Począwszy od najwcześniejszych wspomnień z dzieciństwa Sara przypomina sobie bóle jelit oraz bóle i zawroty głowy. Kiedy miała 11 lat, rodzice zabrali ją na szpitalny oddział ratunkowy, po tym, jak prawie przez 2 tygodnie cierpiała na zaparcia. Skierowano ją do dziecięcego gastroenterologa, który zalecił codzienne stosowanie środków przeczyszczających. Powiedział, że będzie potrzebowała ich do końca życia.
W liceum niemal każdego dnia spóźniałam się do szkoły – tak to wyglądało. Nie mogłam podnieść się z łóżka. Zawsze byłam wyczerpana. Miałam wzdęcia, ciemne koła pod oczami i zmagałam się ze stanami lękowymi – opowiada 27-letnia studentka stomatologii ze Starkville w stanie Missisipi w USA.
Na studiach stomatologicznych Sara grała w piłkę nożną, pracowała dorywczo w 3 miejscach i ciągle czuła się wyczerpana. W wieku 19 lat miała wrażenie, że jej zdrowie pogrąża się w ruinie i ciężko jej było wstawać z łóżka.
Matka Sary zabrała ją na wizyty do osteopaty i pielęgniarki, którzy mieli holistyczne podejście do kwestii zdrowia. Badania wykazały u dziewczyny niedobory licznych witamin, przewlekłe odwodnienie z powodu 8-letniego stosowania środków przeczyszczających, graniczną niedoczynność tarczycy i skrajnie niski poziom żelaza.
Specjaliści uważali, że Sara miała celiakię i alergię na nabiał. Polecili wykluczenie zarówno glutenu, jak i nabiału z jadłospisu na 6 tygodni w celu sprawdzenia, jak będzie się czuła. Przepisali również mnóstwo suplementów diety w celu uzupełnienia niedoborów.

Dieta a samopoczucie
Po zaledwie 2 tygodniach bez glutenu i nabiału Sara poczuła się o wiele lepiej: miała więcej energii, ciemne kręgi pod oczami zniknęły, podobnie jak mgła umysłowa. Byłam kompletnie innym człowiekiem. Powiedziałam mamie, że nie miałam pojęcia, że ludzie czują się tak dobrze cały czas. Byłam zachwycona – opowiada Sara.
Wówczas założyła, że choruje na celiakię, a gluten i nabiał znalazły się poza jej menu. Pewnego wieczoru przyjaciółka z kościoła Sary przygotowała jej ulubione danie – kurczaka w posypce makowej – i powiedziała, że zrezygnowała z krakersów, żeby uniknąć glutenu. Nie wiedziała jednak, że w puszcze zupy grzybowej z przepisu była mąka pszenna. Podała danie Sarze, która później przez kilka dni chorowała.
O mój Boże! Bóle głowy, skurcze żołądka, mgła umysłowa, drzemki – wymienia objawy Sara, która po tym, jak mówi, stała się „bardzo, bardzo rygorystyczna i nie oszukiwała z glutenem”.
Od czasu do czasu, np. na wakacjach, kobieta pozwalała sobie na nieco nabiału, ale zawsze okazywało się, że powoduje to później wzdęcia, problemy z żołądkiem i zmiany skórne, więc zdecydowała się go odstawić. Jej mąż nadal jadł nabiał. Tak wyglądało 8 ostatnich lat mojego życia – mówi Sara.
Nowe spojrzenie na chleb
Tak było do zeszłego roku, kiedy to jeden z jej bratanków, który miał 5 lat, cierpiał z powodu ciężkich zaparć. Brat Sary z żoną szukali pomocy dla syna i natknęli się na książkę Sue Becker pt. „The Essential Home-Ground Flour Book” („Podstawy mielenia mąki w domu”, wydawnictwo Robert Rose, 2016).
Opisano w niej historię pszenicy i to, jak współczesne metody jej przetwarzania zdegradowały chleb z uniwersalnego podstawowego produktu spożywczego, tzw. chleba powszedniego, do pozbawionego składników odżywczych wypełniacza pełnego dodatków i konserwantów, który może powodować skok poziomu cukru we krwi i szereg problemów zdrowotnych.
Becker, która ukończyła studia w dziedzinie nauk o żywności na Uniwersytecie Georgii w USA, historię chleba zaczęła badać po raz pierwszy ponad 20 lat temu. Dowiedziała się, że przed 1900 r. większość chleba wypiekano w gospodarstwach domowych z mąki mielonej w domu lub kupowanej od miejscowego młynarza.

Pod koniec XIX w. wynaleziono stalowe mlewniki walcowe, co na zawsze zmieniło przemiał mąki i świat chleba. Przemysłowy przemiał umożliwiał mielenie pszenicy i jej dokładne przesiewanie.
Zewnętrzne otręby – będące bogatym źródłem witamin z grupy B – oraz wewnętrzne zarodki – kopalnię witaminy E, kwasów tłuszczowych, wielu witamin z grupy B i minerałów – usuwano i sprzewano. Standardową praktyką stało się również opryskiwanie ziaren pszenicy pestycydami.
Badanie z 2017 r. wykazało ślady alloksanu w 24% badanych dostępnych na rynku mąk (wszystkie zanieczyszczone produkty były białą mąką tortową), jednak – co niezwykłe – od tamtej pory tego nie kontrolowano2. Organy regulacyjne nie wymagają od producentów deklaracji tego rodzaju śladowych składników na opakowaniach mąki lub wypieków.
Wpływ wysokoprzetworzonej żywności na zdrowie
W krótkim czasie chleb, który kiedyś był ciemny, zwarty i gruboziarnisty, przekształcono w przypominający poduszkę biały puch, zarezerwowany wcześniej tylko dla najbogatszych, jednak nie wszyscy konsumenci byli zachwyceni.
Chociaż był wyraźnie bardziej praktyczny (krojony chleb pojawił się w 1930 r.), gospodynie domowe były zawiedzione smakiem. Według historyka chleba Aarona Bobrowa-Straina nowy rodzaj pieczywa opisywano w stałym strumieniu rubryk z poradami i listów do redaktorów naczelnych gazet jako np. „watę”, produkt „niejadalny”, „wiotki” i „podrobiony”3.
Jednak problem był znacznie większy niż smak. Na początku XX w., krótko po tym, jak przetworzoną mąkę zaczęto produkować na masową skalę, rozpoznano pierwszy przypadek pelagry w USA. Po raz pierwszy wybuchły też epidemie pelagry oraz beri-beri.
Pierwszą z tych chorób powoduje brak witaminy B3 (niacyny), który prowadzi do wystąpienia 4 charakterystycznych objawów: biegunki, zapalenia skóry, demencji i śmierci.
Pacjenci z pelagrą wypełniali amerykańskie szpitale psychiatryczne. Beri-beri – choroba wynikająca z niedoboru witaminy B1 (tiaminy), która prowadzi do problemów z sercem i układem nerwowym – nagle zaczęła się rozprzestrzeniać.
Minęły lata, zanim lekarze zrozumieli, że nowy sposób przetwarzania pszenicy (i innych zbóż) – pozbawiający je prawie ¾ istotnych składników odżywczych – był katastrofą zdrowia publicznego. Rząd odbył „mączne posłuchania”. Lekarze zaś zgodzili się, że młynarze powinni albo pozbawiać pszenicę mniejszej ilości substancji odżywczych podczas przemiału, albo dodawać niektóre z nich po zakończeniu tego procesu.
Wielka Brytania nakazała producentom mąki przywrócenie do niej części usuwanych zarodków pszennych, a amerykańskie siły zbrojne zażądały zmiany na terenach, gdzie zdrowie personelu wojskowego było kwestią obrony narodowej.
Myląca nazwa
Czy pełnoziarniste produkty pszenne zasługują na zdrowotną aureolę, którą im nadano? Na potrzeby etykietowania amerykańska Agencja Żywności i Leków definiuje pełnoziarnistość jako zaledwie 51-procentowy udział pełnego ziarna w masie wyrobu. Jedno z badań 545 „pełnoziarnistych” produktów ze sklepu spożywczego wykazało, że większość z nich była przepełniona pustymi kaloriami, cukrem, dodatkami i szkodliwymi tłuszczami trans powiązanymi ze stanem zapalnym i utlenianiem. Na dodatek zawierają one mniej pożytecznego błonnika niż prawdziwa żywność pełnoziarnista. Przy założeniu braku spożycia innych produktów z błonnikiem, aby przyjąć zalecaną dzienną dawkę tego składnika pokarmowego, dorosły musiałby zjeść 10 miseczek płatków śniadaniowych Multi Grain Cheerios lub 16 kromek najpopularniejszego pszennego pieczywa określanego jako pełnoziarniste.
W 1941 r. amerykańska Rada ds. Żywotności i Żywienia nakazała, by 3 składniki odżywcze – tiamina, niacyna i żelazo – z powrotem znalazły się w dostępnej na rynku mące. Wielkie produkujące ją korporacje, które już dawno wyeliminowały z działalności lokalnych młynarzy, zdecydowały, że wzbogacenie jest lepszym określeniem niż przywrócenie, tak by nie wtajemniczać w tę kwestię konsumentów.
Szybkie zniknięcie pelagry i beri-beri po tych zmianach przypisano wtedy korzyściom płynącym ze spożywania „wzbogaconego” białego chleba – marki Wonder Bread – zamiast drobnemu odwróceniu procesu, który spowodował ogromny kryzys w postaci niedoborów żywieniowych i zgony ponad 150 tys. osób w samej Ameryce4.
Subtelniejsze efekty zdrowotne jednak nadal były widoczne. Przez ponad pół wieku występowały wady wrodzone wskutek deficytów folianu, którego pozbywano się podczas przetwarzania współczesnej białej mąki.
Tak było do 1998 r., kiedy rząd nakazał, by produkt ten wzbogacano o kwas foliowy – syntetyczną i trudniej metabolizowaną formę folianu. A zatem teraz 4 z 40 niezbędnych składników odżywczych zawartych w świeżo mielonej mące zastąpiono syntetycznymi witaminami.

Sue Becker, przekonana, że przetwarzanie mąki miało związek z wieloma epidemicznymi problemami zdrowotnymi tamtych czasów – od nowotworów i chorób serca po coraz częstszą niepłodność – postanowiła wytwarzać swoją własną mąkę w staroświecki sposób. Dzięki wykształceniu w dziedzinie nauk o żywieniu już gotowała w większości od podstaw. Jednak przygotowywanie własnej mąki stanowiło przejście na wyższy poziom.
Pieczenie to część procesu, która wymaga inwestycji czasu. Na początku XX w. 90% produkowanej mąki przeznaczano na domowe wypieki, a tylko 10% na potrzeby komercyjnych piekarni.
Do 1945 r. te ostatnie wykorzystywały do 60% jej zapasów do wytwarzania chodliwych produktów, a tylko 40% trafiało do gospodarstw domowych. Do 1990 r. domowi piekarze byli odbiorcami mniej niż 10% mąki.
Redukcja domowego wypieku dorównywała wzrostowi popularności produktów typu fast food. Kupowanie bochenka chleba lub pudełka bułeczek bardziej pasuje do szybkiego współczesnego stylu życia. Jednak rosnąca popularność pieczywa rzemieślniczego sugeruje coraz większą tęsknotę za produktami, które wymagają cierpliwości.
Domowy chleb – dlaczego warto robić własne wypieki?
W ciągu kilku tygodni od zmiany wyłącznie mąki Sue Becker zauważyła radykalną poprawę stanu zdrowia: wzrost poziomu energii, redukcję zachcianek na słodycze, obniżenie apetytu, ustąpienie częstych bólów głowy i – co było dla niej najbardziej oszałamiające – zanik stałego zatkania zatok, z powodu którego codziennie od lat przyjmowała leki przeciwhistaminowe. Od tamtej pory nie zażywam już tych środków – mówi. Co więcej, jej wypróżnienia były wyraźnie bardziej regularne i zdrowsze.
Badaczka zauważyła także poprawę stanu zdrowia swoich dzieci – wydawało się, że dolegliwości, które uważała za normalny element dzieciństwa, zniknęły. Koniec z zasmarkanymi nosami, chronicznym pociąganiem nosem, infekcjami uszu i łapaniem wszystkich krążących wirusów – wspomina. Kompletnie nieoczekiwanie dręczące jednego z jej synów kurzajki po prostu ustąpiły.
O tym zjawisku, jak mówi, słyszała od tamtego czasu od setek ludzi, którzy zaczęli mleć mąkę w domu. Sue Becker uważa, że dochodzi do niego, ponieważ zawarte w pełnym ziarnie składniki odżywcze wzmacniają układ odpornościowy, co umożliwia mu zwalczanie wirusów powodujących powstawanie i utrzymywanie się kurzajek.
To była zmieniająca życie inwestycja mojego czasu i energii – mówi Becker, która była pod takim wrażeniem, że zaczęła dzielić się tą historią, najpierw z przyjaciółmi, a następnie ze wspólnotą kościelną. W końcu założyła własną firmę o nazwie Bread Beckers w Woodstock w Georgii w USA oraz rozpoczęła lekcje pieczenia i nagrywanie podcastów. Napisała także książkę, w której znajduje się ponad 100 przepisów na produkty ze świeżo mielonej mąki pełnoziarnistej.
Problematyczne zaparcia
Kiedy dorastałam, zaparcia były problemem osób starszych. Obecnie wciąż słyszy się o ich występowaniu wśród dzieci – mówi Sue Becker. Kiedy brat Sary Valentine i jego żona, którzy udawali się z synem do lekarzy w celu rozwiązania jego problemu z zaparciami, usłyszeli o Bread Beckers i posłuchali kilku podcastów, wkroczyli do akcji. W ciągu kilku dni to po prostu usunęło wszystkie jego dolegliwości – opowiada Sara.
Rzadkie lub bolesne wypróżnienia dotykają obecnie do 30% dzieci i stanowią przyczynę ponad 35% wizyt u dziecięcych gastroenterologów5. To, co ma wpływ na jelita, oddziałuje oczywiście na układ odpornościowy, sercowo-naczyniowy i nie tylko, chociaż dopiero niedawno zaczęto pochylać się nad zaparciami. Badanie z 2023 r. z udziałem starszych pacjentów z Australii wykazało, że ten problem zdrowotny miał związek z wyższym ryzykiem wystąpienia nadciśnienia tętniczego, zawału serca i udaru mózgu6.
Inna próba, której wyniki opublikowano w 2021 r., uwzględniła informacje dotyczące ponad 20,7 tys. pacjentów z tajwańskiej krajowej bazy ubezpieczonych zdrowotnie z lat 1999-2013. Połowa z nich cierpiała na zaparcia, a połowa nie.
Badanie wykazało znaczącą korelację między problemami z wypróżnieniem a astmą, w której przebiegu dochodzi do rozregulowania układu odpornościowego. „Pediatrzy powinni mieć świadomość możliwości występowania astmy u pacjentów z zaparciami” – wywnioskowali naukowcy. Postawili hipotezę, według której te 2 zaburzenia zdrowotne łączą się przez wpływ zaparć na mikrobiom jelitowy7.
Sue Becker twierdzi, że jednymi z pierwszych korzyści zauważanych przez ludzi, którzy zaczynają mleć własną mąkę, są ustąpienie zaparć i/lub luźniejsze stolce.
Kiedy bratanek Sary przestał cierpieć na zaparcia, jej brat był tak przekonany, że to dzięki chlebowi, że zadzwonił do swojej matki i namawiał ją i Sarę, by spróbowały zrobić własny.
Matka Sary poszła odwiedzić sklep Sue Becker na lekcję pieczenia i się zafascynowała. Zamówiła tamtego dnia młynek blatowy i pszenicę. Sara zaczęła słuchać podczas spacerów podcastów Becker, ale nie miała wielkich nadziei, ponieważ myślała, że naprawdę choruje na celiakię i nie potrafi przetwarzać glutenu.
Kilka tygodni później, gdy Sara była w odwiedzinach u rodziców, powitały ją ciepły zapach świeżo pieczonego ze zmielonej w domu mąki chleba i leżący na kuchennym blacie bochenek. – Wpatrywałam się w niego ok. 30 min – wspomina. Kiedy jednak patrzyła, jak konsumują go inni, coś jej podpowiadało: „po prostu spróbuj” i zjadła kilka kęsów.
Bezglutenowy chleb na zdrowie
Nie próbowałam prawdziwego chleba od niemal dekady i po prostu mocno zaszokowało mnie to, jak dobre były jego konsystencja i smak. Bezglutenowy jest zdecydowanie inny.
W zasadzie jesz po prostu ziemniaki i ryż uformowane w kształt chleba – mówi Sara. Następnego dnia obudziła się „w oczekiwaniu na uderzenie”, ale czuła się dobrze. Mój żołądek miał się tak wspaniale. Przez cały dzień nie musiałam się położyć. Nie pojawiła się mgła umysłowa. Byłam zaszokowana, więc tamtego dnia zjadłam troszkę więcej tego chleba – opowiada Sara.
Następnego dnia obudziła się we „wspaniałej” kondycji, więc pozwoliła sobie na całą pajdę, a kiedy dobrze się po tym poczuła, „poszła na całość” ze swoją matką i zrobiły porcję domowych pączków.
Sara wróciła do szkoły z 2 dużymi bochenkami upieczonego przez jej matkę chleba. Jak twierdzi, od tamtej pory jadła go codziennie i w kolejnych miesiącach zauważyła wyłącznie płynące z tego korzyści, począwszy od podwyższenia poziomu energii. Przestałam mieć popołudniowe spadki energii wywołujące potrzebę wypicia kawy. Moja skóra wygląda zdrowiej. Bardzo dobrze sypiam. Chodzę do łazienki. Dłużej czuję się pełniejsza.
W ciągu pierwszego tygodnia jedzenia tego chleba właściwie straciłam na wadze ponad 2 kg, ponieważ bardzo łatwo było mi nie opychać się śmieciowym jedzeniem. Jadłam chleb, czułam się syta i nie odczuwałam potrzeby przekąsek – twierdzi Sara. Ustąpiła również jej nadwrażliwość na nabiał.
Przez lata nie byłam w stanie go jeść – mówi kobieta. Sue Becker twierdzi, że spotkała setki ludzi takich jak Sara, którzy uważają, że nie mogą spożywać chleba czy pszenicy, którym wmówiono wrażliwość na gluten, jego nietolerancję, a nawet celiakię. Nie łączą tego z przetwórstwem – tym, co zrobiono z pszenicą, pozbawiwszy ją pożywnych porcji otrębów i zarodków – mówi.
Becker podkreśla, że nie zaleca, by ludzie z prawdziwą diagnozą celiakii zaczęli spożywać mąkę pszenną. Uważa jednakże, że wrażliwość na gluten jest powszechnie nadmiernie diagnozowana ze względu na ludzkie reakcje na szkodliwe metody przetwarzania żywności. Jej zadaniem osoby z takim błędnym rozpoznaniem mogą cieszyć się pszenicą i korzyściami płynącymi ze spożywania produktów pełnoziarnistych.
Są w stanie nie tylko po prostu tolerować chleb upieczony ze świeżo zmielonej mąki, lecz także zaczynają naprawdę rozkwitać dzięki prawdziwemu pieczywu i zauważać rozwiązanie wielu problemów zdrowotnych. Właściwie czują się najlepiej od lat – zapewnia Sue Becker.
Jakie są przyczyny nietolerancji pokarmowych?
Dr John Douillard, chiropraktyk oraz specjalista w dziedzinie medycyny ajurwedyjskiej i sportowej, uważa, że dodawane do współczesnej żywności, zwłaszcza produktów zbożowych, pestycydy i oleje z nasion należą do prawdziwych przyczyn chorób i nietolerancji powodowanych przez bardzo wiele pokarmów.
Drobnoustroje jelitowe, które normlanie żywią się olejami, nie są w stanie przetworzyć rafinowanych olejów z nasion, które pełnią w produktach pszennych funkcję konserwantów. W efekcie niestrawione trafiają do śmietnika – wątroby – gdzie tworzą zator i osad żółciowy.
Wówczas zaczyna to niszczyć całą siłę trawienia, ponieważ istnieje realna współpraca między kwasem żołądkowym a przepływem żółci – wyjaśnia dr Douillard.
Osłabienie przepływu żółci przeciąża wątrobę i pęcherzyk żółciowy (co jest niezwykle częste), a rozkładanie pokarmów staje się trudne. W związku z tym obecnie więcej osób niż kiedykolwiek polega na związkach zobojętniających kwas żołądkowy, enzymach trawiennych i innych suplementach diety wspomagających ich wadliwy układ pokarmowy, jak również kawie i środkach przeczyszczających dla utrzymania częstości wizyt w toalecie.

Zdrowotne korzyści
Dr Douillard wskazuje na wiele badań demonstrujących zdrowotne korzyści płynące ze spożywania pszenicy z pełnego przemiału. Jej konsumpcja prowadzi do mniejszej liczby zawałów serca9, obniżenia ryzyka wystąpienia cukrzycy10 i depresji11 oraz – jako podstawa diety śródziemnomorskiej – wydłużenia życia.
Leczenie, równoważenie i przywracanie trawienia powinno na nowo umożliwić łatwość rozkładania pokarmów, takich jak pszenica – przekonuje dr Douillard.
W swojej książce i na stronie internetowej szczegółowo opisał ajurwedyjskie protokoły oczyszczania i detoksykacji oraz sposoby na wzmacnianie trawienia. Zaleca on również spożywanie nieskażonych produktów przygotowywanych zgodnie z zamierzeniami natury, takich jak pieczywo rzemieślnicze i ser z surowego mleka.
Dla Sary Valentine życie nie byłoby takie samo, gdyby w pewnym momencie nie wykluczyła z diety glutenu i nabiału. Według niej, o ile nie choruje się na celiakię, należy koniecznie spróbować chleba i nie tracić nadziei. Ja jestem po prostu bardzo wdzięczna za to, że tak zrobiłam – mówi Sara.
- J Pharmacol Toxicol Methods, 2016; 78: 13–31
- J Cereal Sci, 2017; 77: 120–5
- Aaron Bobrow-Strain, White Bread: A Social History of the Store-Bought Loaf (Beacon Press, 2013)
- South Med J, 2000; 93(3): 272–77
- Stephen M. Borowitz, “Pediatric Constipation,” June 14, 2023, emedicine.medscape.com
- Sci Rep, 2023; 13: 10943
- Front Pediatr, 2021; 9: 714406
- Interdiscip Toxicol, 2013; 6(4): 159–84
- Am J Clin Nutr, 2004; 80(6): 1492–99
- Diabetes Care, 2004; 27(2): 538–46
- Nutr Neurosci, 2017; 20(3): 161–71