Choroby przenoszone drogą płciową

Jeszcze kilkanaście lat temu wydawało się, że choroby przenoszone drogą płciową należą do przeszłości. Z czasem wiele osób przestało postrzegać je jako realne zagrożenie. Tymczasem najnowsze dane odzierają ze złudzeń. Na całym świecie lekarze obserwują wyraźny wzrost liczby tego typu zakażeń – dotyczy to przede wszystkim kiły, rzeżączki i chlamydiozy.

01 sierpień 2026
Artykuł na: 17-22 minuty
Zdrowe zakupy

Dane Europejskiego Centrum ds. Zapobiegania i Kontroli Chorób pokazują, że w 2024 r. w Unii Europejskiej odnotowano ponad 106 tys. przypadków rzeżączki oraz ponad 45 tys. przypadków kiły, a liczby te należą do najwyższych od ponad dekady. Na bardzo wysokim poziomie utrzymywała się również w tym samym czasie liczba zgłoszonych zakażeń chlamydią, choć w przypadku tej infekcji interpretację danych utrudnia różny zakres badań przesiewowych w poszczególnych krajach.

Podobną tendencję widać także w Polsce. Z raportów NIZP PZH-PIB wynika, że w ostatnich latach liczba rozpoznań STI (Sexually Transmitted Infections – infekcje przenoszone drogą płciową) wyraźnie wzrosła.

Szczególnie widoczny jest wzrost liczby przypadków kiły: o ile w 2020 r. zarejestrowano 703 zachorowania, to w 2023 r. było ich już 2 986, co oznacza wzrost o ponad 325%. W tym samym okresie liczba rozpoznanych zakażeń chlamydiami wzrosła ze 169 do 977 przypadków, a rzeżączki z 246 do 1322 przypadków.

Eksperci podkreślają jednak, że rzeczywista skala zakażeń może być większa, ponieważ wiele infekcji – szczególnie chlamydioza – przebiega bezobjawowo i pozostaje niewykrytych bez aktywnego wykonywania badań przesiewowych. Problem nie ogranicza się wyłącznie do Europy. Podobne zjawisko obserwowane jest w Stanach Zjednoczonych, Kanadzie, części krajów azjatyckich oraz w wielu państwach rozwijających się.

Quote icon
Światowa Organizacja Zdrowia szacuje, że każdego dnia na świecie dochodzi do ponad miliona nowych zakażeń 4 rodzajami uleczalnych chorób przenoszonych drogą płciową: chlamydiozą, rzeżączką, kiłą i rzęsistkowicą. Częściowo wynika to z faktu, że dziś wykonuje się więcej badań – ale eksperci podkreślają, że to nie tłumaczy wszystkiego.

Rośnie nie tylko liczba rozpoznawanych przypadków, ale i rzeczywista liczba zakażeń. Szczególnie niepokojący jest wzrost liczby przypadków kiły wrodzonej. Według ECDC między 2023 a 2024 rokiem liczba takich zachorowań w Europie wzrosła z 78 do 140. Zakażenie przeniesione z matki na dziecko jest jednym z najczulszych wskaźników tego, że infekcje nie są wykrywane lub leczone wystarczająco wcześnie. Tymczasem kiła wrodzona może prowadzić do uszkodzeń narządów wewnętrznych, zaburzeń neurologicznych, wad rozwojowych, a nawet śmierci dziecka.

Kto choruje najczęściej?

Najwięcej nowych zakażeń rozpoznawanych jest u osób między 20. a 39. rokiem życia. To właśnie w tej grupie najczęściej dochodzi do nowych kontaktów seksualnych, częstszej zmiany partnerów oraz większej aktywności seksualnej. Nie oznacza to jednak, że problem dotyczy wyłącznie młodych dorosłych – dane pokazują, że zakażenia występują praktycznie we wszystkich grupach wiekowych.

W przypadku chlamydiozy najwyższe wskaźniki zachorowań obserwuje się u kobiet w wieku od 20 do 24 lat. Z kolei rzeżączka i kiła częściej diagnozowane są u mężczyzn między 25. a 34. rokiem życia. Lekarze zwracają jednak uwagę na 2 zjawiska szczególnie warte refleksji. Pierwsze to wzrost liczby zakażeń wśród nastolatków. Drugie – coraz większa liczba przypadków u osób po 50. roku życia. W przypadku młodzieży znaczenie mają przede wszystkim pierwsze doświadczenia seksualne oraz niewystarczająca wiedza na temat profilaktyki.

Choć dostęp do informacji jest dziś ogromny, nie zawsze przekłada się to na praktyczne zachowania chroniące zdrowie. W starszych grupach wiekowych jako przyczyny wskazuje się rozwody, nowe związki po wielu latach małżeństwa oraz większą aktywność seksualną po owdowieniu. Ogólny wniosek jest taki, że choroby weneryczne przestały być problemem jednej grupy społecznej czy wiekowej – dziś dotyczą całego społeczeństwa.

Para w klubie

Skąd ten powrót i dlaczego tak trudno to powstrzymać?

Jak zgodnie wskazują eksperci, na renesans chorób wenerycznych składa się kilka czynników. Jednym z nich są zmiany społeczne i obyczajowe ostatnich dekad. Nawiązywanie nowych znajomości – i możliwe ryzykowne zachowania seksualne, które z nich wynikają – jest dziś łatwiejsze niż kiedykolwiek. Istotne znaczenie ma również zmiana postrzegania chorób wenerycznych.

Dla wielu młodych ludzi są one czymś odległym i mało realnym – dzięki skutecznemu leczeniu przez ostatnie lata rzadko mówiło się publicznie o ich poważnych konsekwencjach. Większość osób nigdy nie zetknęła się osobiście z przypadkami bezpłodności wywołanej nieleczoną infekcją, z ciężkimi powikłaniami kiły czy z zakażeniem przekazanym dziecku przez matkę. W efekcie część społeczeństwa niesłusznie postrzega te choroby jako problem łatwy do rozwiązania.

Kolejnym czynnikiem jest fakt, że wiele zakażeń przez długi czas nie daje żadnych objawów. Dotyczy to szczególnie chlamydiozy, ale i części przypadków kiły i rzeżączki.

Osoba zakażona może przez wiele miesięcy, a czasem nawet lat, nie wiedzieć o chorobie – czuje się zdrowa, funkcjonuje normalnie i nieświadomie przekazuje zakażenie kolejnym partnerom.  Z tego właśnie powodu lekarze tak często namawiają do badań profilaktycznych. W przypadku wielu infekcji jedynym sposobem wczesnego wykrycia choroby jest wykonanie odpowiednich testów.

Brak objawów nie oznacza braku choroby

Jednym z największych problemów jest przekonanie, że jeśli nie ma objawów, nie ma zagrożenia. To błędne założenie. Nieleczona chlamydioza i rzeżączka mogą prowadzić do przewlekłych stanów zapalnych narządów rodnych. U kobiet zwiększają ryzyko ciąży pozamacicznej i powodują problemy z płodnością. U mężczyzn również mogą prowadzić do zaburzeń płodności i przewlekłych dolegliwości bólowych.

Jeszcze bardziej zdradliwa jest kiła. Ta choroba może rozwijać się przez wiele lat, a początkowe objawy często ustępują samoistnie – co stwarza fałszywe wrażenie wyzdrowienia. Tymczasem bakteria odpowiedzialna za kiłę nadal pozostaje w organizmie i w późniejszych stadiach może prowadzić do uszkodzenia układu nerwowego, serca, naczyń krwionośnych oraz wielu innych narządów.

Przełomowy odczyn Wassermanna

Jeszcze 100 lat temu lekarze dysponowali znacznie skromniejszymi możliwościami diagnostycznymi niż dziś. Rozpoznanie chorób wenerycznych opierało się głównie na obserwacji objawów – owrzodzeń, wysypek, zmian skórnych czy dolegliwości bólowych. Niestety, wiele zakażeń przebiegało bezobjawowo lub nietypowo, co drastycznie ograniczało możliwość postawienia właściwej diagnozy.

Przełom nastąpił w 1906 r., gdy niemiecki bakteriolog i lekarz August von Wassermann opracował jeden z pierwszych testów służących do wykrywania kiły. Tak zwany „odczyn Wassermanna” polegał na badaniu krwi i wykrywaniu przeciwciał powstających w odpowiedzi na zakażenie.

Choć z dzisiejszej perspektywy metoda ta miała ograniczoną czułość i swoistość, a wyniki bywały fałszywie dodatnie lub fałszywie ujemne, stanowiła prawdziwą rewolucję w diagnostyce. Po raz pierwszy lekarze zyskali narzędzie pozwalające rozpoznawać wiele przypadków zakażenia jeszcze przed wystąpieniem zaawansowanych objawów klinicznych oraz monitorować przebieg choroby.

Odczyn Wassermanna przez dziesięciolecia był podstawowym badaniem stosowanym na całym świecie. W drugiej połowie XX w. wykonywano go rutynowo podczas pobytu w szpitalu, przed zabiegami operacyjnymi i u kobiet w ciąży. Choć współczesne testy są znacznie dokładniejsze, Wassermann na trwałe zapisał się w historii medycyny – dla wielu lekarzy jego odkrycie było równie rewolucyjne, jak wprowadzenie promieni rentgenowskich do diagnostyki obrazowej.

oczyn wassermana

Badanie dostępne dla każdego

Nowoczesne testy laboratoryjne pozwalają rozpoznać infekcję bardzo wcześnie – często jeszcze przed pojawieniem się pierwszych objawów, co jest istotne w kontekście ograniczania dalszego rozprzestrzeniania się zakażeń. Coraz większą popularność zdobywają testy wykonywane samodzielnie w domu.

Mogą one ułatwić diagnostykę osobom, które z różnych powodów unikają wizyty u lekarza lub mają utrudniony dostęp do opieki zdrowotnej. Wiele osób zwleka z wizytą z obawy przed osądzaniem – a tymczasem zakażenie chorobą przenoszoną drogą płciową może przydarzyć się każdemu, bez względu na wiek, styl życia czy liczbę partnerów. Eksperci podkreślają jednak, że dodatni wynik testu domowego powinien zostać potwierdzony w placówce medycznej.

Jak się chronić – i co zrobić, gdy już jest za późno?

Kluczowe jest pytanie, jak skutecznie chronić się przed zakażeniem w czasach tak wyraźnego wzrostu liczby zachorowań na choroby weneryczne. Zdaniem specjalistów najważniejsza jest profilaktyka.

  • Podstawowym sposobem zmniejszania ryzyka zakażenia pozostaje stosowanie prezerwatyw. Choć nie zapewniają stuprocentowej ochrony przed wszystkimi infekcjami, znacząco ograniczają ryzyko zakażenia chlamydią, rzeżączką, kiłą, HIV oraz wieloma innymi chorobami przenoszonymi drogą płciową.
  • Bardzo ważne są też regularne badania. Lekarze zalecają wykonywanie testów nie tylko wtedy, gdy pojawią się niepokojące objawy, ale również po zmianie partnera seksualnego lub po kontakcie uznawanym za ryzykowny.

Do objawów, które powinny skłonić do natychmiastowej konsultacji lekarskiej, należą m.in. nietypowa wydzielina z narządów płciowych, pieczenie podczas oddawania moczu, owrzodzenia, wysypki, bóle podbrzusza czy powiększenie węzłów chłonnych.

prezerwatywa

A co, jeśli już dojdzie do zakażenia i choroba zostanie wykryta?

Choć antybiotyki pozostają podstawą leczenia większości chorób wenerycznych, lekarze coraz częściej wskazują na problem antybiotykooporności. Dotyczy to zwłaszcza rzeżączki – na całym świecie pojawiają się szczepy bakterii coraz mniej wrażliwe na stosowane leki. Oznacza to, że część terapii, które jeszcze kilkanaście lat temu działały bardzo skutecznie, dziś może być mniej efektywna. Coraz częściej spotyka się szczepy Neisseria gonorrhoeae wykazujące oporność na wiele klas antybiotyków.

Dodatkowa bariera ochronna

Wraz ze wzrostem ryzyka zakażenia wiele osób poszukuje dodatkowego wsparcia dla organizmu. Do najpopularniejszych sposobów należy stosowanie suplementów diety, probiotyków intymnych i preparatów reklamowanych jako wspierające odporność. Czy mogą one chronić przed chorobami wenerycznymi? Nie ulega wątpliwości, że witaminy i składniki mineralne – takie jak witaminy C i D, cynk czy selen – uczestniczą w regulacji procesów odpornościowych i wspierają ogólny dobrostan zdrowotny.

Najlepsze efekty wspomagające daje celowana suplementacja – czyli taka, w której pacjent po odpowiednich badaniach wie, co powinien suplementować i w jakich dawkach. Szkopuł w tym, że dotychczasowe badania naukowe nie wykazały, aby suplementacja tych składników zmniejszała ryzyko zakażenia bakteriami wywołującymi kiłę, rzeżączkę lub chlamydiozę.

W przeciwieństwie np. do infekcji dróg oddechowych, w przypadku większości chorób przenoszonych drogą płciową o ryzyku zakażenia decyduje przede wszystkim kontakt z patogenem, a nie ogólna sprawność układu odpornościowego. Podobnie wygląda sytuacja z probiotykami intymnymi. Mogą one wspierać równowagę mikrobioty pochwy i pomagać w zapobieganiu nawrotom niektórych infekcji bakteryjnych lub grzybiczych, natomiast nie ma wystarczających dowodów naukowych, że chronią przed zakażeniem kiłą, rzeżączką czy chlamydią.

Wiedza zamiast strachu

Choć choroby przenoszone drogą płciową dotyczą intymnej sfery życia, nie powinniśmy podchodzić do nich ze strachem czy wstydem. Świadome minimalizowanie zagrożeń, regularne badania, otwarta rozmowa z partnerem czy szybka reakcja na niepokojący objaw – te drobne działania razem tworzą skuteczną tarczę przeciwko tej niepokojąco narastającej epidemii.

Bibliografia
  • 1. European Centre for Disease Prevention and Control. Bacterial STIs reach record highs in Europe, as congenital syphilis cases nearly double. ECDC; 21 May 2026. Dostęp: https://www.ecdc.europa.eu/en/news-events/bacterial-stis-reach-record-highs-europe-congenital-syphilis-cases-nearly-double
  • 2. World Health Organization. Sexually transmitted infections (STIs). WHO Fact Sheet. Dostęp: https://www.who.int/news-room/fact-sheets/detail/sexually-transmitted-infections-(stis)
  • 3. World Health Organization. More than 1 million new curable sexually transmitted infections every day. WHO News; 6 June 2019. Dostęp: https://www.who.int/news/item/06-06-2019-more-than-1-million-new-curable-sexually-transmitted-infections-every-day
  • 4. Narodowy Instytut Zdrowia Publicznego – Państwowy Instytut Badawczy (NIZP PZH-PIB). Choroby zakaźne i zatrucia w Polsce w 2024 roku. Warszawa; 2025. Dostęp: https://wwwold.pzh.gov.pl/oldpage/epimeld/2024/Ch_2024.pdf
  • 5. Clin Dermatol. 2008;26(1):79–88. DOI: 10.1016/j.clindermatol.2007.10.005.
  • 6. World Health Organization. Multi-drug resistant gonorrhoea. WHO Fact Sheet. Dostęp: https://www.who.int/news-room/fact-sheets/detail/multi-drug-resistant-gonorrhoea
  • 7. Clin Microbiol Rev. 2014;27(3):587–613. DOI: 10.1128/CMR.00010-14
  • 8. World Health Organization. STI country profiles – Epidemiology. WHO Data. Dostęp: https://data.who.int/dashboards/sti/epidemiology.
  • 9. Centers for Disease Control and Prevention (CDC). Sexually Transmitted Infections Treatment Guidelines, 2021. MMWR Recomm Rep. 2021;70(4):1-187
Wczytaj więcej
BAZA POLSKICH I ŚWIATOWYCH ŹRÓDEŁ O CZYM LEKARZE CI NIE POWIEDZĄ MEDYCYNA · ZDROWIE Agent AI Kliknij i pytaj Agent AI Kliknij i pytaj
Agent AI
Nasze magazyny