Mariusz Budrowski
Specjalista i praktyk zdrowego żywienia, witarianin i twórca projektu Odmładzanie na surowo oraz Surowego Życia i Festiwalu Witariada – największego na świecie wydarzenia dla osób chcących żyć zgodnie z naturą. Współautor książek, m.in. „Surowe zdrowie” czy „Moje 90 dni”. Wraz ze swoją partnerką, Agnieszką Juncewicz, propaguje surową dietę oraz sokoterapię jako recepty na zdrowie. www.odmladzanienasurowo.com
OCL: Z nastaniem cieplejszych miesięcy następuje wysyp różnego rodzaju cudownych diet, które mają wspomóc utratę nagromadzonych w zimie kilogramów oraz stać się niejako linią startową nowego rozdziału w życiu…
Mariusz Budrowski: Niestety, gdyby to było takie proste, każdy z nas przeprowadzałby taką dietę wiosną i przez resztę roku czuł się doskonale, a jak wiemy i jak widać na ulicach po liczbie osób otyłych w społeczeństwie, dieta cud, kiedy nie jest stałą zmianą, niewiele daje…
Trzeba sobie uświadomić, że krótkotrwały zryw w niczym nie pomoże… Wprowadzenie zmian na stałe nie jest oczywiście łatwe, ale jest to podstawa, do której zachęcamy uczestników i obserwatorów projektu Odmładzanie na surowo. I w tym właśnie najbardziej staramy się ich wspierać.
OCL: Jak to się stało, że człowiek wychowany w domu z tradycyjną polską kuchnią stał się orędownikiem poszczenia i warzyw?
Mariusz Budrowski: Uwielbiałem mięso i ziemniaki. Wszystko zaczęło się od serii chorób w rodzinie. Najpierw u cioci zdiagnozowano raka piersi. Rzecz jasna natychmiast rozpoczęła leczenie, poddała się mastektomii, przeszła chemię... i umarła po 6 miesiącach od diagnozy. Minęły 2 lata. Odebrałem telefon od mamy, że ma raka piersi. Zaczęło się robić nieciekawie. Po operacji, jeszcze w trakcie leczenia, zabrałem mamę do siebie – mieszkałem wtedy w Wielkiej Brytanii. Poszliśmy tam do bardzo dobrego onkologa. A on po obejrzeniu wyników badań powiedział, że operacja była niepotrzebna, a następnie zalecił, po pierwsze, odstawienie chemii, a po drugie, wprowadzenie do diety warzyw krzyżowych, czyli brokułów i kapustnych. Kazał je jeść najlepiej na surowo, ewentualnie po króciutkim gotowaniu na parze. Zaczęliśmy więc je jeść, ale no cóż, były niesmaczne.
Jednak to nie był koniec kłopotów zdrowotnych. W czerwcu 2009 r. zdiagnozowano u mnie zmiany nowotworowe w jądrze. Mając w pamięci bezsensowną operację mojej mamy, postanowiłem, że nie dam sobie nic usunąć. Zacząłem szukać alternatyw. Gdy pewnego razu nocowaliśmy u mojej teściowej, zobaczyłem na półce książki Michała Tombaka. Zaczęliśmy je czytać. Dochodzenie do tego, co powinniśmy zrobić, zajęło rok. W tym czasie przeprowadziłem sokowanie (o którym pisał Tombak), zapoznałem się z metodą Gersona zalecającą picie do 12 szklanek dziennie soku marchwiowo-jabłkowego oraz przeprowadzanie lewatyw z kawy organicznej.
Być może gdzieś popełniliśmy błąd lub coś robiliśmy niedokładnie, bo do końca się nie wyleczyliśmy. Dopiero gdy w styczniu 2010 r. przeszliśmy posty wodne, po raku nie został ślad ani u mnie, ani u mojej partnerki Agnieszki, u której w podobnym okresie, co u mnie, zdiagnozowano raka piersi.
OCL: Jednak nie poprzestaliście na tym…
Mariusz Budrowski: Dalej uczyliśmy się, dowiadywaliśmy się nowych rzeczy. I tak trwało to do 2017 r. Wtedy – dokładnie 15 sierpnia – ruszyliśmy z projektem Odmładzanie na surowo. Chcieliśmy zaproponować nieco inne podejście do tematu. Takie, w którym post jest momentem startowym, czasem, kiedy przerywasz jedzenie przemysłowe i przerzucasz się na warzywa i owoce w bardzo małych ilościach. Jednak potem nie wracasz do dawnych przyzwyczajeń, tylko budujesz z tego swój styl życia, czyli stajesz się osobą, która odżywia się naturalnie w sposób roślinny.
Na początku trafiliśmy na ścianę, totalny mur niezrozumienia: ale jak to jeść tylko warzywa i owoce?, po co?, co to w ogóle za pomysł? Musieliśmy niczym kropla drążyć skałę. Szczęśliwie dr Dąbrowska, lecząc swoich pacjentów praktycznie ze wszystkich chorób dzięki postom warzywno-owocowym, zrobiła kawał dobrej roboty. Dość powiedzieć, że w 2020 r. Rzeczpospolita opublikowała raport informujący, iż ok. 8 mln Polaków tylko okazyjnie jada mięso, a parę dni temu oglądałem film na kanale Katarzyny Bosackiej, która dotarła do danych, że 41% Polaków już przyznaje się do ograniczania mięsa – to oznacza, że już ponad 16 mln ludzi o tym myśli. To olbrzymia zmiana, w której mamy swój udział.
OCL: Skoro warzywa Wam nie smakowały, to, jak to się stało, że się do nich przekonaliście?
Mariusz Budrowski: Zaczęliśmy od tych, które znaliśmy i lubiliśmy.

OCL: No dobrze, ale jak jeść warzywa i owoce przez cały rok na naszej szerokości geograficznej?
Mariusz Budrowski: Suszyć, kisić, wekować, zakopywać w piasku w piwnicy lub tworzyć ziemianki. Dawniej tak żyliśmy – przygotowywaliśmy zapasy na zimę. Teraz uważamy, że jedzenie jest w sklepie. Tymczasem jest to de facto przemysłowa pasza pełna sztucznych, niepotrzebnych dodatków.
OCL: Wspomniałeś, że warto zacząć od poszczenia. Na czym polega post warzywno-owocowy?
Mariusz Budrowski: To naturalne narzędzie lecznicze opracowane przed znaną już obecnie w całej Polsce (i nie tylko) dr Ewę Dąbrowską. Wszystko zaczęło się skromnie, od pierwszego pacjenta, któremu dr Dąbrowska zaproponowała w 1985 r. post wodny, czyli całkowitą kilkudniową głodówkę opartą jedynie o picie (sporych ilości) wody. Efekty, mimo iż spodziewała się już wcześniej poprawy samopoczucia pacjenta, zaskoczyły ją całkowicie – bóle minęły, praca serca się unormowała, ustąpiły obrzęki kończyn… To był natomiast zaledwie początek badań i pracy, wykonanych w ciągu ostatnich 4 dekad. W tym czasie dr Dąbrowska stopniowo rozszerzała listę produktów dopuszczalnych dla osób decydujących się zastosować opracowany przez nią post.
OCL: Dla porządku uściślijmy: post dr Dąbrowskiej, post Daniela oraz post warzywno-owocowy – to kilka nazw opisujących tę samą praktykę, która polega na spożywaniu wyłącznie warzyw i owoców.
Mariusz Budrowski: Ale nie wszystkich! Wyłącznie tych niskoskrobiowych. Lista warzyw dozwolonych jest dosyć szeroka, natomiast wśród owoców zaleca się wyłącznie jabłka, cytryny i grejpfruty, jednak w ilościach raczej dekoracyjnych niż jako składniki dominujące.
Natomiast co do nazewnictwa, to choć post Daniela był pierwotnie podejmowany przez osoby skupiające się na duchowym aspekcie powstrzymywania się od jedzenia, a dieta dr Dąbrowskiej powstała z myślą o efektach zdrowotnych, to ich założenia są takie same.
OCL: Czyli to taka skondensowana dieta odchudzająca?
Mariusz Budrowski: Sam post nie jest dietą odchudzającą, chociaż oczywiście prawidłowo przeprowadzony powoduje znaczący spadek wagi ze względu na ograniczoną podaż kalorii, które przyjmujemy w trakcie jego trwania – powinno to być maksymalnie 800 kcal dziennie. Jego cel jest jednak dużo szerszy. Chodzi o oczyszczenie organizmu z toksyn i złogów, które latami zbierają się w różnych zakamarkach naszego organizmu, oraz ogólnoustrojową poprawę jego funkcjonowania. Wszystko to za pomocą niesamowitego narzędzia, w które wyposażyła nas natura i nasza własna fizjologia, a o którym rzadko mamy jakiekolwiek pojęcie, czyli autofagii. Ten pochodzący z greki termin oznacza „samozjadanie się” i określa jeden z procesów zachodzących w żywej komórce.
Choć samo zjawisko autofagii, w różnych aspektach, jest nam znane od wielu lat, to dopiero w 2016 r. prof. Yoshinori Ōsumi został uhonorowany Nagrodą Nobla za odkrycie jego mechanizmów. W skrócie rzecz ujmując: w pewnych sytuacjach część komórki zostaje otoczona błoną i zamknięta w pęcherzyku noszącym nazwę autofagosomu. W ten sposób komórka oddziela ją od innych swoich struktur wewnątrzkomórkowych. Następnie do takiego pęcherzyka wprowadzane są enzymy trawienne i jego zawartość ulega rozkładowi na substancje proste (aminokwasy, kwasy tłuszczowe, cukry, nukleotydy). Mogą one być ponownie zużytkowane przez komórkę jako elementy budulcowe – służące do wytworzenia nowych struktur – lub jako „paliwo”, z którego uzyska energię niezbędną do podtrzymania procesów życiowych. Można zatem powiedzieć, że autofagia jest formą efektywnego „recyklingu” struktur wewnątrzkomórkowych.
Kiedy organizm pości, przechodzi bardzo intensywny i trudny dla siebie czas. Nasze ciało jest jednak tak wspaniale skonstruowane, że w pierwszej kolejności pozbywa się – spala – to, czego nie potrzebuje. Zabiera się zatem za tłuszcz, a wraz z nim ogromne ilości toksyn, które się w nim zgromadziły. Pozbywa się również starych czy uszkodzonych komórek, co prowadzi m.in. do powstawania w ich miejsce nowych i zdrowych oraz czego efektem jest właśnie regres wielu różnych chorób. Nasze ciało to wspaniała konstrukcja, która posiada sama w sobie lekarstwa niemal na wszystko, co złe w środowisku wokół nas!
OCL: Kiedy post owocowo--warzywny nie działa, a szkodzi?
Mariusz Budrowski: Jak wszystko, co robimy w sposób nieprzemyślany czy też nie stosując się do przyjętych zasad, tak i dieta dr Dąbrowskiej może nam poważnie zaszkodzić. Najpoważniejszy błąd, jaki popełniają osoby ją stosujące, to powracanie po poście do starych nawyków. Nawet jeżeli damy radę wytrzymać przepisowe 42 dni i będziemy czuć się wspaniale, jak nowi, to wracając do niezdrowego żywienia sprzed postu, możemy spodziewać się nie tylko stopniowego nawrotu wszystkich chorób, których doświadczaliśmy, ale także pojawienia się nowych, na które wyposzczony organizm może być narażony.
Poza tym osoby z cukrzycą typu 1, jeżeli zdecydują się na przeprowadzenie postu, powinny robić to pod ścisłą kontrolą swojego lekarza, bo tu nawet małe błędy mogą być śmiertelnie niebezpieczne.
OCL: Kiedy warto rozważyć stosowanie postu Daniela?
Mariusz Budrowski: Każdy moment jest dobry. Jednak z doświadczenia wiem, że do podjęcia trudu zmian skłaniają nas zwykle ból i choroba. Oczywiście nie oznacza to, że zachęcam do czekania, aż nadejdą. Lepiej zacząć, nim to się stanie.
Jestem przekonany, że to niemożliwe, aby natura obdarzyła nas ułomnymi ciałami, ot tak dla zasady. Nie miałoby to nic wspólnego z doborem naturalnym – gdyby tak było, wyginęlibyśmy jeszcze na etapie jaskini. Zwykle, kiedy się rodzimy, jesteśmy elastyczni, pełni energii, zdrowi i ciekawi świata. Czemu zatem nie jesteśmy w stanie zachować tego stanu na dłużej niż kilkanaście lat? W dużej mierze winne są nasza uboga w wartości odżywcze dieta i siedzący tryb życia. Jeśli nie wierzysz, zacznij chodzić na spacery i zastąp jeden mączno-mięsny posiłek dziennie świeżymi warzywami. Różnicę poczujesz od razu.

Jak pokazują statystyki prowadzone w Stanach Zjednoczonych, jeszcze 30-40 lat temu co 20. osoba mogła zachorować na raka, natomiast dzisiaj ryzyko to dotyczy już co 3. osoby. W tym czasie wprowadziliśmy ok. 10 tys. dodatków do żywności – smakowych, kolorystycznych, zapachowych przeciwzbrylaczy etc.One nie zostały przebadane. Przyjęto jakieś bezpieczne dawki, nie zastanawiając się, jak oddziałują z innymi, czy one się nie kumulują z upływem lat. Dziś, gdy czytasz etykietę na opakowaniu, okazuje się, że na 17 wymienionych na niej składników 12 jest niepotrzebnych!
OCL: To jak wrócić do czasów sprzed 40 lat?
Mariusz Budrowski: To pytanie zadaje sobie coraz więcej ludzi. Post jest fajnym początkiem – taki reset i restart. Wtedy ciało dostaje informację, że nadchodzi zmiana, a co zmieniać i jak to robić, będę opowiadać w kolejnych artykułach. Istotne, by być porządnie przygotowanym do postu, wiedzieć, jak ma on przebiegać, jak z niego wyjść, mieć już wypróbowane przepisy, aby myślenie o przygotowywaniu sobie jedzenia dodatkowo nie powodowało stresu.
OCL: Dziękuję za rozmowę.