Historia iwermektyny rozpoczęła się w 1974 r. od próbek gleby, pobranych w pobliżu pola golfowego w Kawanie w Japonii. Mikrobiolog Satoshi Ōmura badał je w celu wyizolowania bakterii Streptomyces avermitilis. Naukowcy z firmy Merck ustalili, że awermektyny, substancje wytwarzane przez tę bakterię, mają silne właściwości przeciwpasożytnicze u zwierząt.
Za swoje odkrycie, Satoshi Ōmura i William C. Campbell otrzymali Nagrodą Nobla w dziedzinie fizjologii i medycyny, a iwermektynę okrzyknięto cudownym lekiem. Początkowo, od 1981 r., znalazł zastosowanie jako weterynaryjny lek przeciwrobaczy. W 1981 r. iwermektyna została wprowadzona na rynek jako Ivomec, skuteczny środek odrobaczający dla zwierząt gospodarskich i domowych. Zaledwie sześć lat później została zatwierdzona do stosowania u ludzi w celu zwalczania Onchocerca volvulus, pasożyta powodującego ślepotę rzeczną.
Co pasożyty mają wspólnego z rakiem?
Jeśli czytasz wpisy na Facebooku, Instagramie czy platformie X, można odnieść wrażenie, że całkiem sporo. Po pierwsze, iwermektyna – lek przeciwpasożytniczy, jest obecnie testowana jako terapia przeciwnowotworowa. Po drugie odkryto, że niektóre pasożyty mogą zapoczątkowywać rozwój raka, podczas gdy inne wykorzystuje się do spowalniania rozprzestrzeniania się guzów.
Iwermektyna, stosowana w leczeniu zakażeń pasożytniczych, trafiła do świadomości opinii publicznej jako potencjalna terapia przeciwnowotworowa w ubiegłym roku, kiedy hollywoodzki aktor, Mel Gibson, powiedział 11 milionom słuchaczy podcastu Joe’a Rogana, że u kilku jego przyjaciół nowotwór wszedł w stan remisji po zastosowaniu tego leku.
Iwermektynę okrzyknięto również skutecznym sposobem leczenia zakażeń wirusem SARS- -CoV-2, odpowiedzialnym za pandemię COVID-19, 5 lat temu. Nigdy jednak lek ten nie został przetestowany w głównym nurcie medycyny, pod kątem właściwości przeciwwirusowych zamiast tego oczekiwano na opracowanie szczepionki.
Pomysł, że iwermektyna może leczyć raka, nie jest nowy. Naukowcy badają jej właściwości przeciwnowotworowe od ponad 30 lat. Chociaż lek został zatwierdzony w 1987 r. do leczenia zakażeń pasożytniczych u ludzi, badacze odkryli, że iwermektyna ma szerokie spektrum działania i może zakłócać wewnętrzne systemy komunikacji komórek nowotworowych. Kolejne badania laboratoryjne wydają się potwierdzać tę teorię.
Jedno z nich, opublikowane w prestiżowym czasopiśmie Nature, wykazało, że kiedy iwermektynę zastosowano jako uzupełnienie terapii przeciwciałami, lek powodował śmierć komórek w linii komórek raka piersi, a nawet atakował komórki, odpowiedzialne za rozprzestrzenianie się guza. Naukowcy z Beckman Research Institute w Kalifornii (USA) stwierdzili również, że iwermektyna wpływała na guzy wtórne (powstałe wskutek przerzutu).
Pasożyty mogą również wywoływać – i potencjalnie pomagać w leczeniu – chorób nowotworowych. Przewlekłe zakażenie robakami pasożytniczymi może bowiem uruchamiać proces nowotworowy poprzez wywoływanie stanu zapalnego i uszkodzenie tkanek. Organizmy takie jak Schistosoma haematobium oraz przywry wątrobowe są znanymi czynnikami rakotwórczymi. Z drugiej strony niektóre cząsteczki pochodzące od pasożytów są wykorzystywane do modulowania odpowiedzi immunologicznej przeciwko nowotworom.
Jednak ostatnio uwaga skupia się na iwermektynie. Krytycy twierdzą, że dotychczasowe badania nie wyszły poza etap badań laboratoryjnych i nie wykazały, że lek może działać u pacjentów chorych na raka. Aż do teraz.
Najnowsze badania skupiają się na przeciwnowotworowej skuteczności iwermektyny, przyjmowanej razem z mebendazolem, innym lekiem przeciwpasożytniczym, stosowanym w leczeniu zakażeń jelitowych, wywołanych przez owsiki, glisty i tęgoryjce.
Pacjenci, których średnia wieku wynosiła 67 lat i którzy cierpieli na różne rodzaje nowotworów, otrzymywali w toku badania jedną lub dwie kapsułki dziennie, zawierające po 25 mg iwermektyny i 250 mg mebendazolu, przez 6 miesięcy. Przed rozpoczęciem leczenia u 37% badanych zdiagnozowano agresywne nowotwory z przerzutami, a 20% walczyło z rakiem od ponad 5 lat.
U ponad 30% pacjentów choroba ustabilizowała się, natomiast u około 16% nastąpiło jej zaostrzenie. Badanie nie zostało jeszcze poddane recenzji naukowej ani opublikowane, a wcześniejsze badanie tej fundacji dotyczące wpływu iwermektyny na pacjentów z COVID-19 zostało wycofane z publikacji przez czasopismo medyczne Future Microbiology. Nowe badanie opiera się również na informacjach o postępach choroby zgłaszanych przez samych pacjentów.
Główny badacz, Nicolas Hulscher, uważa jednak, że jego zespół wykazał wystarczająco dużo, aby iwermektyna zasługiwała na poważne rozważenie jako terapia przeciwnowotworowa. Zwraca uwagę, że jego badanie nie jest pierwszym, które pokazuje skuteczność przeciwnowotworową iwermektyny u ludzi.
Inne badanie, przeprowadzone w Chinach, wykazało bowiem znaczące działanie iwermektyny w przypadku glejaka, rodzaju guza mózgu, wyjątkowo opornego na stosowane terapie. Niewielkie randomizowane badanie wykazało ponadto, że połączenie mebendazolu z Avastinem (bewacyzumabem) – lekiem, stosowanym w zaawansowanym raku jelita grubego – oraz chemioterapią FOLFOX4 u pacjentów z przerzutowym rakiem jelita grubego, radykalnie zwiększyło odsetek odpowiedzi na leczenie: z 10 do 65%, jednocześnie wydłużając oczekiwaną długość życia z 3 do 9 miesięcy.
W serii przypadków, opublikowanej w 2025 r. opisano natomiast całkowitą lub niemal całkowitą remisję u 3 pacjentów z zaawansowanymi nowotworami (piersi, prostaty i czerniakiem), którzy samodzielnie przyjmowali fenbendazol, lek przeciwpasożytniczy. U tych pacjentów uzyskano zarówno znaczącą regresję guzów, jak i remisję trwającą nawet trzy lata bez chemioterapii.
Medycyna głównego nurtu zaczęła ostrożnie podchodzić do kwestii iwermektyny. Chociaż amerykańska Agencja ds. Żywności i Leków (FDA) sprzeciwia się stosowaniu iwermektyny poza zatwierdzonymi wskazaniami, jako terapii przeciwnowotworowej, amerykański National Cancer Institute (NCI) ogłosił w tym roku, że przeprowadzi badania przedkliniczne z udziałem pacjentów onkologicznych.
Dyrektor NCI Anthony Letai uruchomił tę inicjatywę, aby wypełnić lukę między "intensywnym zainteresowaniem społecznym" a wiarygodnymi badaniami naukowymi. Jednak naukowcy NCI, być może mniej zainteresowani doniesieniami z mediów społecznościowych, zakwestionowali tę decyzję, argumentując, że inne terapie nieoparte na chemioterapii bardziej zasługują na finansowanie badań. W odpowiedzi na krytykę Letai powiedział, że iwermektyna nie będzie panaceum na raka.
Być może jednak może pomóc pacjentom onkologicznym, a chińscy naukowcy uważają, że wiedzą dlaczego. Zespół badawczy z Bengbu Medical College w prowincji Anhui odkrył, że iwermektyna wykazuje silne działanie przeciwnowotworowe, w tym hamuje proliferację (namnażanie komórek), przerzuty i aktywność angiogenną (zdolność do powstawania naczyń krwionośnych w obrębie guzów, kluczowa do przetrwania nowotworu) w przypadku różnych nowotworów. Oddziałuje ona bowiem na szlaki sygnałowe guza poprzez interakcję z kinazą PAK1, białkiem, które pomaga utrzymywać komórki przy życiu.
Iwermektyna promuje również apoptozę, czyli system komunikacji układu odpornościowego, który nakazuje uszkodzonym komórkom umrzeć. Hamuje także rozwój nowotworowych komórek macierzystych, jednocześnie zwiększając skuteczność standardowych terapii przeciwnowotworowych.
Nowotwory powoduje przywra - kontrowersyna teoria Huldy Clark
Pomysł, że pasożyty powodują raka, spopularyzowała w latach 90. XX wieku kanadyjska naturopatka Hulda Clark, kontrowersyjną postać, która twierdziła, że pasożyty są przyczyną wszystkich nowotworów. Jako winowajcę wskazywała przywrę, olbrzymią przywrę jelitową, Fasciolopsis buski. Niekonwencjonalne poglądy przedstawione w jej książce The Cure for all Cancers ("Lekarstwo na wszystkie nowotwory", ProMotion Publishing, 1993) spotkały się z dużą krytyką. Po pierwsze, pasożyt ten występuje wyłącznie w Azji, więc jak miałby wyjaśniać dużą liczbę przypadków chorób nowotworowych na Zachodzie?
Swiss Study Group for Complementary and Alternative Methods in Cancer (Szwajcaria) ostrzegała pacjentów onkologicznych przed Clark i jej metodami: "Nie ma naukowych podstaw dla hipotez i zaleceń Huldy Clark, w tym proponowanych przez nią terapii. Jako całość jej teoria jest niezrozumiała i nie została udowodniona".
Znany zwolennik medycyny alternatywnej Andrew Weil również ostrzegał, że "żadne badania nie potwierdziły jej dziwacznych twierdzeń i nie jest jasne, czy pacjenci, których rzekomo wyleczyła, w ogóle mieli raka". Clark nie pomogła również sama sobie, umierając na raka w 2009 r. Mimo to, choć mogła posunąć się za daleko, promując własną metodę jako lekarstwo, badacze odkryli, że częściowo miała rację.
Przywra krwi Schistosoma haematobium powoduje bowiem przewlekły stan zapalny pęcherza, prowadzący do rozwoju raka płaskonabłonkowego pęcherza moczowego, natomiast przywry wątrobowe (Opisthorchis viverrini) powiązano z nowotworami dróg żółciowych.
Badanie amerykańskiego Centers for Disease Control and Prevention z 2015 r. wykazało ponadto, że tasiemiec karłowaty (Hymenolepis nana) może powodować powstanie guzów u osób z obniżoną odpornością. Zakażenie pasożytnicze powoduje bowiem trwałe uszkodzenie tkanek i przyspiesza wymianę komórkową, sprzyjając mutacjom, a jaja pasożytów mogą działać bezpośrednio jako czynniki rakotwórcze. Pasożyty wpływają również na układ odpornościowy i mogą hamować jego naturalną zdolność do zwalczania komórek nowotworowych.
Warto jednak dodać, że pasożyty wywołują choroby nowotworowe zazwyczaj w biedniejszych regionach świata. Ryzyko nowotworów związanych z pasożytami wiąże się z przewlekłymi, nieleczonymi zakażeniami w miejscach, gdzie dostęp do opieki zdrowotnej jest ograniczony. Rozwiązanie często jest bardzo proste: poprawa warunków sanitarnych, także wczesne leczenie zakażeń pasożytniczych może zapobiegać tym nowotworom. Tam, gdzie jest choroba, często istnieje również sposób jej leczenia.
Onkologia pasożytnicza bada, czy cząsteczki pochodzące od pasożytów mogą zostać wykorzystane do opracowania nowych terapii przeciwnowotworowych. Pasożytnicze robaki mogą bowiem pobudzać układ odpornościowy do walki z guzami, podobnie jak w toku ewolucji nauczyły się modulować odpowiedź immunologiczną gospodarza, aby zapewnić sobie przetrwanie.
Antygeny robaków mogą także zmieniać środowisko immunologiczne z prozapalnego i sprzyjającego nowotworom na przeciwnowotworowe, aktywując limfocyty T CD8+ lub komórki NK (natural killers), które atakują guzy. Na wczesnym etapie są badania analizujące antygeny dwóch pasożytów – Echinococcus granulosus i Taenia crassiceps – które mogą hamować wzrost guza i ograniczać przerzuty w modelach zwierzęcych raka piersi i jelita grubego. Powszechnie stosowane leki przeciwrobacze, takie jak mebendazol, bada się z kolei pod kątem możliwości zakłócania tworzenia mikrotubul w komórkach nowotworowych, podobnie jak robią to w przypadku pasożytniczych robaków.
Pomimo tych obiecujących sygnałów, krytycy twierdzą, że zainteresowanie iwermektyną jest napędzane bardziej przez media społecznościowe niż przez naukę. Jej działanie przeciwnowotworowe rzadko zostało potwierdzone poza laboratorium, a badania z udziałem ludzi były jak dotąd zbyt małe, choć badanie McCullough wydaje się odpowiadać na ten zarzut.
Zwolennicy iwermektyny bagatelizują również zagrożenia. Krytycy twierdzą, że wysokie dawki, stosowane poza zatwierdzonymi wskazaniami, mogą powodować obrzęk mózgu, drgawki i uszkodzenie wątroby, a pozytywne efekty, obserwowane w laboratorium, uzyskiwano wyłącznie przy bardzo wysokich dawkach. Jednak ponieważ opracowaliśmy bardzo niewiele skutecznych metod leczenia raka, poza jego najwcześniejszymi stadiami, powinniśmy badać wszystko, co wykazuje potencjał. Jeśli chodzi o terapię przeciwnowotworową, karta musi się w końcu odwrócić.
Bryan Hubbard
- 1. NPJ Breast Cancer, 2021; 7(1): 22
- 2. Zenodo, 2026; doi: 10.5281/zenodo.19455636
- 3. Biochem Biophys Res Commun, 2016; 480(3): 415–421
- 4. Life Sci, 2022; 299: 120536
- 5. Case Rep Oncol, 2025; 18: 856–863
- 6. Pharmacol Res, 2021; 163: 105207