Niedobory witaminy B zwiększają ryzyko pojawienia się depresji - czy to możliwe?

Stres i lęk należą do schorzeń najpowszechniej diagnozowanych i nadmiernie medykalizowanych, choć w wielu przypadkach, jak odkryła Celeste McGovern, rozwiązaniem może być po prostu pigułka witaminowa.

Artykuł na: 23-28 minut

Elisa Black przeprowadziła się z powro­tem do rodzinnego domu, gdy miała 25 lat, ponieważ nie była w stanie po­radzić sobie samodzielnie. Zamknęła się w pokoju na 3 miesiące, gdyż była przeko­nana, że umrze, jeśli tylko wyjdzie z domu. Już jako dziecko Elisa była nerwowa; gdy była mała, rozwinęły się u niej obsesje związane z błot­nistymi kałużami, czyhającymi, by pochłonąć jej rodziców. W miarę dorastania pojawiały się nowe fobie: lęk przed zarazkami, lęk przed zarażeniem się trądem, lęk przed wodą, lęk przed jedzeniem w miejscach publicznych, ponieważ mogłaby zwymiotować. Nękały ją ataki paniki. Wciąż towa­rzyszyło jej „wieczne poczucie, że zaraz wydarzy się jakaś katastrofa” – uczucie lęku, które czasem nawiedza każdego z nas, ale u pewnych osób, ta­kich jak Elisa, jest zawsze obecne i dominujące.

Elisa próbowała wielu sposobów, by uleczyć swój lęk. Odwiedzała psychiatrów i brała mnó­stwo leków: Aropax, Cipramil, Effexor, Zoloft. Chodziła do psychologów i próbowała terapii poznawczo-behawioralnej, hipnozy i terapii ekspozycyjnej, po czym podjęła eksperymen­ty z jogą, ćwiczeniami, medytacją, naturopa­tią, terapią ziołową i innymi metodami. W końcu, po wielu latach porażek, a nawet obwiniania się o to, że nie dość się stara, na­tknęła się na coś, co wreszcie okazało się sku­teczne. Tym czymś były witaminy z grupy B.

Elisa opowiedziała swą historę w książce pt. „The Anxiety Book: A True Story of Phobias, Flashbacks and Freak-Outs and How I Got My In­ner Calm Back” (Księga lęku: Prawdziwa historia fobii, retrospekcji i dziwactw, i tego, jak odzyska­łam wewnętrzny spokój). Ale jest to tylko jeden z tysięcy przypadków osób, które obecnie zwracają się ku „mikroelementowemu” podejściu do zdrowia psychicznego i odnajdują trwałe rozwiązanie bez szkód wyrządzanych przez leki psychotropowe.

Lęk i zaburzenia nastroju - powszechny problem współczesnego społeczeństwa

Zaburzenia lękowe częściej dotyczą kobiet niż mężczyzn i obejmują cały szereg jednostek diagnostycznych, takich jak lęk napadowy, fo­bia społeczna, uogólnione zaburzenia lękowe, zespół stresu pourazowego (PTSD) i zaburzenia obsesyjno-kompulsyjne (OCD). Często uniemoż­liwiają one normalne życie i powodują koszty społeczne, osobiste i zawodowe. W samych tylko Stanach Zjednoczonych ich skutki ekonomiczne oszacowano na blisko 47 mld dolarów – niemal 1/3 kosztów wszystkich zaburzeń psychicznych3. Choć już z samym lękiem trudno sobie poradzić, to jeszcze często przekształca się on w inne „za­burzenia nastroju”, takie jak depresja i choroba dwubiegunowa, charakteryzująca się huśtawką od maniakalnych „wzlotów” niekontrolowanej i często niewłaściwie ukierunkowanej energii po depresyjne „doły” ponurej rozpaczy i bierności.

Lęk jest jedną z częstszych chorób psychicz­nych, dotykającą ok. 18% Amerykanów, ponad 8 mln Brytyjczyków i ok. 2,5 mln Polaków.

Jak wygląda leczenie stanów lękowych?

Literatura medyczna przyznaje, że lęk „otoczo­ny jest złą sławą schorzenia trudnego do sku­tecznego leczenia” i szacuje, że co najmniej 30% pacjentów nie reaguje na standardowe terapie1. Może to być jednak ocena optymi­styczna. Kilka badań poświęconych terapii lęku wyznaczyło o wiele wyższy poziom nie­powodzeń. W jednym z nich, przykładowo, obserwowano osoby cierpiące na uogólnione zaburzenia lękowe, lęk napadowy lub uporczy­wą depresję podczas 5 lat leczenia i stwier­dzono, że zaledwie 12% osiągnęło całkowitą remisję. Dalsze 47% odczuwało poprawę, lecz nie była ona „w pełni satysfakcjonująca” z powodu utrzymujących się nadal objawów, podczas gdy 40% donosiło o „ogólnie słabych rezultatach” i trwającej wciąż chorobie3.

„Pomimo zasługujących na uwagę postępów, wielu pacjentów z zaburzeniami lękowymi nie reaguje odpowiednio na istniejące sposoby le­czenia farmakologicznego”, podsumowano – z jaskrawym niedomówieniem – jeden z prze­glądów panoramy metod leczenia lęku4.

Skutki uboczne antydepresantów

Ale i postępy medycyny nie są radykalne. Od po­nad 50 lat lekarze rozdają leki uspokajające, zazwyczaj benzodiazepiny, takie jak Valium i Xanax. Gdy dowody ich silnego potencjału uzależniającego stały się przytłaczające – a obej­mowały m.in. straszliwe, dobrze udokumento­wane objawy odstawienne, jak również uszko­dzenia mózgu i 50-procentowe ryzyko choroby Alzheimera5 – zaczęto w końcu odradzać sto­sowanie ich jako podejścia pierwszego rzutu.


Już od kilkudziesięciu lat początkową terapię lęku przestawia się na leki przeciwdepresyjne, inhibitory wychwytu zwrotnego serotoniny oraz inhibitory wychwytu zwrotnego serotoniny i no­radrenaliny, podczas gdy leczenie drugiego rzu­tu obejmuje różne kategorie antydepresantów: trójcykliczne leki przeciwdepresyjne i inhibi­tory monoaminooksydazy. W „opornych” przy­padkach lekarze mogą zalecać stosowanie leków przeciwpsychotycznych, takich jak Risperdal lub Abilify. Jednakże wszystkie te leki psycho­tropowe poza brakiem skuteczności cechuje również związek z dobrze znanymi skutkami ubocznymi, często powodującymi u pacjentów tak silne mdłości lub otumanienie, że wkrót­ce tracą oni chęć kontynuowania terapii. Co gorsza, duże badanie, w którym przez okres do 14 lat wielokrotnie wykonywano skany mózgu, potwierdziło to, co wielu podejrzewało: leki przeciwpsychotyczne powodują uszko­dzenia mózgu poprzez postępujące zmniejsza­nie objętości tkanki mózgowej, prowadzące do upośledzenia funkcji poznawczych6.

Ta klasa leków powiązana jest także z mnó­stwem innych problemów zdrowotnych, takich jak otyłość, nadciśnienie, cukrzyca i późna dyskinezja (zaburzenie neurologiczne z mi­mowolnymi i niekontrolowanymi ruchami lub tikami), bełkotliwa mowa, drżenia, lęk, nie­zdolność do spokojnego siedzenia, wewnętrz­ny niepokój, poczucie udręczenia i paranoja. Trudno więc uznać je za lekarstwo, którego poszukują osoby cierpiące z powodu lęku.


Podejście ortomolekularne - skuteczne leczenie chorób

Leki sprawiają, że zdrowy staje się chory. W jaki więc sposób leki mogą sprawić, by chory stał się zdrowy? – to proste pytanie zadał nieżyjący już Abram Hoffer, kanadyjski psychiatra, który zain­teresował się żywieniowym leczeniem zaburzeń psychicznych. Był jednym z pierwszych, którzy dostrzegli podobieństwa między objawami schi­zofrenii i objawami niedoboru witaminy B3 (nia­cyny), czyli pelagry: zamęt umysłowy i otępienie.

Jak napisał: „Gdybyśmy usunęli z naszego poży­wienia witaminę B3 (kwas nikotynowy i/lub niko­tynamid), to w ciągu roku wszyscy stalibyśmy się psychotykami. Na długo przed wystąpieniem psy­chozy pojawiłaby się równie szeroko rozprzestrze­niona pandemia nerwic we wszelkich postaciach: depresji, hipochondrii, lęku i stanów obsesyjno­-kompulsyjnych, a także zaburzeń osobowości7.

W latach 50. Hoffer zaczął leczyć dziesiąt­ki tysięcy schizofreników za pomocą diet pozbawionych cukru i wysokorafinowanych węglowodanów, a za to z megadawkami wita­miny B3, a czasem także witaminy B6, i odnosił przy tym podobno „zadziwiające” sukcesy8.

produkty bogate w witaminę B
Już w latach 50-tych psychiatra Abram Hoffer zauważył związek między żywieniem a występowaniem zaburzeń psychicznych. Twierdził, że gdybyśmy usunęli z naszego poży­wienia witaminę B3 (kwas nikotynowy i/lub niko­tynamid), to w ciągu roku wszyscy stalibyśmy się psychotykami

Ponieważ witaminy i składniki mineralne uczestniczą w praktycznie każdym procesie biolo­gicznym, to niedobory mikroelementów zazwyczaj wywołują objawy rozproszone po całym organi­zmie. Witaminy z grupy B odgrywają zasadniczą rolę w metabolizmie komórkowym, a ich wystarczająca podaż jest niezbędna dla zapewnienia energii ciału i mózgowi. Logiczne jest także, że w przypadku ich braku wszystko idzie źle. W istocie wszystkie rozpoznane objawy niedobo­rów różnych witamin z grupy B powiąza­no z zaburzeniami układu nerwowego.

Medycyna i psychiatria głównego nurtu utrzymują, że dieta dostarcza nam więcej niż dosyć tych składników od­żywczych i że ich niedobory są rzadkie, lecz wiele osób z tym się nie zgadza. Większość ludzi dotkniętych jest nie­doborami mikroskładników odżywczych nawet w „dobrze odżywionych” popula­cjach, a szczególnie dotyczy to pacjentów z zaburzeniami psychicznymi, włącznie z zaburzeniami nastroju u młodzieży i dorosłych – stwierdził Charles Popper, psychiatra z Uniwersytetu Harvarda.

Zdaniem Poppera, nowoczesne techni­ki rolnicze, zmniejszenie ilości składni­ków odżywczych w glebach, przetwarza­nie żywności oraz powszechne spożycie wysokoprzetworzonego śmieciowego jedzenia i cukrów blokuje wchłanianie lub wytwarza zwiększone zapotrzebo­wanie na te składniki odżywcze i – jak twierdzi naukowiec – wszystkie te czyn­niki mają swój udział we wzroście liczby przypadków chorób psychicznych9.

Mutacje genu MTHFR - jak się objawia?

Coraz więcej dowodów wskazuje na to, że genetyczna mutacja genu MTHFR, za­wierającego instrukcję wytwarzania waż­nego enzymu zwanego reduktazą mety­lenotetrahydrofolianu (MTHFR), może spowodować nawet u 1 na 5 osób trudności z przetwarzaniem witamin z grupy B. Tę niezdolność, prowadzącą do niedoborów tych składników, po­wiązano z przeróżnymi schorzeniami: od lęku i depresji po wielokrotne poro­nienia, udar, chorobę wieńcową i cu­krzycę, by wymienić tylko kilka z nich. U Elisy Black test wykazał obec­ność tej mutacji. Gdy lekarz prze­pisał jej wersję kwasu foliowego pod nazwą „kwas folinowy” oraz witaminę B12 pod postacią „me­tylo-B12” (metylokobalamina, bardziej biodostępna forma wita­miny, wspierająca metabolizm or­ganizmu), to odmieniło jej życie.

Przeciętnemu lekarzowi rodzinnemu daleko jest jednak zarówno do zrozu­mienia mutacji MTHFR, jak i uświado­mienia sobie wagi jej możliwych po­wiązań z zaburzeniami psychicznymi.
Większość lekarzy zaprzeczy, by ist­niał związek z lękiem lub depresją, ale 70% naszych pacjentów z mutacją MTHFR zgłasza się z zaburzeniami lę­kowymi – mówi naturopatka Carolyn Ledowsky, założycielka MTHFR Support Australia. Co więcej, większość pacjen­tów MTHFR cierpiących z powodu lęku ma również obniżony poziom witami­ny B6 i cynku w organizmie – dodaje. – Gdy się temu zaradzi, a także przy­wróci prawidłowy poziom B12 i kwa­su foliowego, lęk zmniejszy się o ok. 80% w ciągu jakichś 3 tygodni.

Lekarz medycyny funkcjonalnej Jill Carnahan zaleca pacjentom wy­konanie testu DNA firmy 23andme w celu ustalenia, czy są nosicielami wariantu genu MTHFR, a w przy­padku wyniku dodatniego radzi zwiększyć suplementację. Zwracaj uwagę, by suplementować niezbędne składniki odżywcze, takie jak metylo-B12, metylofolian, trime­tyloglicyna (TMG), N-acetylocysteina, ryboflawina, kurkumina, olej rybny, witaminy C, D i E oraz probiotyki.

Carnahan dodaje, że równowa­ga ta może być jednak zdradliwa, a osoby, które odziedziczyły mutacje MTHFR w obu kopiach genu, powinny bardzo ostrożnie postępować z su­plementacją metylo-B12 i metylofo­lianu, ponieważ mogą nie być zdolne do przetwarzania ich wysokich dawek. A już wyjątkową ostrożność należy zachować przy suplementacji niacy­ny, która może stłumić metylację10.

Witamina B na obniżony nastrój i depresję

„Ogólnie rzecz biorąc, istnieje wystarczająco dużo dowodów na po­parcie przynajmniej stosowania wysokich dawek witamin B w le­czeniu stresu i lęku w popula­cji ogólnej, a jedno z badań sugeruje jeszcze większe korzyści, gdy zostaną one połączone z szerokim wachla­rzem składników mineralnych” – piszą profesor psychologii na University of Canterbury Julia Rucklidge i profesor nauk o zdrowiu społecznym na University of Calgary w Albercie Bonnie Kaplan w swoim przeglądzie literatury naukowej11. Coraz częściej badacze przychy­lają się ku używaniu „szerokiego spektrum” witamin i składników mineralnych zamiast megadawek po­jedynczych składników odżywczych, takich jak niacyna lub witamina B12.

Jednym z pierwszych kroków do skutecznego pokonania depresji powinna być suplementacja witamin i minerałów, bo ich niedobory często są główną przyczyną choroby.

Rucklidge i Kaplan prowadziły badania nad markową multiwita­miną o nazwie EMPowerplus firmy Truehope, założonej przez Tony’ego Stephana z prowincji Alberta, któ­rego żona Debbie cierpiała na chorobę dwubiegunową i w 1994 r. popełniła samo­bójstwo. Tony rozpaczliwie szukał pomocy, gdy u jego nastoletniego syna Josepha i dorosłej córki Autumn, również zdia­gnozowano chorobę dwubiegunową, ponieważ oboje przyjmowali mnóstwo leków i uważani byli za zagrożonych wysokim ryzykiem samobójstwa.

Lekarze powiedzieli mu, że dla jego dzieci nie ma nadziei, a on powinien „zaakceptować rzeczywistość” i przygotować się na najgorsze. Później jednak, podczas przypadkowej dys­kusji z przyjacielem, Davidem Hardy, który produkował karmy dla zwierząt hodowlanych, Tony dostrzegł podobieństwa objawów chorób psychicznych u ludzi i pewnych zachowań u świń. Powszechnie wykorzystywano metody żywieniowe do leczenia wieprzy rozdrażnio­nych z powodu zamknięcia w kojcach, a Hardy odnosił szczególne sukcesy dzięki wykorzystaniu pewnych witamin i pierwiastków śladowych.

Przyjaciele zorganizowali w kuchni prowi­zoryczne laboratorium i stworzyli ludzką wersję karmy dla świń Hardy’ego, łącząc 4 różne pro­dukty z licznymi innymi składnikami, a następ­nie wypróbowali ją na synu Stephana, Josephie. Po 5 dniach stosowania suplementu Joseph kom­pletnie się odmienił. – Całkiem nagle stał się łagodny – wspomina jego ojciec. – Zmieni­ło się jego zachowa­nie. Zaczynał myśleć pozytywnie o swym życiu.

W tym czasie Autumn była na obserwa­cji mającej chronić ją przed samobójstwem, a wcześniej przepisano jej cały zestaw leków psychotropowych przeciwko paranoi i lękowi napadowemu. Nie mogła też pozostawać sama ze swym dzieckiem z powodu myśli o zabójstwie. W 5 dni po otrzymaniu zmodyfikowanego pre­paratu dla świń zaczęła robić pierwsze postępy. Mogła wziąć pierwszy prysznic bez ubrania, nie obawiając się, że zostanie zaatakowana. Jej stan w dalszym ciągu się poprawiał, a po upły­wie kolejnych kilku lat wyzdrowiała zupełnie.
Zadziwieni swymi rezultatami Stephan i Har­dy przedstawili swój produkt zainteresowanym badaczom i naukowcom. W efekcie ich 36-skład­nikowy preparat, znany jako EMPowerplus, stał się jedną z najczęściej testowanych formuł mul­tiwitaminowych dla zdrowia psychicznego.

Jest to tym bardziej niezwykłe, że wszel­kie tego typu badania były od kilkudziesię­ciu lat udaremniane przez konwencjonalny nacisk kładziony na psychiatryczne rozwią­zania problemów zdrowia psychicznego, a także dlatego, że substancje naturalne przy­noszą znacznie mniej zysków niż leki Rucklidge i Kaplan prowadziły kontrolowane an­kiety poziomu lęku i zespołu stresu pourazowego (PTSD) u osób po trzęsieniu ziemi w Christchurch w Nowej Zelandii w latach 2010-2011 i po powo­dziach w Calgary: zaledwie 4-6 tygodni stosowania EMPowerplus znacząco (a nawet „bardzo mocno”) poprawiały nastrój, poziom lęku i poziom energii12.

2 opisy przypadków – 11-letniego chłopca z psy­chozą i zaburzeniami obsesyjno-kompulsyjnymi oraz 12-letniego chłopca z chorobą dwubiegunową – potwierdziły, że takie leczenie mikroelementami „góruje nad leczeniem konwencjonalnym”, a po­prawa cofa się, gdy zaprzestaje się suplementacji13. Julia Rucklidge bada obecnie efekty pokrew­nego preparatu z firmy Davida Hardy’ego, Hardy Nutritionals, u kobiet ciężarnych. Jak wyjaśnia, zarówno preparat pierwotny, jak i wersja dla kobiet w ciąży różnią się znacznie od standardo­wych preparatów witaminowych, jakie widzimy na półkach supermarketów, gdyż zawierają wyższe dawki witamin powiązanych z mózgiem i szerszy wachlarz pierwiastków śladowych.

Wciąż napływają nowe historie wyzdro­wień z lęku i zaburzeń nastroju przy zasto­sowaniu suplementów. Gloria Steinlein była niezdolna do pracy i zadbania o siebie, po­nieważ nękały ją napady lęku i paniki, przez co wielokrotnie była hospitalizowana – dopó­ki nie zaczęła przyjmować EMPowerplus. Ta wielka ziejąca pustką dziura, którą nosi­łam w sobie, gdy byłam chora, ten nieustępują­cy ból, który nigdy nie dawał wytchnienia, i to ciągłe wrażenie ciemności... To niewiarygodne, że to wszystko odeszło, a w zamian pojawiło się szczęście każdego dnia – mówi Gloria.

Bibliografia
  • Dialogues Clin Neurosci, 2015; 17: 305-17
  • www.mentalhealth.org.uk/statistics/mental-health-statistics-anxiety
  • Psychol Med, 1998; 28: 1149-57
  • J Clin Psychiatry, 2010; 71: 839-54
  • BMJ, 2014; 349: g5205
  • Arch Gen Psychiatry, 2011; 68: 128-37
  • Psychosomatics, 1970; 11: 522-5
  • Can Fam Physician, 1975; 21: 78-8
  • Child Adolesc Psychiatr Clin N Am, 2014; 23: ix-xii
  • http://doccarnahan.blogspot.co.uk/2013/05/mthfr-gene-mutation-whats-big-deal.html
  • Expert Rev Neurother, 2013; 13: 49-73
  • Hum Psychopharmacol, 2012; 27: 440-54; Psychiatry Res, 2015; 228: 373-9
  • BMJ Case Rep, 2012; doi: 10.1136/bcr-2012-007213; J Child Adolesc Psychopharmacol, 2009; 19: 453-60
Autor publikacji:
Wczytaj więcej