Z danych brytyjskiego systemu ochrony zdrowia – National Health Service – wynika, że u połowy populacji Wielkiej Brytanii w pewnym momencie życia rozwinie się choroba nowotworowa. To brutalne i dość przerażające statystyki. Nie tylko dlatego że rak to główna przyczyna zgonów, lecz także ponieważ konwencjonalne terapie onkologiczne są prawie tak straszne jak sama choroba. Podobne szacunki dotyczą innych krajów europejskich.
Prawdopodobnie znasz kogoś, kto przetrwał toksyczne, bolesne, a czasem oszpecające zabiegi onkologiczne, tylko po to, by przegrać swą walkę z rakiem lub doświadczyć nawrotu choroby i musieć zmagać się z nią ponownie. W badaniu z 2021 r. 40% dorosłych Brytyjczyków stwierdziło, że nowotwór bliskiego przyjaciela lub członka rodziny miał „znaczący wpływ” na ich życie.
Jako lekarz wykształcony w duchu medycyny konwencjonalnej doceniam postępy, jakich dokonano w opiece onkologicznej w ostatnich kilku dekadach. Nie wahałabym się zalecać operacji, radio-, chemio- czy immunoterapii w przypadkach nowotworów, w leczeniu których udowodniono ich skuteczność. Uznaję również wartość badań krwi, prześwietleń, rezonansu magnetycznego, tomografii komputerowej i innych testów. Stosuję je w mojej klinice w ramach diagnostyki przesiewowej, rozpoznawania i kontroli nowotworów.
Jednak na wczesnym etapie mojej medycznej kariery zrozumiałam, że są one niewystarczające. Rutynowe badania krwi i obrazowe świetnie wykrywają ewidentne nowotwory i zaburzenia metaboliczne, ale nie bardziej subtelne objawy raka.
Zabiegi operacyjne, naświetlania i farmakoterapia mogą usunąć guza, ale to nie oznacza wyleczenia choroby nowotworowej, a często powoduje przy okazji ogromne uszkodzenia. Co z tego, że eliminuje się nowotwór, jeśli proces ten szkodzi zdrowiu pacjenta?
Jest lepsza metoda, łącząca najlepsze elementy medycyny konwencjonalnej z zabiegami, których większość lekarzy nie docenia. Guz może ujawniać się w jednym narządzie, ale pacjent to nie tylko zbiór części ciała.
Aby naprawdę go uzdrowić, istotne jest leczenie całego organizmu – ciała, emocji, umysłu i ducha. Jest to istota medycyny integracyjnej. W moim Centrum Leczenia Raka leczymy tysiące pacjentów z całego świata. W terapii koncentrujemy się czterech głównych filarach integracyjnej opieki onkologicznej: profilaktyce, wczesnym wykrywaniu, leczeniu podtrzymującym oraz nowatorskich zabiegach onkologicznych.
Rak w liczbach
- Z szacunków brytyjskiego systemu ochrony zdrowia – National Health Service – wynika, że u połowy Brytyjczyków w pewnym momencie życia rozwinie się choroba nowotworowa.
- Po drugiej stronie oceanu u połowy mężczyzn i 1/3 kobiet w USA w końcu zostanie zdiagnozowany nowotwór.
- Nowotworowe komórki macierzyste i krążące komórki nowotworowe powodują 95% przerzutów, nawrotów choroby i zgonów pacjentów onkologicznych.
- W przełomowym badaniu dr. Linusa Paulinga po roku terapii wysokimi dawkami doustnie i dożylnie podawanej witaminy C wciąż żyło 22% pacjentów z nieuleczalnym rakiem, w porównaniu z 0,4% w grupie kontrolnej.
Profilaktyka i wczesne wykrywanie
Rak nie rozwija się z dnia na dzień. Ewolucja pojedynczej komórki rakowej do pełnoobjawowego nowotworu trwa około dziesięciu lat. Każdy człowiek ma w tej chwili w organizmie komórki nowotworowe. Układ odpornościowy pracuje nad ich eliminacją 7 dni w tygodniu przez 24 godz. na dobę.
Niemniej jednak u połowy mężczyzn i 1/3 kobiet w USA w końcu zostanie zdiagnozowany nowotwór, a im szybciej zacznie być leczony, tym lepsze będą wyniki terapii. Programy przesiewowe mające wykrywać zmiany przedrakowe i raka we wczesnych stadiach ratują życie, ale nie są niezawodne. Niektóre nowotwory pozostają niezauważone, a inne są diagnozowane w nadmiarze, co prowadzi do niepotrzebnych biopsji i zabiegów.
Przeprowadzamy również szczegółową analizę markerów we krwi, w tym nowatorski test, często nazywany „płynną biopsją”, zarówno w celu wczesnego wykrycia choroby, jak i w ramach monitoringu pacjentów w czasie cyklów leczenia i po ich zakończeniu. Badanie to ma wychwytywać markery nowotworowe we krwi, w szczególności nowotworowe komórki macierzyste i krążące komórki nowotworowe. Odrywają się one od guzów i trafiają do krwiobiegu, gdzie szukają sobie kolejnego miejsca do rozwoju.
Ponieważ są one odporne na radio- i chemioterapię, często pozostają w organizmie, nawet gdy pacjent nie ma już ewidentnych objawów nowotworu i ogłoszono jego remisję. Jako jedna z kilku metod wykrywania obecności nowotworowych komórek macierzystych i krążących komórek nowotworowych – odpowiadających za 95% przerzutów, nawrotów choroby i zgonów pacjentów onkologicznych – badanie to ujawnia je najwcześniej.
Leczenie podtrzymujące
Wielu naszych pacjentów korzysta bądź korzystało z chemio- lub radioterapii. Działania niepożądane tych metod są dobrze znane. Obejmują one zmęczenie, nudności i wymioty, wypadanie włosów, utratę masy mięśniowej i mgłę umysłową. W mojej klinice pomagamy tysiącom pacjentów dzięki integracyjnym terapiom podtrzymującym, które redukują te działania niepożądane, a w niektórych przypadkach zapobiegają im.
Opieka podtrzymująca obejmuje również wzmacnianie układu odpornościowego, który stanowi główną obronę organizmu przed rakiem i innymi chorobami. Nowotwór zmusza ten system do zbyt ciężkiej pracy, a konwencjonalne zabiegi onkologiczne powodują jego dalsze osłabianie. Zawsze jestem zdumiona, kiedy pacjenci mówią mi, że ich onkolog w ogóle nie zasugerował wzmocnienia immunologicznego. To zawsze powinien być priorytet.
Kolejną podstawą skutecznego leczenia raka jest wdrożenie przez pacjenta zdrowego stylu życia. Mam tu na myśli m.in.
- pokrzepiający sen,
- umiarkowaną aktywność fizyczną
- wysokoodżywczą dietę pozbawioną cukrów i innych produktów, które upośledzają odporność i sprzyjają wzrostowi guza.
Podkreślam również istotę unikania zanieczyszczeń środowiska, takich jak toksyczne środki czyszczące i produkty do higieny osobistej, pleśń, elektrosmog i inne skażenia, i tworzenia zdrowego, leczniczego „przeciwnowotworowego otoczenia”. Jeśli badania wykazują podwyższony poziom kancerogennych pierwiastków – ołowiu, rtęci czy innych metali ciężkich – co zdarza się często, może być wskazany program detoksykacyjny.
Podejście integracyjne kładzie również nacisk na emocjonalny i mentalny stan pacjenta. Diagnoza nowotworu jest ogromnie stresująca, a stres sam w sobie szkodzi zdrowiu.
Terapie komplementarne, takie jak akupunktura, joga, medytacja i energoterapia, to ważne narzędzia do jego łagodzenia i poprawy jakości życia. Indywidualne i grupowe doradztwo i wsparcie również są niezbędne w tym burzliwym okresie, nie tylko dla pacjentów, lecz także osób bliskich, które towarzyszą im w tej podróży.
Nowatorskie zabiegi onkologiczne
Integracyjna opieka onkologiczna wykracza poza wsparcie i profilaktykę. Obejmuje również szereg bezpiecznych, nietoksycznych terapii ukierunkowanych bezpośrednio na komórki nowotworowe. Chociaż nie stosuje się ich w ramach konwencjonalnej onkologii, mają uzasadnienie w solidnych badaniach naukowych i praktyce klinicznej oraz korzystają z nich tysiące pacjentów.
W mojej klinice stosujemy m.in. dożylne wlewy wysokich dawek witaminy C, tlen pod wysokim ciśnieniem, niskodawkową chemioterapię, ozonoterapię, leczenie z wykorzystaniem insuliny, impulsowe pola elektromagnetyczne oraz hipertermię. Nie wszystkie metody są skuteczne w przypadku każdego pacjenta czy rodzaju i stadia nowotworu, więc pomagamy chorym w ustaleniu najlepszej kombinacji zabiegów.
Wysokie dożylne dawki kwasu askorbinowego
Jedną z podstaw mojego leczenia są wysokie dawki dożylnie podawanej witaminy C. Wszyscy wiedzą, że jest ona ważnym antyoksydantem. Wchodzi w skład preparatów multiwitaminowych, a wielu ludzi zażywa jej większe ilości w celu wzmocnienia funkcji odpornościowych i redukcji ryzyka infekcji dróg oddechowych.
Jak działa witamina C?
Witamina C bierze również udział w metabolizmie węglowodanów, tłuszczów i białek. Jest też niezbędna do wytwarzania kolagenu – białka wchodzącego w skład struktury skóry, kości, chrząstki i innych tkanek łącznych.
Badania wykazują, że suplementacja witaminy C nie tylko wzmacnia funkcje odpornościowe, lecz także chroni przed powikłaniami cukrzycy, chorobami sercowo-naczyniowymi, dną moczanową, zaćmą i zwyrodnieniem plamki żółtej związanym z wiekiem. Stosowana miejscowo wspomaga ona również naprawę uszkodzonej przez słońce skóry. Z kolei witamina C podawana dożylnie ma silne właściwości przeciwnowotworowe.
Historia witaminy C w leczeniu onkologicznym
Po raz pierwszy odnotowano to w latach 70. XX w., kiedy laureat Nagrody Nobla dr Linus Pauling oraz dr Ewan Cameron opublikowali wyniki badania, według którego wśród pacjentów z nieuleczalnym rakiem leczonych wysokimi dawkami doustnej i dożylnej witaminy C znacząco wzrósł czas przeżycia. Po roku terapii wciąż żyło 22% z nich w porównaniu z zaledwie 0,4% w grupie kontrolnej.
Skłoniło to amerykańskich naukowców z Kliniki Mayo do przeprowadzenia klinicznego badania zastosowania witaminy C w leczeniu pacjentów z zaawansowanym rakiem. Wyniki były nijakie: brak poprawy wyników terapii. Łatwo to jednak wyjaśnić. W przeciwieństwie do wstępnych badań w późniejszych próbach stosowano witaminę C wyłącznie doustnie. W ogóle nie podawano jej dożylnie – i to spowodowało różnicę.
Cynik mógłby powiedzieć, że było to celowe. W końcu chemio- i radioterapia były w tamtym czasie uznanymi metodami leczenia i nadal tak pozostaje. Nikt nie spodziewał się, że niedroga witamina zadziała, a badanie zaprojektowano tak, by potwierdzić to przypuszczenie. W każdym razie prawie położyło to kres dalszym próbom. Z wyjątkiem garstki alternatywnych lekarzy, którzy nadal skutecznie leczyli pacjentów onkologicznych witaminą C, praktycznie nikt nie zwracał uwagi na jej postać dożylną.
Doustna kontra dożylna witamina C
Następnie, na początku XXI w., pałeczkę przejął dr Mark Levine, uznany naukowiec z amerykańskich Narodowych Instytutów Zdrowia. W badaniu z 2005 r. wykazał on wraz ze swoim zespołem, że wysokie stężenia witaminy C naprawdę zabijają komórki nowotworowe. Na 10 linii komórek rakowych i 4 rodzaje normalnych komórek, które badali naukowcy, witamina była silnie toksyczna dla pięciu linii komórek nowotworowych, ale nie wykazywała żadnych działań niepożądanych w stosunku do tych prawidłowych.
Naukowcy odkryli, że w wysokich stężeniach witamina C wchodzi w reakcję z żelazem we krwi, co powoduje wytworzenie dużych ilości nadtlenku wodoru. Jest on śmiercionośny dla wielu rodzajów komórek rakowych. Jednak normalne komórki chroni przed nim enzym o nazwie katalaza, który rozkłada ten związek i unieszkodliwia go.
Dr Levine i jego współpracownicy odkryli również, że jedyną metodą na osiągnięcie tych wysokich stężeń witaminy C jest jej podawanie w postaci infuzji dożylnych. Organizm kontroluje jej poziom we krwi przez ograniczanie ilości, jaką może wchłonąć na raz przewód pokarmowy. Nadwyżki są wydalane, co stanowi przyczynę luźnych stolców po zażyciu wysokich dawek witaminy C u niektórych osób. Infuzje dożylne omijają ten mechanizm kontroli. Dzięki temu jej poziom we krwi w przypadku tej formy podania może być sto razy wyższy niż ten, który można by osiągnąć dzięki podobnej dawce przyjętej w postaci doustnej.
Dla kogo może być korzystna dożylnie podawana witamina C?
Badania laboratoryjne wykazały, że dożylnie podawana witamina C ogranicza namnażanie się komórek chłoniaka oraz nowotworów prostaty, trzustki, płuc, jelita grubego, piersi, jajnika i mózgu. Terapia ta dobrze działała również w badaniach i próbach klinicznych, chociaż ogranicza je brak motywacji finansowej w analizie bezpiecznych naturalnych terapii, które mogłyby konkurować z lekami z arsenału Wielkiej Farmacji.
Historia jednego z ostatnich przypadków dotyczy mężczyzny z zaawansowanym gruczolakorakiem przewodowym trzustki – nowotworem związanym z fatalnym rokowaniem i wskaźnikiem pięcioletniego przeżycia na poziomie zaledwie 6%. Po decyzji o zastosowaniu podawanych dożylnie wysokich dawek witaminy C jako jedynej formy leczenia pacjent przeżył prawie cztery lata po diagnozie. Udokumentowano właściwie regresję nowotworu, po której mężczyzna zmarł w wyniku sepsy po perforacji jelita.
Dożylnie podawana witamina C nie tylko bezpośrednio oddziałuje na nowotwory, lecz także znacząco poprawia jakość życia pacjenta, która jest szczególnie istotna w przypadku chorych z zaawansowanym rakiem lub tych poddających się konwencjonalnemu leczeniu. Stosowaliśmy ją u wielu osób w czasie chemioterapii i zwykle zgłaszały one redukcję związanych z nią nudności, wymiotów, zmęczenia i innych objawów niepożądanych.
Dożylnie witaminę C stosuje się zwykle w ramach złożonego programu leczenia, który może obejmować terapie konwencjonalne oraz szereg metod integracyjnych. Podczas zabiegów pacjent po prostu relaksuje się na leżance, podczas gdy indywidualnie dobrana dawka witaminy jest powoli podawana w kroplówce przez kilka godzin. Ich częstość zależy od kilku czynników, ale zwykle odbywają się dwa razy w tygodniu. Witamina C podawana dożylnie jest bezpieczna i dobrze tolerowana nawet w wysokich dawkach.
Dr n. med. Leigh Erin Connealy jest kierownikiem medycznym amerykańskich ośrodków – Cancer Center for Healing (Centrum Leczenia Raka) i Center for New Medicine (Centrum Nowej Medycyny) – w Irvine w Kalifornii. Dzięki jej multidyscyplinarnym protokołom leczenia, zespołowi specjalistów oraz holistycznemu podejściu do zdrowia i terapii stały się one największymi klinikami medycyny integracyjnej/funkcjonalnej w Ameryce Północnej, odwiedzanymi przez ponad 70 tys. pacjentów z całego świata. Dr Connealy jest autorką książek pt. „The Cancer Revolution” („Nowotworowa rewolucja”) oraz „Be Perfectly Healthy” („Bądź doskonale zdrowy”), a także wziętą prelegentką, która występuje w licznych programach telewizyjnych i radiowych, seminariach internetowych oraz podcastach. Uznaje się ją za jedną z najlepszych specjalistów w dziedzinie medycyny funkcjonalnej i integracyjnej w USA.
- Cancers (Basel), 2020; 12(4): 867
- Proc Natl Acad Sci USA, 1976; 73(10): 3685–9
- Proc Natl Acad Sci USA, 2005; 102(38): 13604–9
- Antioxidants (Basel), 2021; 10(12): 1894; J BUON, 2021 Nov 1; 26; Antioxidants (Basel), 2018; 7(7): 89
- Anticancer Drugs, 2018; 29(4): 373–9