Czy picie alkoholu zwiększa ryzyko nowotworów?

Nagłówki w mediach dotyczące zagrożeń związanych z alkoholem to w dużej mierze sianie paniki w niewielkim stopniu oparte na faktach – pisze Tony Edwards.

Artykuł na: 17-22 minuty

Chcesz przeczytać straszne historie na temat diety? Ogłoś, że jedzenie czy picie czegoś jest równie szkodliwe jak palenie papierosów, a z pewnością pojawią się w prasie paniczne nagłówki. "Ile papierosów jest w butelce wina?" – to dziwaczny tytuł artykułu naukowego opublikowanego w czasopiśmie BMC Public Health1. Wkrótce po nim ukazała się kolejna publikacja2, tym razem w The Lancet, głosząca "Nawet drink dziennie zwiększa ryzyko udaru mózgu".

Czy alkohol jest szkodliwy?

Skoro 2 badania dotyczące alkoholu opisano na łamach renomowanych czasopism, więc media założyły ich prawdziwość. Jednakże uważna analiza pełnych tekstów artykułów ujawnia, że badania te niewiele wnoszą do opublikowanych w ciągu ostatnich 50 lat prac z tego zakresu. Ponadto ich słabości metodologiczne sprawiają, że daleko im do roli rozstrzygających.

Oba artykuły wyrażają frustrację autorów z powodu półwiecza pozornie sprzecznych dowodów. Otóż okazuje się, że alkohol może zarówno sprzyjać, jak i szkodzić zdrowiu. O ile nadmierne spożycie alkoholu jest szkodliwe, to niewielkie codzienne popijanie go może być dla niego korzystne – znacząco obniża zwłaszcza ryzyko wystąpienia chorób serca3. Faktu tego nie może przełknąć wielu przedstawicieli medycznego establishmentu.

Badanie z udziałem 12 tys. lekarzy wykazało, że ci, którzy pili alkohol, żyli znacznie dłużej niż ich koledzy abstynenci

W rezultacie w ciągu ostatnich kilku lat podejmowano wysiłki w celu publikacji badań medycznych, z których wnioski są takie, że alkohol jest jednakowo szkodliwy, a tym samym ów zdrowotny paradoks tak naprawdę nie istnieje. Analiza opisana na łamach czasopisma The Lancet to dobry przykład. Na pierwszy rzut oka to wysoce wiarygodne badanie – dziesięcioletnie porównanie danych dotyczących 0,5 mln osób, zarówno pijących, jak i abstynentów. Wrażenie robiło również to, że jednym z autorów był światowej sławy epidemiolog – prof. sir Richard Peto z Uniwersyetu Oksfordzkiego – jeden z pionierów analiz łączących palenie tytoniu z rakiem płuc w latach 70. XX w.

Tu jednak pojawia się problem: półmilionową populację w badaniu tego naukowca stanowili w całości Chińczycy. Dlaczego to problem? Ponieważ mniej więcej połowa mieszkańców wschodniej Azji posiada wyjątkowy zestaw przetwarzających alkohol enzymów, przez co stanowią dużą rzadkość w zakresie zdrowotnych konsekwencji konsumpcji napojów wyskokowych. Prof. Peto i jego zespół twierdzą, że wybrani przez nich pijący mieli enzymy podobne do Europejczyków. Jednakże kontrolna grupa abstynentów już nie, przez co obie te populacje były odmienne genetycznie, co tym samym poważnie podważa słuszność jakiegokolwiek porównania.

A to nie koniec problemów. Kolejną godną uwagi różnicą w tej populacji jest chińska kultura picia. Większość pijących Chińczyków to mężczyźni, większość chińskich drinków to bardzo mocne napoje alkoholowe, a duża część konsumpcji odbywa się w środowisku, gdzie pije się dużo alkoholu w krótkim czasie. Od lat wiadomo, że najbardziej szkodliwym rodzajem alkoholu są napoje wysokoprocentowe, a najbardziej szkodliwym wzorcem picia jest upijanie się.

Niemniej jednak badanie to wykazało niezwykle niewiele negatywnych skutków picia. Okazało się np., że pijący są w równym stopniu narażeni na zawał, jak abstynenci. Jedyna znacząca różnica zdrowotna dotyczyła dwóch głównych typów udaru mózgu: o 58% było wyższe ryzyko wystąpienia udaru krwotocznego (kiedy w mózgu pęka naczynie krwionośne) oraz o 27% wyższe prawdopodobieństwo udaru niedokrwiennego (kiedy przepływ krwi jest zablokowany lub utrudniony).

Dotyczyło to głównie pijących, ale w praktyce nie ma to wielkiego znaczenia. Z badania wynika jedynie, że dużo pijący Chińczycy są mniej niż dwukrotnie bardziej narażeni na wystąpienie udaru mózgu. Dla kontrastu: osoby dużo palące są 25 razy bardziej zagrożone zachorowaniem na raka płuc. Niemniej jednak prof. Peto i jego zespół odtrąbili te odkrycia jako wielki sukces, przede wszystkim dlatego, że nie było żadnych dowodów na jakiekolwiek zdrowotne korzyści wynikające z niskiego spożycia alkoholu. To, jak stwierdzili, było pokaźnym gwoździem do trumny jego wartości jako zdrowego toniku.

Dowody są przytłaczające – o ile nadmierne spożycie alkoholu może być szkodliwe, niewielkie codzienne popijanie jest korzystne

Nie zauważyli jednak, że było to całkowicie przewidywalne, biorąc pod uwagę chiński wzorzec picia. Spożywanie dużej ilości alkoholu w krótkim czasie nigdy nie sprzyja zdrowiu, co potwierdziło najnowsze badanie z udziałem pijących Finów (podobno najbardziej niesławnych pijaków w Europie)4. Nawet gdy łączne spożycie, uśrednione w ciągu tygodni czy miesięcy, pozostaje niskie, jeśli odbywa się w ramach upijania się, może mieć niebezpieczny wpływ na pewne kluczowe enzymy wątrobowe, czego skutki uboczne odczuwa cały organizm.

Najdziwniejszym aspektem opisanej na łamach magazynu The Lancet analizy jest fakt, że przeczy ona wcześniejszym odkryciom samego prof. Peta. Badanie ok. 12 tys. brytyjskich lekarzy przemawiające za połączeniem papierosów z rakiem płuc stało się ono przełomem i rozpoczęło dzisiejsze antytytoniowe ustawodawstwo. Jednak, choć rzadko się o tym wspomina, wykazało ono również, że pijący alkohol medycy byli znacznie mniej narażeni na zgon wskutek szeregu śmiertelnych chorób. Ci, którzy spożywali napoje wyskokowe, żyli istotnie dłużej niż ich niepijący koledzy5.

Alkohol a nowotwory

Być może w celu zbadania tych sprzecznych z intuicją wyników w połowie lat 90. XX w. prof. Peto połączył siły z amerykańskimi naukowcami w celu śledzenia przyczyn zgonów 0,5 mln Amerykanów. Skutek? Ponownie, jak poprzednio, okazało się, że abstynenci żyli krócej niż pijący, w dużej mierze z powodu większej częstości występowania chorób serca w tej populacji. Korzyści zdrowotne miłośników trunków podawano najczęściej w odniesieniu do umiarkowanego spożycia alkoholu, utrzymywały się jednak również przy znacznie wyższych dawkach6. Niemniej jednak o wcześniejszych badania prof. Peta nie wspomniano w ramach jego najnowszej chińskiej współpracy.

Umiarkowane spożycie alkoholu, a w szczególności wina, wydaje się związane z profilaktyką raka piersi

Co więcej, główni autorzy artykułu, który ukazał się na łamach czasopisma BMC Public Health, porównujący zagrożenia związane z piciem do ryzyka dotyczącego palenia papierosów, to 2 brytyjscy orędownicy ograniczeń spożycia alkoholu. Stanowi to potencjalny konflikt interesów, o którym nie poinformowano ani w ich publikacji, ani opinii publicznej. Niejasne było również to, że analiza była po prostu ich własną niespecjalistyczną oceną istniejących informacji na ten temat, a nie nowym badaniem. Tymczasem ich wnioski były wyjątkowe w całej historii badań nad alkoholem. "Picie butelki wina tygodniowo wiąże się ze zwiększonym przez całe życie ryzykiem wystąpienia nowotworu, co odpowiada wypalaniu 10 papierosów tygodniowo przez kobiety, a 5 przez mężczyzn" – napisali badacze.

Sprawdźmy to stwierdzenie w świetle faktycznych dowodów. Jak przyznają autorzy publikacji na łamach BMC Public Heath, najczęściej występującym u kobiet typem nowotworu jest rak piersi. 10 lat temu 2 francuscy biostatystycy przeprowadzili dogłębną analizę ryzyka jego rozwoju w populacji 1,5 tys. mieszkanek południowej Francji7. Wybrali rejon Hérault, "gdzie picie wina jest integralną częścią nawyków dietetycznych ludności", i zidentyfikowali wszystkie pacjentki – bez względu na wiek – u których w ciągu dwóch lat zdiagnozowano raka piersi. Następnie szczegółowo przeanalizowali styl życia tych kobiet, w tym rodzaj pitego przez nie alkoholu, częstość konsumpcji i ilość spożywanych trunków. Podobnie przyjrzano się grupie kontrolnej zdrowych Francuzek.

Wyniki były oszałamiające. Żaden z przypadków raka piersi nie wydawał się jakkolwiek powiązany ze spożyciem alkoholu, bez względu na jego ilość lub rodzaj. Na marginesie warto nadmienić, że najważniejszym związanym ze stylem życia czynnikiem połączonym z tym rodzajem nowotworu było "wysokie spożycie czerwonego mięsa" (które mniej więcej podwajało prawdopodobieństwo zachorowania). Picie alkoholu w ilości do 12 g dziennie (odpowiednik bardzo dużego kieliszka wina) tak naprawdę obniżało ryzyko wystąpienia raka piersi – prawie o połowę. Najsilniejsza ochrona dotyczyła kobiet spożywających ten trunek codziennie, jakkolwiek żadnych korzyści nie wykazano w przypadku popijania "sporadycznego". Większa konsumpcja wina nie zwiększała ryzyka wystąpienia raka piersi. "Niewielkie regularne spożycie wina obniża prawdopodobieństwo rozwoju tego nowotworu" – wywnioskowali autorzy. Dlatego też "być może nie jest właściwe doradzanie wszystkim pijącym alkohol, szczególnie wino, w niewielkich ilościach redukcję konsumpcji" – napisano.

W 2014 r. bardzo podobne wyniki uzyskali greccy naukowcy z Uniwersytetu Harokopio w Atenach w populacji Greczynek. Donieśli oni, że "umiarkowana konsumpcja alkoholu, a w szczególności wina, wydaje się związana z profilaktyką raka piersi"8. Oczywiście dobrze wiadomo, że Francuzki i Greczynki są szczególnie zdrowe, głównie dzięki stosowanej przez nie diecie śródziemnomorskiej. Jednakże amerykańskie miłośniczki wina nie odbiegają od nich daleko pod względem zapadalności na raka piersi. W badaniu sponsorowanym przez amerykański Narodowy Instytut Raka, z udziałem ponad 13 tys. kobiet, spośród których u około połowy zdiagnozowano ten nowotwór, okazało się, że te pijące ten trunek w ogóle nie były obciążone dodatkowym ryzykiem9.

Jaki wpływ na nowotwory ma picie wina?

Co jednak z mężczyznami, w przypadku których – jak również stwierdzono – picie butelki wina tygodniowo też jest równie szkodliwe jak palenie papierosów? W męskiej populacji główne zabójcze nowotwory to rak płuc, prostaty i jelita. W badaniu z udziałem 84 170 Amerykanów naukowcy z grupy badawczej Kaiser Permanente Research z Pasadeny w USA wykazali, że wraz z każdym wypitym kieliszkiem czerwonego wina na miesiąc, ryzyko wystąpienia raka płuc obniżało się o 2%. Najistotniejsza korzyść – oszałamiająca 85-procentowa redukcja – widoczna była u byłych palaczy pijących więcej niż kieliszek czerwonego wina dziennie10.

Istnieją spójne dowody dotyczące obu płci, według których picie wina nie tylko nie powoduje żadnych poważnych nowotworów, lecz także tak naprawdę może im zapobiegać

Wino, spożywane w umiarkowanych ilościach do posiłków, to jeden z najbardziej prozdrowotnych naturalnych produktów na świecie

Tymczasem w metaanalizie siedemnastu badań dotyczących związku pomiędzy spożyciem alkoholu a rakiem płuc wykazano o ok. 30% obniżone ryzyko wystąpienia nowotworu w grupie miłośników wina. Wpływ protekcyjny był przy tym najsilniejszy w przypadku starszych mężczyzn i palaczy papierosów11.

Również rak prostaty znacznie rzadziej występuje u pijących wino mężczyzn. W badaniu z 2005 r., które przeprowadzili amerykańscy naukowcy z Centrum Badań nad Rakiem Freda Hutchinsona w Seattle, "wykazano, że każdy dodatkowy kieliszek czerwonego wina na tydzień powoduje statystycznie znaczące 6% obniżenie względnego ryzyka rozwoju raka prostaty"12. Innymi słowy: im więcej wina, tym przyjemniej – a szczególnie w najcięższych przypadkach choroby. "Im większa złośliwość kliniczna nowotworu prostaty, tym silniejszą redukcję ryzyka obserwowano" – informowała główna autorka badania dr Janet Stanford. "Wśród mężczyzn spożywających 4 lub więcej 112 militrowych kieliszków czerwonego wina na tydzień zaobserwowaliśmy ok. 60% obniżenie częstości występowania bardziej złośliwych rodzajów raka prostaty" – napisali naukowcy.

Mniej oszałamiające, ale wciąż pomyślne, wyniki uzyskano w badaniu kohortowym przeprowadzonym w Holandii. W jego ramach przez ponad sześć lat śledzono stan zdrowia prawie 60 tys. mężczyzn. Nie zaobserwowano żadnego wpływu na ryzyko wystąpienia raka prostaty w grupie uczestników pijących czerwone wino, niezależnie od jego ilości13.

Również jelita wydają się przez wino chronione. Duńscy naukowcy ogłosili jego "przeciwnowotworowy wpływ" po piętnastoletnim badaniu z udziałem prawie 30 tys. osób14. Potwierdza to kolejna szeroko zakrojona analiza przeprowadzona przez badaczy z brytyjskiego Uniwersytetu Cambridge – wśród prawie 25 tys. badanych w grupie pijących wino zaobserwowano o ok. 40% redukcję ryzyka wystąpienia raka jelita grubego15.

A zatem istnieją spójne dowody dotyczące obu płci, według których picie wina nie tylko nie powoduje żadnych poważnych nowotworów, lecz także tak naprawdę może im zapobiegać. I to pomimo że wiodące brytyjskie czasopismo medyczne, którego publikacje są rzekomo recenzowane, jest gotowe zadeklarować, że "picie butelki wina tygodniowo ma związek ze wzrostem ryzyka wystąpienia raka w ciągu całego życia, porównywalnym z wypalaniem 10 papierosów tygodniowo przez kobiety, a 5 przez mężczyzn". Z dowodów jasno wynika, że wino, spożywane w umiarkowanych ilościach do posiłków, to jeden z najbardziej prozdrowotnych produktów na świecie16. Następnym razem, gdy przeczytasz przerażające historie na temat tego wydłużającego życie napoju, pamiętaj o tym: jeśli brzmią zbyt źle, by były prawdziwe, nie są prawdziwe.

Tony Edwards jest autorem książki pt. "The Good News About Booze" ("Dobre wiadomości na temat alkoholu"), Premium Publishing, 2013.

Bibliografia
  1. BMC Public Health, 2019; 19: 316
  2. Lancet, 2019; 393: 1831–42
  3. Addiction, 2017; 112: 968–1001
  4. Alcohol, Mar 16, 2019
  5. BMJ, 1994; 309: 911
  6. N Engl J Med, 1997; 337:1705–14
  7. Ann Epidemiol, 2008; 18, 467–75
  8. Nutr Cancer, 2014; 66: 810–7
  9. Cancer Epidemiol Biomarkers Prev, 2009; 18: 1007–10
  10. Cancer Epidemiol Biomarkers Prev, 2008; 17: 2692–9
  11. Cancer Epidemiol Biomarkers Prev, 2007; 16: 2436–47
  12. Int J Cancer, 2005; 113: 133–140
  13. Cancer Causes Control, 1999; 10: 597–605
  14. Gut, 2003; 52: 861–7
  15. Cancer Epidemiol, 2009; 33: 347–54
  16. Diseases, 2018; 6: E73
Autor publikacji:
ARTYKUŁ UKAZAŁ SIĘ W
O Czym Lekarze Ci Nie Powiedzą 7/2021
O Czym Lekarze Ci Nie Powiedzą
Kup teraz
Wczytaj więcej
Nasze magazyny