Cukier z pestką? Obalamy mity związane ze spożywaniem owoców

Fruktoza zabija i jest dziełem diabolicznych zakusów natury? Obalamy mity związane ze spożywaniem owoców.

Artykuł na: 17-22 minuty
Zdrowe zakupy

Nim zaczniemy przygodę z wi­tarianizmem, warto uświadomić sobie, co i dlaczego warto jeść na surowo, a także przygotować się do tej znaczącej zmiany w ży­ciu. Zacznijmy zatem od pod­staw, od owoców i warzyw.

Wszyscy mamy za sobą lekcje biologii w szkole, a dział dotyczą­cy ludzkiego ciała zawsze cieszy się sporym zainteresowaniem uczniów. Mimo to większość z nas nie rozumie tak naprawdę pod­stawowych reguł, którymi rządzą się organizmy istot żywych – a do­tyczą one wszystkich stworzeń na naszej planecie, niezależnie od tego, czy mowa o roślinie, czy zwierzęciu (w tym również czło­wieku). I tak np. w największym stopniu brakuje nam podstawo­wej wiedzy w zakresie żywienia.

Czynność tak prosta i naturalna obrosła w niezliczone mity, pod­kręcane jedynie przez wielkie sieci spożywcze, które nie dbają przecież o nasze zdrowie, tylko o swój interes. Gdyby mogły zaro­bić tak duże pieniądze na sprze­daży pomarańczy czy marchewki, jakie uzyskuje się np. ze sprzeda­ży ciastek, lodów, chipsów i wielu innych rodzajów słodyczy stworzonych przez człowieka, za­pewne właśnie te produkty byłyby nam polecane. Fakty są jednak inne. Jedynym rozwiązaniem wy­dostania się z szaleństwa komercji i wszechobecnego marketingu, który z każdym rokiem zubaża nas i niszczy jako społeczeń­stwo i jako jednostki, jest powrót do korzeni oraz zastanowienie się, co nam szkodzi, a co służy.


Naszym papierkiem lakmuso­wym w tym doświadczeniu musi być natura – czyli głębokie wej­rzenie w to, co stworzyła dla nas ziemia i jak od milionów lat re­aguje na to nasze ciało. W związ­ku z tym jednak, że jako ludzie odeszliśmy od natury już zbyt daleko i nie potrafimy słuchać naszych ciał oraz instynktów, po­służymy się nauką w najprostszej i dostępnej dla każdego formie i w tym oraz w następnym arty­kule odpowiemy sobie na kilka pytań, m.in. zastanowimy się, czy można jeść owoce bez ograniczeń, jakie mity narosły wokół nich i dlaczego należy jak najszybciej uciekać od dietetyków, trene­rów i „znawców”, którzy radzą nam odstawić owoce ze wzglę­du na szkodliwość cukru…

Co składa się na naszą codzienną dietę?

W codziennym użyciu mamy do czynienia z kilkoma ro­dzajami węglowodanów po­chodzenia naturalnego, które zupełnie niepotrzebnie źle się nam kojarzą. Przyjrzyjmy się każdemu z nich, aby zrozumieć, dlaczego nie powinno tak być.

Glukoza to podstawowy składnik życia na Ziemi

Najważniejszy dla większości organizmów na naszej planecie. My natomiast kojarzymy glukozę przede wszystkim z ba­daniami krwi i paniką ze strony zarówno pacjenta, jak i lekarza, gdy wskaźniki pokazują jej nad­miar w organizmie. Warto jednak wiedzieć, że glukoza jest podsta­wowym składnikiem odżywczym m.in. dla ludzi i przechowywana jest w organizmach żywych pod postacią skrobi (w roślinach) i glikogenu (u zwierząt). Stanowi jednocześnie najlepiej przyswa­jalny dla człowieka cukier.



Problem nie leży w glukozie ani w żadnym innych cukrze, ale przede wszystkim w jej pocho­dzeniu, a następnie dopiero ilości w naszej diecie z tego konkretnego źródła. Glukoza w roślinach po­wstaje w wyniku znanego wszyst­kim procesu zwanego fotosyntezą. W organizmie ludzkim natomiast magazynowana może być dzięki źródłom z zewnątrz, ale w przy­padku, gdy nie jest dostarczana w wystarczającej ilości, potra­fimy wytwarzać ją sami w pro­cesie zwanym glukoneogenezą. W związku z tym, że jest głównym źródłem energii dla naszych ko­mórek, jeżeli nie dostarczamy jej w postaci naturalnej, czyli z roślin, pozbawiamy komórki pożywienia potrzebnego do życia. Tutaj właśnie wkracza wspo­mniany proces glukoneogenezy, w który wyposażyła nas ewolucja.

Polega on na przemianie obecnych w or­ganizmie białek i tłuszczów na glukozę w celu odżywienia organizmu. Nie jest to jednak proces, który zachodzi bez konsekwencji. Jego założeniem jest działanie w sytuacjach ekstremal­nych. My natomiast korzystamy z jego dobrodziejstw przez większość życia, rezygnując z jedzenia owoców na rzecz produktów białkowych, od kiedy KTOŚ wmówił nam, że owoce są szkodliwe dla naszego zdrowia ze względu na zbyt dużą ilość cukru – w formie naturalnej życiodajnego i potrzebnego – i skra­cając sobie w ten sposób życie…

Błonnik, skrobia, sacharoza i fruktoza z nocnych koszmarów

Do zdrowego funkcjonowania nasze ciała potrzebują również błonnika, któ­ry – o czym rzadko się mówi – również jest cukrem w formie polisacharydu. Składnik ten jest nie tylko czynni­kiem „porządkującym” pracę naszych jelit oraz wypełniającym żołądek, ale również stanowi pożywkę dla bakterii obecnych w naszym ciele – zdrowych dla naszego organizmu i niezbędnych, aby zachować m.in. wysoką odpor­ność na choroby – bo, jak wiadomo, odporność zaczyna się w jelitach! I uwaga, niespodzianka, błonnik to kolejny składnik naszej diety, któ­ry naturalnie występuje w roślinach – w proporcjach idealnych…

Kolejnym typem cukru teoretycznie dosyć dla nas istotnym, chociaż możemy się bez niego obyć, jest skrobia – dlacze­go nie jest konieczna? Ponieważ skrobia jest po prostu rodzajem skoncentro­wanego źródła glukozy, którą możemy dostarczyć do organizmu w wystarcza­jącej ilości bez spożywania produktów skrobiowych. Większość roślin jednak, które zawierają ją w dużej ilości, to wa­rzywa, których nie jemy na surowo (i nie powinniśmy), np. ziemniaki.

Niestety, muszę to napisać: obróbki termicznej w przypadku skrobi w ogóle nie polecam – nawet tak uwielbiane przez nas wszystkich ziemniaki mogą być szkodliwe ze względu na bardzo szybkie oraz nadmierne podnoszenie poziomu glukozy we krwi, co prowa­dzi do nadmiernej produkcji insuliny i w konsekwencji do produkcji tłuszczu lub też oporności tkanek na insulinę, z którą według wielu badań problem ma już znaczna część społeczeństwa (w dalszym ciągu niezdiagnozowana, ale doświadczająca wielu jej objawów w codziennym życiu).

produkty zbożowe
Dziś powiem tyle: skrobia stanowi również jedno z największych uzależ­nień współczesnego człowieka. W naj­gorszej możliwej formie występuje w chlebie, płatkach śniadaniowych czy makaronach – tutaj nie dosyć, że mamy do czynienia z dużą ilością „skoncen­trowanego” cukru, to na dodatek nie otrzymujemy wartości odżywczych obecnych np. w ziemniakach (nawet po poddaniu ich obróbce termicznej).

Powszechna na naszych stołach sacharoza (tzw. dwucukier, złożony z cząsteczki glukozy i cząsteczki fruk­tozy) to kolejny cukier, który dostarcza nam energii bardzo szybko. Dlatego też w przemyśle spożywczym wykorzy­stuje się ją do produkcji jedzenia, które niesamowicie uzależnia ze względu na dysproporcję stosunku sacharozy do innych składników. Do takiej nierów­nowagi nigdy nie dochodzi w pożywie­niu pochodzenia naturalnego, które nie jest poddane obróbce i przetworzeniu.

I wreszcie fruktoza… Do tej prze­rażającej, groźnej i zabójczej formy cukru, występującego w największej ilości w owocach, przed którym ostrze­gają nas dietetycy, eksperci wszelkiej maści, a nawet (niestety!) własne matki… Ileż razy słyszeliśmy: „Nie jedz już tych bananów na wieczór, mają za dużo cukru. Może zjedz lepiej płatki z mlekiem, białka trochę…”.



Jakże niesamowicie potrafimy utrud­niać sobie życie, odchodząc od natu­ry! Aż dziwne, że nikt do tej pory nie upowszechnił aparatów tlenowych jako naszych codziennych towarzyszy i zdrowszej alternatywy dla samodziel­nego oddychania! Tak, wiem, w świetle zanieczyszczenia środowiska być może nie byłby to taki całkiem głupi pomysł… To jednak, co chcę naświetlić, to upór człowieka, aby w imię „rozwoju cywi­lizacji” poszukiwać rozwiązań, które tylko pozornie ułatwiają życie. Bo cóż jest prostszego od zjedzenia jabłka czy banana? A mimo to szukamy powo­dów, aby nie jeść pożywienia, które jest dla nas najbardziej naturalne.

Quote icon
Natura tak pięknie to wszystko ułożyła, że owo­ce i warzywa, które jako ludzie możemy bez problemu spożywać na surowo, są jednocześnie ideal­nie zbilansowane pod względem odżywczym i energetycznym dla naszych organizmów.

To co w końcu z tą straszną fruk­tozą? Jako składnik sacharozy lub jako pojedynczo występujący cukier ma bardzo niewielki procentowo udział w składzie owoców – jest to zaledwie 5-10% w zależności od konkretnego owocu. I mam dobrą wiadomość dla wszystkich strachliwych: natura tak pięknie to wszystko ułożyła, że owo­ce i warzywa, które jako ludzie możemy bez problemu spożywać na surowo, są jednocześnie ideal­nie zbilansowane pod względem odżywczym i energetycznym dla naszych organizmów. Żeby zrobić sobie krzywdę, jedząc owoce, mu­sielibyśmy spożyć kilkanaście czy nawet kilkadziesiąt bananów na raz. Przypominam jednak, że śmier­cią grozi nam wypicie w szybkim tempie 6 l zwykłej, czystej wody – zrobić sobie krzywdę można za­tem absolutnie w każdy możliwy sposób, po prostu przesadzając.

Aby jednak pokazać skalę i róż­nicę, porównajmy skutki zjedzenia kilograma bananów albo nawet ki­lograma gotowanych ziemniaków do zjedzenia kilograma czekolady mlecznej – zdrowy organizm być może wyjdzie z tego cało, ale wystarczy drobna insulinooporność i szpital będzie pierwszym, a być może i ostatnim miejscem, które zoba­czymy po takim posiłku… Po ki­logramie bananów może nas co najwyżej rozboleć brzuch z przepełnienia, co minie i tak niezwykle szybko ze względu na to, że nasz organizm bardzo sprawnie radzi sobie z dużą ilością pożywienia roślinnego.

Fruktoza i naturalnie występujące cukry poza roślinami

Tak jak wspomniałem, wszystko to, co jesteś w stanie z bogatego zbioru warzyw i owoców zjeść ze smakiem na surowo, powinno być stałym składnikiem Twojej diety – to takie proste! Natura urządziła to na tyle inteligentnie, że nawet nie musisz się nad tym zastanawiać. A jeśli chcesz wiedzieć więcej na temat mechanizmu zjadania owoców, po­myśl sobie o ich smaku – czy Twoje mechanizmy obronne pozwoliłyby Ci odczuwać przyjemność ze zjedzenia owoców, gdyby były dla Ciebie złe?

Pytam nie bez powodu, bo idzie za tym pewna nauka, którą można jak zawsze poprzeć przykładem… Wyobraź sobie jabłoń z pełnymi, pięk­nymi, czerwonymi owocami, a w tych owocach liczne pestki. Pierwotnie człowiek zrywał jabłko bezpośrednio z drzewa, jabłko ulegało strawieniu, a człowiek wydalał razem z kałem nie­strawione pestki owocu, w ten sposób wspomagając rozmnażanie rośliny. Coś jednak musiało człowieka (i inne zwierzęta) do tych owoców przycią­gać, a jest to niezmiennie słodycz, czyli cukier, który jest naturalnym, koniecznym i zdrowym składnikiem naszych organizmów i musi być dostarczany z zewnątrz, abyśmy cie­szyli się zdrowym i długim życiem – z naturalnych dla nas źródeł!

W wyniku wtrącania się człowieka w przyrodę jest kilka produktów, o któ­rych myślimy, że są zdrowe, naturalne i, krótko mówiąc, bezpieczne.

  • Jednym z nich jest tworzony na bazie kuku­rydzy syrop glukozowo-fruktozowy, będący składnikiem większości prze­tworzonych sklepowych produktów, które kupujemy bezrefleksyjnie i nie czytając ich składu… Syrop ten ma mi­nimum 42% fruktozy i żadnych innych składników w sobie, które by neu­tralizowały w jakikolwiek sposób jego działanie. Nie jest zatem jedynie jałowy, jest po prostu antyodżywczy. W takiej ilości i w takiej formie fruk­toza zabija Twój organizm, prowadząc np. do niealkoholowego stłuszczenia wątroby i wielu innych patologii w or­ganizmie. I uwaga, to nie są skrajne przypadki ludzi, którzy wcale o siebie nie dbali, to wynik standardowej co­dziennie stosowanej europejskiej diety, w której na porządku dziennym jest chleb, płatki śniadaniowe, dżem, miód czy ciasteczka czasu do czasu.
  • Drugim produktem, z którego szko­dliwości teoretycznie zdajemy sobie sprawę, ale rzadko idzie za tym głębsze zastanowienie, jest biały cukier, któ­rego produkcja wyklucza ze składu praktycznie wszelkie inne składniki zawarte w burakach, a zostawia szkodliwy i jałowy produkt o za­wartości ponad 50% fruktozy.
  • Na końcu wspomnę o miodzie. Radzę go w dużych ilościach uni­kać ze względu na ogromną ilość fruktozy, w proporcji dla człowieka niezwykle szkodliwej (ok. 40%).
Autor publikacji:
Mariusz Budrowski

Specjalista i praktyk zdrowego żywienia, witarianin i twórca projektu Odmładzanie na surowo oraz Surowego Życia. Propaguje surową dietę oraz sokoterapię jako recepty na zdrowie. Współautor książek, m.in. „Surowe zdrowie” czy „Moje 90 dni”.
Więcej na odmladzanienasurowo.com

Zobacz więcej artykułów tego eksperta
Wczytaj więcej
Nasze magazyny