne, kofeina wpływa na ośrodkowy układ nerwowy (OUN), pobudza ośrodki autonomiczne podwzgórza, rdzenia przedłużonego i korę mózgu. Oddziałuje ponadto na znajdujący się w rdzeniu przedłużonym ośrodek oddechowy, powodując zwiększoną częstość i głębokość oddechów, naczynioruchowy i termoregulacji. Kofeina wyraźnie wpływa też na działanie mięśnia sercowego, zwiększając liczbę jego skurczów przy równoczesnym rozszerzaniu naczyń obwodowych.

W 2011 r. naukowcy dowiedli jednak istnienie interesującej zależności między spożyciem kofeiny a arytmią serca, którą nazwali odpowiedzią U. Okazało się bowiem, że wskaźnik spontanicznej kardiowersji (przywrócenie prawidłowego rytmu serca bez stosowania leków) wśród pacjentów, którzy deklarowali zwiększone lub zmniejszone spożycie kofeiny w dniu poprzedzającym epizod arytmii, był wyższy niż wśród chorych określających swoje spożycie jako umiarkowane (w porównaniu z typowym dla siebie)1.

Intrygujący wynik tej analizy zachęcił jej autorów, ale też innych naukowców, do dalszych badań obserwacyjnych, które objęły 315 tys. mieszkańców Europy i USA. Z trzech opublikowanych raportów wynika, że zwiększone spożycie kofeiny (maksymalnie 600-800 mg dziennie przez Amerykanów i 1 g dziennie w przypadku Europejczyków) nie powoduje wzrostu ryzyka wystąpienia arytmii serca. Warto też wiedzieć, że picie czarnej herbaty przyczynia się do obniżenia poziomu cholesterolu LDL i zwiększenia odporności naczyń krwionośnych na stres, co ogranicza ryzyko wystąpienia zwężenia tętnic, zawału czy udaru2. Ale to nie wszystko.