Marchewka - warzywo najzdrowsze ze wszystkich

Dla nikogo z nas nie jest już tajemnicą, że warzywa to najzdrowszy wybór dla człowieka. Znajdziemy w nich wszystko to, czego najbardziej potrzeba nam do życia i odżywienia organizmu. Gdyby warzywom przyznawać medale za całe dobro, jakie w sobie mają, na podium na pewno stanęłaby ona - marchewka. 

Artykuł na: 17-22 minuty

Wciąż jednak trudno nam zrozu­mieć stare jak nasza cywilizacja powiedzenie, które przypisuje się Hipokratesowi: „niechaj po­żywienie będzie lekarstwem, a lekarstwo pożywieniem”. I faktycznie, gdybyśmy mieli podstawową wiedzę na temat na­szego ciała i jego fizjologii, tego, co nam służy, a co nie, oraz umie­jętność wsłuchiwania się w sygna­ły płynące z wewnątrz, być może sama świadomość słuszności tego twierdzenia wystarczyłaby nam do podejmowania dobrych wy­borów.

Niestety człowiek odszedł od natury tak daleko, że do każde­go wyboru, niegdyś instynktowne­go, potrzebuje wskazówek. Lekarze zachodniej medycyny natomiast, którym tak często bezgranicznie ufamy, powtarzają niestety jedynie zasłyszane formułki, nie wsłu­chują się w naturalne potrzeby organizmu i nie patrzą na swoich pacjentów holistycznie. Sami podczas studiów zdobyli jedynie powierzchowną wiedzę w zakresie dietetyki, a i ta oparta jest, a przy­najmniej była przez wiele lat, na fałszywym przekonaniu, że naj­ważniejszym składnikiem naszej diety jest białko zwierzęce, a nie węglowodany pochodzące z roślin.

Nasza „wiedza” na temat najlep­szego dla człowieka pożywienia oparta jest zatem głównie o ste­reotypy i hasła marketingowe, takie jak: „cukier krzepi” czy „pij mleko, będziesz wielki” – chociaż gdyby potraktować tę „wielkość” dosłownie, a nie metaforycznie, byłoby w tym dużo prawdy…

Skąd zatem czerpać wiedzę? Zawsze od praktyków! Od ludzi, którzy „zęby zjedli”, praktykując – z sukcesami – głoszone przez siebie prawdy. Nie od tych, którym wystarczy krótkotrwałe poczucie sytości i zadowolenia po zjedze­niu tłustego mięsa, ale od tych, którzy patrzą na długotrwałe skutki typowo zachodniej diety i zmieniają wszystko nie według miejscowych tradycji, ale obserwu­jąc najdłużej żyjące społeczności na świecie, czyli mieszkańców tzw. Błękitnych Stref, którzy w przeważającej części mają dietę roślinną i w dodatku surową.

Dlaczego dr Gerson wybrał marchewkę?

Lekarz ten przede wszystkim był praktykiem – najpierw na sobie, a potem na swoich pacjentach sprawdzał, jakie zmiany w diecie przyczyniają się do cofania się lub wygaszania objawów cho­robowych. W ciągu lat praktyki zauważył, że podając podopiecz­nym sok z marchwi, nawet kilka­naście razy dziennie, jest w stanie wyprowadzić ich z najgorszych chorób współczesnego świata, czyli nowotworów – ale nie tylko.

Kolejna rzecz, która zwróciła jego uwagę, to praca wątroby w różnego rodzaju chorobach. Zrozumiał, że ważne jest jej oczyszczanie, wspomaganie jej w tym procesie, a nie utrudnia­nie go, co z lubością obecnie praktykujemy na co dzień, np. spożywając rozmaite fastfoody. W tym przypadku również dosko­nale sprawdzała się marchew. Za warzywem tym przemawiał także fakt, że zawsze była i dalej jest tania, smaczna oraz toleruje ją największa cześć społeczeń­stwa. W naturze praktycznie nie występuje uczulenie na marchew.

Najczęstsze mity na temat marchwi

Choć wydawać by się mogło, że nikt nie może się do mar­chewki przyczepić, to jednak wokół tego warzywa narosło spo­ro mitów. Przyjrzyjmy się im.

  • PODNOSI POZIOM CUKRU WE KRWI  W 100 g marchewki znajduje się zaledwie 6 g węglowodanów – to bardzo niski poziom, cha­rakterystyczny zresztą dla wa­rzyw w ogóle. Dla porównania w 100 g białego pieczywa znajduje się 50-60 g węglowodanów. Na do­datek w formie, która absolutnie nie służy naszemu ciału, w prze­ciwieństwie do cukrów zawartych w marchewce, które wykorzystu­jemy do odżywiania komórek. Obawiamy się jednak z jakiegoś powodu, że taka ilość cukru nam zaszkodzi – czemu akurat z mar­chewki, a nie z bułki pszennej?
  • JEST DOBRA W KAŻDEJ POSTACI  Z jednej strony obawiamy się cukru w warzywach i owocach, a z drugiej wydaje nam się, że jak już je jemy, to ich postać nie ma większego znaczenia. Niesłusznie! Pomijając wartości odżyw­cze zawarte w gotowanej czy pieczonej marchwi, istnieje powód (może nieco rozdmuchany, ale uzasadniony), by ogra­niczać spożywanie jej w przetworzonej formie. Marchewka – podobnie jak ziem­niaki – zawiera sporo skrobi (chociaż znacznie mniej niż kartofle), czyli trudno dostępnego w postaci surowej cukru, do którego dostać możemy się właśnie dzięki obróbce termicznej. Proces ten jednak nie dosyć, że zabiera roślinom większość substancji odżywczych, to na dodatek podnosi ich indeks glikemiczny i faktycznie może wpływać na poziom glukozy we krwi. Osoby zdrowe jednak w ogóle tego nie odczują… A obawy zwykle płyną od tych, którzy żywią się zwyczajowo słodyczami czy pieczy­wem. No cóż, w naszym codziennym żywieniu nie brak paradoksów: i tak ze strachu przed marchewką, niektó­rzy jedzą znacznie gorsze rzeczy…
soki
Jest jednak postać, pod którą spożywamy marchew, i z której po­winniśmy zrezygnować. Są to kupne soki. W znakomitej większości są one pastery­zowane, czyli poddane m.in. gotowaniu i pozbawione błonnika, który odpowia­da za szybsze psucie się warzyw oraz owoców i dlatego jest tak niepożądany w przemyśle spożywczym, choć przecież niezbędny w naszej diecie, nie mówiąc już o tym, że pozbawione go warzywa i owoce rzeczywiście mogą wpływać na poziom cukru w naszej krwi. Nic za­tem dziwnego, że sok ze sklepu, zamiast nas nasycić, powoduje, że chcemy więcej – w przeciwieństwie do tego wyciśnięte­go na świeżo w warunkach domowych.
  • BARWIĄCY BETA-KAROTEN Usłyszeliście kiedyś: „nie jedz za dużo marchewki, bo się zrobisz pomarań­czowy”? Ja słyszałem to wielokrotnie i zawsze brzmiało to dla mnie jak hasło: „Nie skacz, bo się spocisz”. Beta-karoten zawarty w tym warzywie (stąd niekiedy nazywa się je karotką) rzeczywiście jest w stanie zabarwić naszą skórę na po­marańczowo, jeśli będziemy spożywać naprawdę bardzo dużo marchwi. Jeśli jest do dla Ciebie problem este­tyczny, nie jedz jej kilogramami – aczkol­wiek rzadko spotykam kogoś, komu fak­tycznie udało się spowodować okresowe przebarwienie skóry na skutek zajadania się marchwią. Efekt ten zresztą szybko mija. Beta-karoten natomiast jako taki jest dla nas niezwykle korzystny i przydatny do procesów naprawczych w organizmie, zwłaszcza tych zachodzących na pozio­mie skóry. Nie warto zatem się go bać.

Jak widać, nie należy ufać ślepo wszystkiemu, co znajdziemy w In­ternecie albo co w ramach „mądro­ści pokoleń” usłyszymy od innych. Warto natomiast zastanowić się, jakie korzyści i dlaczego możemy czer­pać ze spożywania marchewki.

Marchewka w diecie dziecka - pierwszy bezmleczny posiłek

Zastanawiałeś się kiedyś, dlaczego nie­mowlętom jako pierwszy pokarm podaje się właśnie sok czy też papkę z marchwi? Półki w sklepach w działach dziecięcych przepełnione są przecież produktami na bazie tego właśnie warzywa. Dzieje się tak dlatego, że marchew jest najbezpiecz­niejszym pokarmem dla najmłodszych. Z jednej strony jest to warzywo, które uczula nas najrzadziej, zatem jest pod tym względem najrozsądniejszym wybo­rem jako pierwszy składnik rozszerzanej diety. Poza tym ma identyczny skład jak ludzka krew i wszystkie najważniejsze dla dziecka wartości odżywcze – taki sam układ i zawartość aminokwasów jak w mleku matki, czyli jest pokarmem najmocniej zbliżonym do tego, który na­sze ciało jest w stanie samo wytworzyć!

dziecko je marchewkę
Marchew to warzywo, które uczula nas najrzadziej, zatem jest pod tym względem najrozsądniejszym wybo­rem jako pierwszy składnik rozszerzanej diety. Poza tym ma identyczny skład jak ludzka krew i wszystkie najważniejsze dla dziecka wartości odżywcze – taki sam układ i zawartość aminokwasów jak w mleku matki, czyli jest pokarmem najmocniej zbliżonym do tego, który na­sze ciało jest w stanie samo wytworzyć!

Dlaczego warto jeść marchewkę?

Nie zakładaj jednak, że to tylko dosko­nały starter dla niemowlaka. Marchew to świetny wybór w każdym wieku. Znajdziemy w niej alfa- i beta-karo­ten, potrzebne składniki dla zdrowia naszych oczu, aby były błyszczące i odpowiednio nawilżone, oraz dla skóry, aby była gładka i jędrna.

sok z marchwi
Warzywo to kryje w sobie także ogrom­ne ilości antyoksydantów! Jeżeli wypijesz raz dziennie sok z 4 marchewek, dostar­czysz organizmowi wystarczającą ilość przeciwutleniaczy, abyś móc pozostać bardzo długo młodym i żeby w Twoim or­ganizmie nie powstawały stany zapalne.

Szklanka soku dziennie pomoże Ci zmniejszyć ilość stanów zapalnych w organizmie nawet o połowę! Ochroni układ krwionośny, wzmacniając go po­przez obniżanie złego cholesterolu. Istnieją nawet badania udowadniające, że wpływa na ruchliwość plemników, zatem i wesprze męską płodność. Po­prawia również perystaltykę. Ma także pozytywny wpływ na nasze zęby. Pobu­dza bowiem ślinianki do wzmożonej pro­dukcji śliny, której zadaniem jest nie tylko wstępne trawienie, ale również oczyszczanie jamy ustnej z bakterii, co sprzyja zapobieganiu próchnicy oraz walce z nią. To wszystko jed­nak zaledwie drobiazgi w porówna­niu do odkrycia doktora Gersona, o którym mówiliśmy na początku niniejszego artykułu. Mianowicie…marchewka chroni przed nowotworami!

Niewiele osób wie o składniku zwa­nym falkarinol zawartym w karotce i w kilku innych warzywach, który ma niesamowite właściwości antyrako­we. Jednak uwaga! Działa wyłącznie, gdy jemy je na surowo! Obróbka ter­miczna całkowicie niweluje to działa­nie. Zjadaj zatem marchewkę w surów­kach, chrup ot tak po prostu oraz pij w postaci świeżo wyciskanych soków.

Walka przeciwieństw – seler naciowy i ziemniaki

Chociaż niniejszy artykuł w większości poświęciłem marchewce jako warzy­wu idealnemu, chciałbym powiedzieć również kilka słów na temat bardzo niedocenianego selera naciowego oraz bardzo przecenianych ziemnia­ków. O selerze mówi się zbyt rzadko, a ziemniaki niestety jemy zbyt często… 

Seler naciowy w gruncie rzeczy nie jest warzywem, a ziołem, które od lat promuję jako doskonałą roślinę do spożywania w formie soków. Dzięki codziennemu piciu soków z niej m.in.:

  • ustabilizujemy poziom PH w na­szym przewodzie pokarmowym,
  • obniżymy ciśnienie krwi,
  • dzięki kwasom fenolowym oraz antyoksydantom zwiększymy szanse na uniknięcie raka,
  • obniżymy poziom złego cholesterolu,
  • zapobiegniemy zaparciom,
  • ograniczymy stany zapalne,
  • poprawimy funkcjonal­ność i wydolność nerek,
  • wesprzemy nasz system nerwowy,
  • oczyścimy wątrobę,
  • poprawimy jakość snu,
  • zadbamy o nawodnienie,
  • zatroszczymy się o skórę i cerę oraz układ oddechowy.

Na dodatek w związku z nikłą ka­lorycznością nie musimy martwić się o „doliczanie” go do dziennej podaży kalorycznej, jeśli jesteśmy na etapie liczenia kalorii i staramy się schud­nąć. Skoro tak wiele jest korzyści z jego spożywania, dlaczego tego nie robimy? Szkopuł tkwi zapewne w tym (pomijając kwestie marketingu), że sok z selera ma specyficzny smak, do którego po prostu trzeba się przy­zwyczaić… Jednak warto! Na samym początku można dodawać do niego jabłko, aby złagodzić goryczkę.

Ziemniaki - jeść czy nie?

Nie da się ukryć, że są bardzo smaczne, słodkie i lu­bimy je w bardzo różnych formach – np. jako zapiekan­ki, frytki, purée. Zawsze jednak przetworzone!

Gdy sięgamy po jakiś przysmak, warto zastanowić się, czy bylibyśmy w stanie zjeść go w formie surowej i się nie pochorować… Z ziemniakami nie dalibyśmy rady. Surowe bowiem posia­dają toksyczne dla nas związki, neutra­lizowane właśnie w procesie obróbki termicznej. Teoretycznie wydawałoby się, że skoro trucizny już nie ma, to wszystko jest w porządku. Niestety jednak obróbka termiczna pozbywa ziemniaków nie tylko toksyn, ale i cennych dla nas składników odżywczych oraz substan­cji, które sprawiają, że warzywa nie podnoszą stężenia glukozy we krwi. Ziemniaki zatem mogą przyczyniać się do problemów z insuliną, na które obecnie cierpi już ponad połowa społeczeństwa!

Ale… jeśli masz do wy­boru z jednej strony ziem­niaki, a z drugiej standardo­we dla naszej zachodniej diety „smakołyki”, lepsze będą chyba ziemniaki… Przynajmniej w dalszym ciągu są to warzy­wa – zatem z dwojga złego…

Jeśli natomiast gotowy jesteś na pozytywne zmiany i nie chcesz wybierać mniejszego zła, zachę­cam Cię, spróbuj zacząć swoją przygodę od marchewki i selera naciowego – w formie soków i suró­wek. Zwiększaj ich ilość stopniowo, a jedyne, co Ci pozostanie, to ob­serwowanie fantastycznych zmian!

Autor publikacji:
Mariusz Budrowski

Specjalista i praktyk zdrowego żywienia, witarianin i twórca projektu Odmładzanie na surowo oraz Surowego Życia. Propaguje surową dietę oraz sokoterapię jako recepty na zdrowie. Współautor książek, m.in. „Surowe zdrowie” czy „Moje 90 dni”.
Więcej na odmladzanienasurowo.com

Zobacz więcej artykułów tego eksperta
Wczytaj więcej
Nasze magazyny