Żywność bez cukru, bez laktozy, naturalna - ujawniamy kłamstwa

Reporterka śledcza Vani Hari ujawnia kłamstwa, jakie skrywa przemysł produktów z etykietami "wolne od ..." i "naturalny smak".

25 lipiec 2019
Artykuł na: 29-37 minut
Zdrowe zakupy

Mój ojciec ma cukrzycę typu 2. Po diagnozie próbował radzić sobie z chorobą, wyszukując przekąski, którymi nadal mógłby zaspokajać apetyt na słodycze. Za sprawą zręcznego marketingu dał się zauroczyć produktom "bezcukrowym", takim jak czekolady. Nie zawierały cukru, więc z pewnością były bezpieczne, czyż nie? Czy nie takie właśnie produkty powinni jeść diabetycy?

Mój ojciec boleśnie przekonał się o niebezpieczeństwach związanych z taką żywnością. Cukrzyca dosięgnęła jego mózgu. Nie był w stanie jasno myśleć i utracił panowanie nad swoim zachowaniem. Problemy te wynikały z faktu, że jego poziom cukru we krwi całkowicie wymknął się spod kontroli, całymi miesiącami skacząc powyżej 300, podczas gdy wartość prawidłowa wynosi około 98 na czczo. Wtedy spojrzałam na etykiety ze składem produktów.

Specjalne koktajle mleczne dla diabetyków może i były wolne od cukru, ale za to naładowane syntetycznymi związkami chemicznymi, które z pewnością nie powinny być sprzedawane osobom próbującym odzyskać zdrowie. Bardzo długie wykazy składników przypominały listę przebojów dodatków żywnościowych, których powinniśmy unikać: były tam całe tony celulozy (która może zniszczyć nasze bakterie jelitowe i wywołać stan zapalny), błonnik i białko sojowe z genetycznie modyfikowanych organizmów (GMO), fruktoza, maltodekstryna z kukurydzy GMO i tym podobne. Jest to żywność złożona całkowicie ze związków chemicznych, których osobno nigdy byśmy nie zjedli.

Żywność wolna od cukru, tłuszczu czy innych składników nie staje się automatycznie zdrowa – czasem wręcz przeciwnie.

I chociaż mój ojciec nie spożywał cukru, po wizycie u endokrynologa stało się jasne, że jego "żywność dla diabetyków" nie była niczym więcej niż tylko prostymi węglowodanami i alkoholami cukrowymi, które także mogły podwyższać jego poziom glukozy we krwi1. Etykiety sprzedawały kłamstwo.

Dobra wiadomość jest taka, że gdy ojciec zrezygnował z koktajli i innych przetworzonych produktów dla diabetyków, jego poziom cukru we krwi ustabilizował się, a mózg znów zaczął funkcjonować normalnie. Otępienie nie było trwałe i znów stał się sobą.

Żywność "bez cukru"

Aby zrozumieć, że fałszywe przekonania na temat wielu produktów są niebezpieczne, musimy zagłębić się w szczegółowe wyjaśnienie, dlaczego żywność wolna od cukru, tłuszczu czy innych składników nie staje się automatycznie zdrowa - a czasem wręcz przeciwnie. Wiele produktów bezcukrowych nie zawiera po prostu sacharozy, ale za to dodaje się do nich alkohole cukrowe lub syntetyczne słodziki, takie jak acesulfam potasowy, sacharyna, aspartam i sukraloza.

Czasami można znaleźć w nich cukry modyfikowane chemicznie, jak maltodekstryna produkowana z kukurydzy. Poddaje się ją manipulacjom w laboratorium, gdzie jest rozkładana za pomocą enzymów, by była łatwiejsza do strawienia. Właśnie w łatwostrawności maltodekstryny tkwi problem. Trawi się ją równie szybko, co czysty cukier, a to oznacza, że może ona podbijać poziom insuliny w podobny sposób2.

Wyroby bezcukrowe zawierają często alkohole cukrowe. Te dodatki również mogą podnosić poziom cukru we krwi, jak działo się to u mojego ojca. Gwałtowny wzrost stężenia glukozy prowadzi do jego szybkiego spadku, co sprawia, że czujemy potrzebę spożycia jeszcze większej ilości węglowodanów. Jest to okropny efekt kaca, który doprowadza wiele osób do objadania się tymi pozornie zdrowymi przekąskami. U niektórych alkohole cukrowe mogą też mieć działanie rozwalniające. Przyzwyczajają one również nasze kubki smakowe do oczekiwania przesadnej słodyczy.

Stwierdziłam sama, że przekąski bez cukru, ale z alkoholami cukrowymi, są nawet słodsze niż tradycyjne, co wytwarza niebezpieczny cykl ciągłego apetytu na nie. Poza tym duża ich część w rzeczywistości wcale nie oszczędza nam kalorii, jeśli na to liczyliśmy. Dobrym przykładem będą ciasta czekoladowe. Porcja zwykłego brownie zawiera 110 kcal, podczas gdy bezcukrowy odpowiednik ma ich 90. To doprawdy niezbyt wielka różnica!

Żywność "bez tłuszczu"

Produkty oznaczone taką etykietą budzą błędne przekonanie, że jeśli ograniczymy spożycie tłuszczu w diecie, to wkrótce zniknie też tłuszcz z naszego ciała. Tak się jednak nie stanie. Nauka pokazuje, że ta metoda rzadko bywa skuteczna. Głównym powodem jest to, że usuwany z żywności tłuszcz zastępują węglowodany lub białka przetwarzane w różnorodny sposób, by bardziej przypominały go smakiem - a wszystko to źle wpływa na naszą talię.

Udowodniono, że diety niskotłuszczowe nie są skuteczne, jeśli chodzi o uzyskanie trwałego spadku wagi. Nawet jeżeli uda nam się zrzucić kilka kilogramów, jedząc beztłuszczowy jogurt zamiast obiadu, nie będzie to dla organizmu znaczącą korzyścią. Jak stwierdzili badacze z Harvard Medical School w rozległym przeglądzie badań naukowych, diety niskotłuszczowe wcale nie są skuteczniejsze niż inne3.

Smakołyki "bez cukru", ale z alkoholami cukrowymi, są nawet słodsze, co wytwarza niebezpieczny cykl ciągłego apetytu na te przekąski.

Redukowanie ilości tłuszczu w pożywieniu zwyczajnie nie znajduje odbicia w mniejszej ilości tłuszczu w naszym ciele. Dzieje się tak prawdopodobnie dlatego, że produkty nisko- i beztłuszczowe są zazwyczaj pełne rafinowanego cukru. Przykładowo jogurty o jego niskiej zawartości zawierają na ogół więcej cukru niż gałka lodów. Spójrzmy na masło orzechowe "o obniżonej zawartości tłuszczu". Powinno ono składać się w 100% z mielonych orzeszków ziemnych, lecz producent na etykiecie podaje, że stanowią one tylko 60%. Co zatem składa się na pozostałe 40% objętości słoika? Syrop kukurydziany w proszku, cukier, białko grochu i całkowicie uwodornione oleje.

Nie powinniśmy obawiać się zdrowych tłuszczów zawartych w orzeszkach ziemnych (i innych produktach naturalnych, takich jak awokado, orzechy włoskie i nasiona chia). Wielki przemysł spożywczy wykształcił w nas strach, wsparty dziesięcioleciami zwodniczych badań, który zmusza do wyszukiwania produktów nisko- lub beztłuszczowych. W rezultacie powstaje błędne koło: kupujemy żywność o obniżonej zawartości tłuszczu, która nie zaspokaja naszego głodu, co oznacza, że musimy pochłaniać większe porcje i więcej cukru. Nie powinniśmy więc być zbytnio zaskoczeni, że tyjemy od niej jeszcze bardziej.

Czytaj etykietę, by poznać prawdę

Nie zliczę, ile razy, robiąc zakupy, znalazłam produkt z tak zwodniczym hasłem marketingowym na przedniej stronie opakowania, że niewiele miało wspólnego z prawdą. Oto kilka skandalicznych przykładów:

  • Tarty ser Umieszczając na przedniej stronie torebki hasło "tarty z bloku", producent sugeruje, że jego ser nie różni się od tego własnoręcznie utartego w domu. Lista składników pokazuje jednak, że zawiera on sproszkowaną celulozę, dodatek otrzymywany z drewna i używany do powlekania startego sera, by zapobiec jego sklejaniu. Spożywanie celulozy wiąże się z przyrostem wagi, stanami zapalnymi i problemami trawiennymi.
  • Sosy do sałatek Jak możemy przeczytać tuż pod nazwą produktu, sos jest pełen zdrowej oliwy z oliwek z pierwszego tłoczenia, prawda? No cóż, niezupełnie. Zaraz za oliwą na liście składników znajdziemy olej sojowy, a za nim - cukier. Olej sojowy jest rafinowany chemicznie, pochodzi na ogół z soi GMO i obfituje w kwasy tłuszczowe omega-6, zwiększające ryzyko stanów zapalnych, chorób sercowo-naczyniowych i autoimmunologicznych oraz raka.
  • Batony proteinowe Na przedniej stronie opakowania tych pozornie zdrowych przekąsek wymieniono ich proste składniki: 3 białka jaj, 6 migdałów, 4 orzechy nerkowca, 2 daktyle. Z przodu nie napisano jednak, że producent dodaje do batonów także naturalne dodatki smakowe. Dowiemy się o tym dopiero wtedy, gdy przeczytamy prawdziwą listę składników z tyłu opakowania.
  • Piwo imbirowe Do niedawna Canada Dry Ginger Ale chlubiło się tym, że produkowane jest "z prawdziwego imbiru". Próżno jednak szukać go na liście składników. Po kilku procesach sądowych o stosowanie nieuczciwej reklamy Canada Dry zmieniło opakowanie, ale tylko na rynku amerykańskim. Zawsze czytaj listę składników. Tylko tam dowiesz się prawdy.

Żywność "bez tłuszczów trans"

Być może słyszeliście, że FDA zakazała w końcu stosowania w produktach spożywczych olejów częściowo uwodornionych, głównego źródła tłuszczów trans. Jest to krok co prawda spóźniony, ale we właściwym kierunku, ponieważ ich spożywanie silnie wiąże się z podwyższonym ryzykiem cukrzycy typu 2 i chorób serca. Wykazano również, że tłuszcze trans obniżają poziom dobrego cholesterolu, a podwyższa złego.

Instytut Medycyny Amerykańskiej Narodowej Akademii Nauk podkreśla, że syntetyczne tłuszcze trans nie przynoszą żadnych znanych korzyści zdrowotnych i nie istnieje bezpieczny poziom ich spożycia4. Wprawdzie FDA zakazała częściowo uwodornionych olejów, nie wypowiedziała się jednak na temat innych dodatków do żywności, które także mają w składzie rujnujące serce syntetyczne tłuszcze trans.

Kupujemy produkty o obniżonej zawartości tłuszczu, które nie zaspokajają naszego głodu, więc musimy pochłaniać większe porcje i więcej cukru. Nie powinniśmy być zatem zaskoczeni, że tyjemy od nich jeszcze bardziej.

Niektóre oleje rafinowane, dodatki smakowe i barwniki zawierają ich śladowe ilości, lecz nie ma obowiązku oznaczania tego na etykietach. Jednym z takich ukrytych źródeł tłuszczów trans są bardzo popularne emulgatory: mono- i diglicerydy kwasów tłuszczowych, które szybko przekształcają się w organizmie w trójglicerydy wiązane z chorobami serca. Dodatki te pomagają zapobiegać oddzielaniu się oleju od tłuszczu, szczególnie w produktach wysokoprzetworzonych. Ponieważ klasyfikowane są jako emulgatory, mogą znajdować się nawet w produktach z etykietą... "bez tłuszczów trans".

Przemysł spożywczy z powodzeniem wykorzystuje tę lukę prawną, dodając mono- i diglicerydy do wielu wyrobów oznaczanych w ten sposób. Jeżeli spożywasz dużo produktów przetworzonych, uniknięcie monoglicerydów i diglicerydów jest prawie niemożliwe. Większość sieci fast-food stosuje tłuszcze trans w swych bułkach, koktajlach, lodach, ciastkach, napojach mrożonych i herbatnikach. Dlaczego? Z tego samego powodu, co firmy produkujące przetworzoną żywność: ponieważ te dodatki są tanie, przedłużają trwałość produktu, a firmy nie są karane za ich stosowanie.

Zacznij działać: jedz bezglutenowo, ale prawidłowo

Jeżeli chorujesz na celiakię lub po prostu czujesz się lepiej na diecie bezglutenowej, zamiast kupować produkty pełne dodatków i cukru, oprzyj swój jadłospis na zdrowej i pełnowartościowej żywności, z natury wolnej od glutenu (takiej jak warzywa, owoce, fasola, nasiona, soczewica, orzechy).

Zapoznaj się ze starożytnymi zbożami

Gatunki uprawiane przez tysiące lat to komosa ryżowa (quinoa), amarantus, proso, teff (miłka abisyńska) i sorgo. Wiele z nich nie zawiera glutenu, obfituje za to w witaminy, składniki mineralne, błonnik i białko. Te pyszne rośliny zbożowe przynoszą również wielkie korzyści zdrowotne, zapobiegając rakowi, chorobom serca i nadciśnieniu.

Wybieraj makarony wyprodukowane z soczewicy i fasoli albo rób własne z dyni makaronowej lub cukinii za pomocą spiralnej krajalnicy do warzyw.

Zastąp ryż komosą ryżową (quinoa)

Pomoże Ci to zminimalizować narażenie na spożycie arsenu.

Używaj zdrowych, bogatych w składniki odżywcze rodzajów mąki do pieczenia, takich jak mielone migdały lub mąka kokosowa, gryczana, z quinoa, z cieciorki, teff lub sorgo. Czasami mieszane są z odrobiną mąki z tapioki dla uzyskania odpowiedniej tekstury. Jeżeli nie możesz piec własnego chleba, poszukaj gotowych, ale wypiekanych z wartościowych starodawnych zbóż lub gryki (a w mniejszym stopniu korzystaj z mąki ryżowej i tapiokowej).

Jedz więcej produktów rolnych

Owoce, warzywa, rośliny strączkowe i zielone liście na sałatkę są z natury bezglutenowe. Nie bój się próbować nowych gatunków, dopóki nie znajdziesz swych ulubionych, i szukaj twórczych sposobów włączenia ich do posiłków.

Na przykład:

  • Zamiast używać bezglutenowej tortilli, zawiń nadzienie w liście kapusty galicyjskiej, sałaty rzymskiej lub botwiny. Pojedyncze liście można zblanszować, by nadać im teksturę tortilli, a są przy tym bez porównania zdrowsze.
  • Zrób z kalafiora spód do pizzy. Warzywo zmiksowane z kozim serem i jajami tworzy wspaniałe ciasto, pełne składników odżywczych. Kalafior można też rozdrobnić w robocie kuchennym, a po krótkim podsmażeniu na tłuszczu doskonale zastąpi ryż.

Przekąszaj naturalnie

Wybieraj produkty składające się z organicznych nasion, orzechów oraz suszonych owoców.

Żywność "bez glutenu"

Sprzedaż produktów bezglutenowych wzrosła gwałtownie w ostatnich latach, osiągając wartość miliardów dolarów. Ten składnik działa niekorzystnie na niektóre osoby, szczególnie cierpiące na celiakię - chorobę autoimmunologiczną występującą u ok. 1% populacji5. Organizmy pacjentów chorujących na celiakię traktują gluten jak truciznę.

Inni wykazują lżejszą wrażliwość na gluten. W Stanach Zjednoczonych jest to może 7-8% populacji. Tym niemniej, według danych firmy marketingowej NPD Group, ok. 30% dorosłych Amerykanów stara się go unikać lub stopniowo z niego rezygnować6. O ile jednak nie chorujesz na celiakię lub nie zdiagnozowano u Ciebie nietolerancji glutenu, wykluczająca go dieta może kryć pułapki.

Nie ma dowodu na to, że wyeliminowanie z diety glutenu pomoże Ci schudnąć. Gdy ktoś niechorujący na celiakię traci na wadze po jego odstawieniu, dzieje się tak prawdopodobnie dlatego, że przestał jeść przetworzone i wysokokaloryczne produkty, po które wcześniej sięgał (pieczywo z rafinowanej mąki, makarony, krakersy, potrawy smażone, pizza, gotowe przekąski). Tak się składa, że produkty te naładowane są glutenem, ale to nie on jest tu winowajcą.

Liczne produkty bezglutenowe mogą jednak mieć więcej kalorii niż zawierająca go żywność. Tak bywa, gdy producenci zastępują usunięte białka dodatkowym tłuszczem i cukrem. Z mody na żywność bez glutenu zrodził się cały przemysł gotowych dań zawierających podejrzane dodatki i konserwanty, rafinowany cukier i składniki bez żadnej wartości odżywczej.

Skrobia z tapioki to jeden z głównych składników zastępujących mąkę pszenną, bardzo bogaty w węglowodany, lecz prawie niezawierający błonnika, tłuszczu, białka, witamin czy składników mineralnych i zasadniczo dostarczający tylko pustych kalorii, które mogą podnosić poziom cukru we krwi wyżej i szybciej niż rafinowany cukier. Bardzo popularny w dietach bezglutenowych ryż jest nagminnie skażony arsenem, klasyfikowanym przez Międzynarodową Agencję Badań nad Rakiem jako substancja rakotwórcza 1 grupy7.

Z kolei w 2012 r. zbadano ponad 200 produktów i wykryto znaczący poziom tego metalu ciężkiego w kilku markach ryżu (szczególnie brązowego), syropu z brązowego ryżu, makaronu, mąki, płatków, krakersów i ciastek ryżowych8. Składniki otrzymywane z kukurydzy (mączka, skrobia, syrop) i soi (olej i lecytyna) znajduj się w wielu bezglutenowych makaronach, krakersach i ciastkach.

Ilekroć wymienione są na etykiecie, można mieć niemal pewność, że jest to GMO, gdyż ogromna większość tych upraw to rośliny modyfikowane genetycznie. Plony te dodatkowo opryskiwane są chwastobójczym glifosatem, który odkłada się w nich, jak wykazały badania, a przez Światową Organizację Zdrowia (WHO) uznany został za substancję prawdopodobnie rakotwórczą9. Uważa się również, że niszczy on zdrową mikrobiotę jelitową10.

W produktach bezglutenowych używa się także cukru, by zastąpić smak utracony przez usunięcie zbóż. Często zdarza się, że jest on wymieniony na liście składników kilkakrotnie, w wielu różnych postaciach: jako syrop kukurydziany, maltodekstryna, dekstryna itp. Z kolei gdy gluten usuwa się z wypieków, na jego miejsce firmy spożywcze dodają często gumę ksantanową, by poprawić ich teksturę i miękkość. Należy mieć świadomość, że może ona pochodzć z genetycznie modyfikowanej kukurydzy i u osób podatnych wywoływać alergie lub problemy żołądkowo-jelitowe.

Żywność "naturalna"

Twierdzenie, że dodatki smakowe w naszej żywności są naturalne, to kłamstwo. Sam termin "smak" na opakowaniu jest wysoce mylący. Brzmi niewinnie i spotykamy go na tak wielu produktach, że nie robi już na nas żadnego wrażenia. Firmy produkujące dodatki tego typu są właścicielami zastrzeżonych prawem receptur, co sprawia, że poznanie ich dokładnego składu jest prawie niemożliwe. FDA nie wymaga, by firmy informowały ją, co znajduje się w stosowanych przez nie dodatkach smakowych. Składniki te są całkowitą tajemnicą.

Lubimy myśleć, że "naturalny smak jabłka" to po prostu sok wyciśnięty z owocu i wprowadzony do produktu. Ale musi on zostać zakonserwowany i ustabilizowany, dodaje się też do niego czynniki pomagające lepiej wymieszać go z żywnością. Dlatego też "smaki" mogą zawierać ponad 100 różnych związków chemicznych, takich jak glikol propylenowy, polisorbat 80, BHT (butylowany hydroksytoluen) i BHA (butylowany hydroksyanizol), a wszystkie uważane są za "dodatki incydentalne", niewymagające według przepisów FDA oznaczania na etykiecie11.

Producentowi jednej z wód smakowych, firmie LaCroix, wytoczono proces sądowy, ponieważ napoje rzekomo zawierające wyłącznie "naturalne smaki z niemodyfikowanych genetycznie roślin" dały wynik pozytywny w testach na zawartość glikolu propylenowego - syntetycznego rozpuszczalnika, często stosowanego w przemyśle tego typu dodatków. Naturalne smaki mogą też zupełnie legalnie zawierać glutaminian, substancję imitującą działanie glutaminianu sodu (MSG), znanej ekscytotoksyny. Oba te związki mogą z kolei powodować dalekosiężne, szkodliwe dla organizmu skutki. Przedostają się bowiem do krwiobiegu i nadmiernie stymulują komórki w całym układzie nerwowym.

"Smaki" mogą zawierać ponad 100 różnych związków chemicznych uznanych za "dodatki incydentalne", niewymagające według przepisów FDA oznaczania na etykiecie.

Co najgorsze ekscytotoksyny sprawiają również, że nie jesteśmy w stanie oprzeć się spożywaniu zawierających je produktów, przez co mogą przyczyniać się do otyłości. Mamy jeszcze takie smaki naturalne jak kastoreum - substancja używana do wzbogacania niektórych produktów truskawkowych i waniliowych. Tak naprawdę to wydzielina gruczołów skórnych bobrów, a dokładniej worków gruczołowych tuż przy ich odbycie, która służy tym zwierzętom do oznaczania terytorium.

W Stanach Zjednoczonych tzw. "naturalne" dodatki smakowe mogą być okraszone również składnikami pochodzącymi z organizmów modyfikowanych genetycznie (chyba że produkt spożywczy ma potwierdzony certyfikat żywności organicznej lub wolnej od GMO). Nie przynoszą one absolutnie żadnych korzyści zdrowotnych - nie dodają produktom wartości odżywczej. Najczęściej służą tylko do zamaskowania wysoce przetworzonego charakteru żywności.

W Stanach Zjednoczonych nie istnieje rządowa bądź niezależna agencja, która zatwierdzałaby i nadzorowała bezpieczeństwo spożywczych dodatków smakowych. Zamiast tego Stowarzyszenie Producentów Smaków i Ekstraktów (FEMA) zebrało własny panel naukowców, którzy oceniają i zatwierdzają nowe smaki jako Powszechnie Uznawane za Bezpieczne (Generally Recognized as Safe, GRAS). Naukowcy ci opłacani są przez FEMA, które w ostatecznym rozrachunku finansują firmy produkujące te składniki12.

Chemiczne dodatki pozwalają firmom zaoszczędzić ogromne sumy. Byłam niedawno w supermarkecie, gdzie natrafiłam na angielskie muffinki z czarnymi jagodami. Brzmi całkiem zdrowo, prawda? Ale tkwi w tym pewien haczyk: w rzeczywistości zupełnie nie zawierały one owoców. Zamiast nich w wykazie składników widniały "cząstki o smaku czarnych jagód", złożone z cukru, mąki pszennej, naturalnych i syntetycznych dodatków smakowych, barwnika niebieskiego nr 2 i barwnika czerwonego nr 40. Jak sądzę, cukier i niebieski barwnik są tańsze niż prawdziwe czarne jagody.

Podobnie ma się rzecz z jogurtem truskawkowym, który nie zawiera tych owoców. Abyśmy myśleli, że jest inaczej, dodaje się do niego koncentratu soku warzywnego, nadającego czerwony kolor, oraz "naturalnych dodatków smakowych". Albo weźmy wanilię. Jeżeli widzisz tani, łatwo dostępny produkt o takim smaku, istnieje duże prawdopodobieństwo, że to tylko efekt dodatków. Dlaczego? Ponieważ prawdziwy owoc wanilii jest drogi: 0,45 kg czystej waniliny z jej strąków kosztuje 1 200 dolarów.

Wielkie koncerny spożywcze potrafią jednak wytworzyć ten sam smak i aromat za ok. 6 dolarów, co wyjaśnia, dlaczego tak wiele produktów, od wspomnianych jogurtów po wyroby cukiernicze, bazuje na sztucznym dodatku.

Co oznaczają informacje na etykietach?

  • Bez mleka

Termin ten nie ma definicji prawnej. Program Badania i Przeciwdziałania Alergiom Pokarmowym w USA wykrył produkty oznaczone jako bezmleczne, które zawierały mleko i jego pochodne (takie jak serwatka).

  • Nie zawiera produktów mlecznych

Termin ten posiada definicję prawną, jednakże zezwala ona wyraźnie na użycie w produkcie białka mlecznego. Na przykład można znaleźć oznaczony w ten sposób zabielacz do kawy, który nie zawiera śmietany, ale ma kazeinian (pochodzący z mleka).

  • Bez laktozy

Taka etykieta oznacza, że cukier mleczny został usunięty, lecz reszta mleka może wciąż znajdować się w produkcie. Jeżeli stosujesz dietę wegańską lub bezmleczną, produkty bez laktozy nie są dla Ciebie.

  • Bez sodu

Różne określenia na etykietach oznaczają obecność soli w produkcie: bez sodu (mniej niż 5 mg); bardzo niska zawartość sodu (do 35 mg w porcji); niska zawartość (do 140 mg); obniżona zawartość (poziom zmniejszono o 25%); produkt niskosodowy (poziom zmniejszony o co najmniej 50%); bez dodatku soli (podczas produkcji nie dodaje się soli, lecz może zawierać sód z innych źródeł). Najłatwiejszym sposobem określenia ilości sodu w produkcie jest sprawdzenie w tabeli wartości odżywczych na etykiecie, ile gram tego pierwiastka zawiera jedna porcja.

  • Bezzbożowy

To określenie oznacza, że produkt nie zawiera składników będących zbożami, takich jak pszenica, ryż, kukurydza, jęczmień i owies. Nie musi jednak być bezglutenowy, ponieważ może zawierać gluten z zanieczyszczeń produkcyjnych lub dodatków.

  • Bez pszenicy

To również nie to samo, co "produkt bezglutenowy". W żywności tego typu nie ma co prawda składników pszennych (takich jak mąka), mogą jednak znajdować się w niej inne składniki zawierające gluten.

Zaczerpnięto z książki Vani Hari pt. "Feeding You Lies" [Karmią cię kłamstwami], (Hay House, 2019).

 Artykuł ukazał się w wydaniu papierowym O Czym Lekarze Ci Nie Powiedzą Maj 2019.

Bibliografia

  1. New York Times, July 19, 2010; J Am Diet Assoc,2004;104: 255–75
  2. Diabetics Weekly, June 29, 2017
  3. Lancet Diabetes Endocrinol, 2015; 3: 968–79
  4. US Food and Drug Administration, Final Determination Regarding Partially Hydrogenated Oils (Removing Trans Fat). May 15, 2018.
  5. US NIH, Genetics Home Reference. Celiac Disease. Jan8, 2019
  6. NPD Group, Dieting Monitor. Press release, March 6,2013.
  7. International Agency for Research on Cancer, IARC Monographs, volume 100C
  8. Consumer Reports, November 2012
  9. International Agency for Research on Cancer, IARC Monographs, volume 112
  10. Environ Health. 2018; 17: 50
  11. Environmental Working Group. Natural vs. Artificial Flavors
  12. Time, June 9, 2015
Wczytaj więcej
Nasze magazyny